Nie masz czasu czytać tego wpisu? To go posłuchaj! Tutaj albo w postaci podcastu Biznesu Bez Stresu dostępnego we wszystkich rozgłośniach od Apple po Spotify i YouTube!
Na łamach Biznesu Bez Stresu wspominałem już o zadziwiającej reakcji ludzkiego mózgu na słowo NIE. Mózg je ignoruje, a jeśli nie może zignorować, to ma poważne trudności z jego prawidłową interpretacją. Dlatego unikaj słowa NIE jak ognia, jeśli chcesz być dobrze zrozumiany! Pozytywny przekaz jest zawsze skuteczniejszy. Na przykład zamiast podejmować noworoczne zobowiązanie, że NIE będziesz jadł niezdrowej żywności, przyrzeknij sobie, że będziesz jadł tylko zdrowe jedzenie. Ostatnio odkryłem jednak, że słowo NIE może się przydać… w rekrutacji. Jak na to wpadłem?

Internetowi „doradcy” często dzielą się „wskazówką” mówiącą, że rozmowa rekrutacyjna jest jak dwukierunkowa ulica: przedstawiciel firmy przesłuchuje kandydata, a kandydat przesłuchuje przedstawiciela firmy. Cóż to za nonsens osłabiający skuteczność osoby szukającej pracy!
Dziś, kontynuując rozważania na temat rekrutacji, wytłumaczę, dlaczego pracodawca powinien być nastawiony na NIE. Dlaczego, prowadząc nabór pracowników, powinien raczej szukać dziury w całym niż całego w dziurze.