Miesiąc: Wrzesień 2008

Gwarancja na serce

Podobno nasze geny zawierają informację o gwarantowanej przez naturę trwałości naszego serca. Gwarancja ta nie dotyczy jednak czasu, przez jaki serce będzie nam służyło, lecz liczby uderzeń, które jest w stanie wykonać. Małe zwierzęta, których serduszka pracują jak szalone, żyją bardzo krótko. Duże zwierzęta, których serca biją ze znacznie mniejszą częstotliwością, dożywają sędziwego wieku, nie odwiedzając nigdy kardiologa.

Czy wiesz, że będący w szczytowej formie słynny kolarz Lance Armstrong miał tętno spoczynkowe wynoszące zaledwie 32 uderzenia na minutę?

Zacznij się ruszać! Ćwicz, biegaj, pływaj lub chociaż spaceruj i wchodź po schodach, zamiast wjeżdżać windą! Dzięki temu przyzwyczaisz swoje serce do wysiłku, zwiększysz jego wydajność i obniżysz liczbę uderzeń niezbędną do utrzymywania cię przy życiu.

Upłynie znacznie więcej czasu, zanim serce zacznie domagać się generalnego remontu, a efektem ubocznym twojej wzmożonej aktywności będzie znacznie lepsze samopoczucie i większa ochota do życia. Wiem, bo sam sprawdziłem!

Listen = be silent

Czy wiesz, że angielskie słowo listen (czyli słuchać) składa się z tych samych liter, co silent (czyli milczący)?

Listen = be silent

Słuchanie nie jest czasem przeznaczonym na obmyślanie najcelniejszej riposty. To okazja do poznania punktu widzenia drugiej osoby i skonfrontowania go z własnymi przekonaniami. Oczywiście zdarzają się takie sytuacje, w których twój rozmówca usiłuje zamienić rozmowę we własny monolog. Zastanów się jednak, czy ty także, zamiast słuchać z uwagą, nie czyhasz na krótką chwilę ciszy, żeby zacząć swój monolog, w żaden sposób niezwiązany z tym, co właśnie usłyszałeś?

Co będzie miało znaczenie za 5 lat?

W komentarzach do wpisu 6 pytań niektórzy z Was stwierdzili, że przecież nie zawsze wiemy, które z naszych dzisiejszych działań okażą się ważne za 5 lat.

Powiem więcej: nie ma żadnej pewności, że nasze działania zagwarantują nam osiągnięcie wyznaczonych celów i spełnienie wszelkich marzeń. Spojrzyjmy zatem na problem z przeciwnej strony:

Czy warto robić to, co właśnie robisz? Czy będzie to miało jakiekolwiek znaczenie za 5 lat?

Większość osób jest w stanie bezbłędnie wskazać działania, które nie mają żadnego sensu, są jedynie stratą czasu i przejawem szkodliwej, pasywnej konsumpcji wytworów sztucznego, plastykowego świata. Z definicji nie są one w stanie doprowadzić do jakichkolwiek pozytywnych rezultatów. Sztandarowymi przykładami są tu oczywiście:

  • wielogodzinne gapienie się w telewizor;
  • „spędzanie czasu” w hipermarketach;
  • bezmyślne surfowanie po internecie.

Za pięć lat działania te zapewnią ci jedynie poczucie straconego czasu, krzywy kręgosłup, nadciśnienie i wielki tyłek.

Nie martw się więc, że nie potrafisz ocenić, czy to, co właśnie robisz, będzie miało znaczenie za 5 lat. Wystarczy, że zidentyfikujesz i wyeliminujesz ze swojego życia te obszary aktywności, które z pewnością prowadzą donikąd.