Rok: 2008

Ludzie sukcesu

Ludzie, którzy wierzą w swój sukces, widzą okazje tam, gdzie inni widzą zagrożenia. Nie boją się niepewności i niejednoznaczności. Oni je wykorzystują. Chcą grać o wyższą stawkę w nadziei na wyższą wygraną. Mając wybór, zawsze stawiają na siebie.

(…)

Ta wiara jest z pewnością lepsza niż jej alternatywa. Weźmy na przykład ludzi, którzy grają w Lotto. Statystycznie oczywiste jest, że ta prowadzona przez państwo gra to forma podatku regresywnego nakładanego na tych, których zarobki nie są najwyższe. Nałogowi gracze w Lotto zwykle wierzą, że każdy sukces jest wynikiem szczęścia, czynników zewnętrznych lub czystego przypadku. (Ludzie sukcesu wręcz przeciwnie i dlatego rzadko w kolekturach Totalizatora Sportowego można spotkać milionerów.)

(…)

Ludzie sukcesu wierzą, że robią to, co chcą robić, ponieważ tak postanowili. Mają wysoką potrzebę samodzielnego decydowania o swoim losie. Im większe sukcesy ktoś osiąga, tym prawdziwsza jest ta teza. W pełni angażujemy się w to, co robimy z własnego wyboru. To, co nam narzucono, robimy jedynie po to, żeby nikt nie miał do nas pretensji.

Marshall Goldsmith „What Got You Here Won’t Get You There” (20, 21, 23)

Niedźwiedź czy łosoś?

Kilka lat temu reklama firmy ubezpieczeniowej Unum przedstawiała następującą scenę:

Potężny niedźwiedź grizzly stoi pośrodku spienionego potoku, wyciąga w górę szyję i pobłyskuje zębiskami w rozwartej paszczy. Właśnie ma pochwycić niczego niespodziewającego się łososia, który wyskoczył z wody podczas swej wędrówki w górę rzeki.

Hasło reklamowe brzmiało:

ZAPEWNE SĄDZISZ, ŻE JESTEŚ NIEDŹWIEDZIEM.
MY UWAŻAMY, ŻE JESTEŚ ŁOSOSIEM.

Marshall Goldsmith „What Got You Here Won’t Get You There” (16)

Skąd się bierze internet?

Wystarczyło parę godzin wiosennego słoneczka (na początku lutego!) i już mnie dopadł jakiś niebezpieczny atawizm. Zamiast, jak Pan Bóg przykazał, przesiedzieć całą niedzielę przed komputerem albo telewizorem, coś zaczęło mnie ciągnąć na świeże powietrze. Żeby nie mieć poczucia straconego czasu, postanowiłem podczas spaceru sprawdzić, skąd w moim domu bierze się internet. I znalazłem!

Oto najbliższy mi fragment wszechświatowej pajęczyny:

Wszechświatowa Pajęczyna 5

A to inne węzły wszechświatowej pajęczyny niezawodnie łączące mnie z zasobami gromadzonymi przez całą ludzkość:

Wszechświatowa Pajęczyna 1 2 3 4

Możemy być dumni! Wszak to nasz, warszawski, telekomunikacyjno-polski wkład w globalną infrastrukturę sieciową!