Miesiąc: Maj 2008

Czy należy być sobą?

Scott H. Young, młody człowiek, którego blog szczerze polecam, podał niedawno w wątpliwość popularne powiedzenie „Bądź sobą!”. Warto przeczytać cały artykuł „Don’t Be Yourself”) z 2006 roku, ale dla mnie najważniejszym spostrzeżeniem był fakt, że zamykając się w sobie, ograniczasz możliwości własnego rozwoju. Tylko wyjście poza swoje aktualne „ja” pozwoli ci na zdobycie tego, co dziś jest poza twoim zasięgiem. Scott proponuje, żeby zamiast stwierdzenia „Po prostu jestem sobą” mówić:

Jestem tym, kim zdecydowałem, że będę, i postępuję tak, jakbym już tym kimś był.

Czego i Tobie życzę, Drogi Czytelniku!

Jedno posiedzenie

Tydzień temu pisałem (Ile to może trwać?), że podczas warszawskiego seminarium David Allen stwierdził, iż Najbliższe Działanie nie musi trwać krótko. Na przykład może to być napisanie pierwszego szkicu książki i trwać aż 6 miesięcy.

Myślę, że w tym przypadku autor metody Getting Things Done nieco się zagalopował. Przecież zawarta w jego książce definicja Najbliższego Działania brzmi następująco:

Najbliższe Działanie to widzialna, fizyczna czynność, którą należy wykonać, aby rozpocząć proces zmian stanu aktualnego w stan pożądany.”

Kilkumiesięczna, widzialna, fizyczna czynność? Chyba nie za bardzo.

Moje wątpliwości potwierdza najnowsza wykładnia na ten temat, którą David Allen wygłosił podczas ostatniego teleseminarium dla członków GTD Connect. Stwierdził tam, że Najbliższe Działanie to fizyczna czynność, którą można wykonać za jednym posiedzeniem (lub inaczej za jednym „zabraniem się do roboty”). I ta interpretacja znacznie lepiej odpowiada mojemu rozumieniu GTD.

Sekret

Sekret to prawo przyciągania.

Wszystko, co pojawia się w Twoim życiu, sam je do niego przyciągasz. A czynisz to za sprawą obrazów, jakie pojawiają się w Twoim umyśle. To jest to, co myślisz. Cokolwiek rozważasz w swoim umyśle, przyciągasz do siebie.

Potęga pozytywnego nastawienia, to główny temat książki „Sekret” Rhondy Byrne. Książki, która odniosła szalony sukces w Stanach Zjednoczonych i ostatnio została opublikowana w Polsce. I wszystko byłoby dobrze, gdyby ta prawda, którą każdy powinien zrozumieć, nie została poparta pseudonaukowymi wywodami o częstotliwościach myśli rezonujących z nieskazitelną strukturą Wszechświata i pokręconą logiką typu jeśli coś przydarzyło się jednemu człowiekowi, to na pewno przydarzy się i innym.

Z całej książki udało mi się wyłowić jeszcze dwa warte zacytowania fragmenty:

Jack Canfield: Pomyśl o samochodzie jadącym w nocy. Światła reflektorów sięgają tylko na odległość od trzydziestu do sześćdziesięciu metrów. Wygląda na to, że możesz pokonać trasę z Kalifornii do Nowego Jorku niemal w ciemności, widząc zaledwie najbliższe sześćdziesiąt metrów. Tak właśnie ujawnia się przed Tobą życie. Jeśli tylko wierzysz, że odsłoni się przed Tobą następne sześćdziesiąt metrów, a potem następne, Twoje życie będzie się przed Tobą stale odsłaniać. I w końcu zaprowadzi Cię do punktu przeznaczenia, jakim jest to, czego naprawdę pragniesz. Dlatego że pragniesz.

James Ray: W większości ludzie spoglądają na swoją obecną sytuację i mówią: „Oto, kim jestem”. Nie, to nie to, kim jesteś. To jest to, kim byłeś. Powiedzmy na przykład, że nie masz dość pieniędzy na koncie albo że nie zadowala Cię związek uczuciowy, albo że Twoje zdrowie i sprawność nie są zadowalające. To nie to, kim jesteś; to pozostałość, rezultat Twoich dawnych myśli i działań. A więc żyjemy bezustannie w tych pozostałościach myśli i działań podejmowanych w przeszłości. Kiedy patrzysz na swoją obecną sytuację i określasz według niej samego siebie, to skazujesz się na to, że w przyszłości nie będziesz miał niczego więcej.

I to by było na tyle. Na całą resztę szkoda twojego czasu i pieniędzy.