Kiedy pisałem swoją pierwszą książkę „Teraz! Jak już dziś zmienić jutro?”, ambitnie postanowiłem użyć profesjonalnych narzędzi, z jakich korzystają twórcy bestsellerów. Na komputerze Mac zainstalowałem edytor Ulysses i przystąpiłem do pracy. Po kilku tygodniach męczarni, rzuciłem te cuda w kąt i wróciłem do starego, sprawdzonego Microsoft Worda. Teraz znów podjąłem narzędziowe wyzwanie i…
Tag: sprzęt
Garmin czy Apple?
Dawno, dawno temu we wpisie Gadżety zaprezentowałem elektronikę, która mi towarzyszy podczas biegania. Czy coś się ostatnio zmieniło?
W dalszym ciągu niezastąpionym źródłem dźwięku (czyli podcastów) są dla mnie kolejne generacje iPoda Shuffle. Lekkie, wygodne i banalnie proste w obsłudze.
Natomiast w dziedzinie pomiaru dystansu i czasu przez ostatni miesiąc eksperymentowałem ze sportową wersją zegarka Apple. Trzeba przyznać, że mój stary Garmin Forerunner 205 wygląda przy nim jak nieociosany kloc.
Dlaczego na zdjęciu zamieściłem też iPhone’a? I pasek do jego przenoszenia? Ponieważ zegarek Apple nie ma wbudowanego odbiornika nawigacji satelitarnej GPS i dla uzyskania dobrej dokładności pomiaru dystansu wymaga współpracy z telefonem. Słabe to.
A teraz najważniejsze – porównanie łatwości obsługi obydwu urządzeń:
- PRZED BIEGIEM:
- Garmin: załóż na rękę i włącz lewym, górnym, bocznym przyciskiem;
- Apple: włóż telefon do paska i załóż pasek.
- POCZĄTEK BIEGU:
- Garmin: naciśnij przycisk „start/stop”;
- Apple: naciśnij pokrętło, znajdź na ekranie ikonę programu „Trening” i ją stuknij, wybierz i stuknij typ treningu „Bieg (plener)”, wybierz cel treningu (kalorie, czas, dystans lub trening otwarty) i ustaw wartość parametru, stuknij przycisk „Start” wyświetlony na ekranie.
- PRZERWA W BIEGU:
- Garmin: naciśnij przycisk „start/stop”;
- Apple: naciśnij mocno ekran, a następnie z trzech wyświetlonych, trudno rozróżnialnych w słońcu ikon wybierz „Wstrzymaj” i ją stuknij.
- WZNOWIENIE BIEGU:
- Garmin: naciśnij przycisk „start/stop”;
- Apple: naciśnij mocno ekran, a następnie z trzech wyświetlonych, trudno rozróżnialnych w słońcu ikon wybierz „Wznów” i ją stuknij.
- KONIEC BIEGU:
- Garmin: naciśnij przycisk „start/stop”;
- Apple: naciśnij mocno ekran, a następnie z trzech wyświetlonych, trudno rozróżnialnych w słońcu ikon wybierz „Koniec” i ją stuknij, przewiń ekran z podsumowaniem i stuknij przycisk „Zachowaj” (nie pomyl go z „Porzuć”).
Czy dostrzegasz już problem?
Do obsługi Garmina wystarcza jeden i TYLKO JEDEN, doskonale wyczuwalny pod palcem przycisk „start/stop”. Nie trzeba patrzeć na ekran i narażać się na potknięcie o korzeń, krawężnik albo psa!
Poza tym Garmin nie pyta, czy ma coś zapamiętać. W dzisiejszych czasach, gdy urządzenia są wyposażone w pamięci o olbrzymich pojemnościach, można przecież bez problemu zapisywać wszystko!
No i Garminowi nie jest potrzebny do szczęścia żaden telefon!
Szczegółowe wyniki treningu zarejestrowanego przez zegarek Apple są dostępne tylko na iPhone’ie. To jeszcze mogę zaakceptować, ale żenujący jest fakt, że nie da się bezpośrednio odczytać międzyczasów, tylko trzeba ręcznie sumować czasy pokonania poszczególnych kilometrów. A Garmin pokazuje wynik narastająco, tak jak przystało na profesjonalny czasomierz sportowy.
Wyrok jest więc bezlitosny: gdy idę biegać, zegarek Apple zostaje w domu, a towarzyszy mi mój niezawodny, od blisko dziesięciu lat, Garmin.
Zaprawdę powiadam wam…
Dwa miesiące temu na łamach BIZNESU BEZ STRESU rozprawiałem się z często zadawanym pytaniem:
Jakie oprogramowanie jest najlepsze do ogarnięcia się i skutecznego załatwiania spraw?
Jeśli chcesz znać moje zdanie na ten temat, przeczytaj wpis Nozbe.
Natomiast dziś chciałbym zacytować wypowiedź jednego z najbardziej doświadczonych entuzjastów metody Getting Things Done (GTD) Davida Allena przedstawiającego się na forum GTD jako mcogilvie:
„Prawda jest taka, że nie istnieje idealne oprogramowanie do zarządzania sprawami do załatwienia. Nie dość, że nie ma takiego najlepszego rozwiązania dla wszystkich, to nie istnieje ono także dla każdego z nas. Wymyślałem różne funkcje, które wydawały mi się niezbędne, szukałem narzędzi, które je posiadają, i po chwili całkowicie zmieniałem swoje zdanie na temat ich przydatności. Wyrzucałem pieniądze, traciłem czas i energię, żeby w końcu znaleźć kilka przyzwoitych programów do zarządzania listami GTD i nabrać jeszcze większego szacunku do Davida Allena. Staję więc tu przed Wami, Bracia i Siostry, żeby zaświadczyć, że nie znajdziecie Królestwa GTD nigdzie na świecie – ani w książkach, ani w oprogramowaniu, jest ono bowiem tylko i wyłącznie w Was samych.„
Amen.
Nozbe
Często spotykam się z pytaniem:
Jakie oprogramowanie jest najlepsze do ogarnięcia się i skutecznego załatwiania spraw?
Nie chcę nikogo urazić, ale znam inne, równie celne pytanie:
Jaki kolor jest najładniejszy?
Może trochę przesadziłem z tą ironią, ale chciałem w ten sposób podkreślić subiektywny charakter takich ocen. Różnimy się między sobą i każdy z nas ma nieco inne potrzeby i gusta. Jedni zapisują swoje dane w zeszyciku, który codziennie chowają do sejfu, a inni nie widzą nic zdrożnego w korzystaniu z internetowej chmury. Jedni mogą wrzucać do tego samego worka zarówno dane służbowe, jak i prywatne, inni popełniliby w ten sposób wykroczenie. Jedni biegle władają językiem angielskim, inni wolą aplikacje mówiące do nich po polsku.
Dlatego, tak jak nie można kategorycznie stwierdzić, który kolor jest najładniejszy, nie można również wskazać oprogramowania, które będzie idealne dla każdego. Warto zatem popróbować różnych rozwiązań, nie traktując swoich testów ze śmiertelną powagą.
Od czego proponuję zacząć?
Od Nozbe!
Dlaczego?
Ponieważ:
- Od 9 lat systematycznie się rozwija.
- Ma już ponad 300 tysięcy użytkowników.
- Jest polskim programem, który odniósł globalny sukces.
- Zespół Nozbe nie „chodzi” do pracy i stanowi żywe świadectwo, że nie trzeba mieć wspaniałego biura, żeby robić wspaniałe rzeczy.
- Można za darmo sprawdzić, czy Nozbe to jest „właśnie to”.
- Można skorzystać z filmów instruktażowych uczących sprawnego działania.
- I wreszcie najważniejsze: znam Michała Śliwińskiego – godnego zaufania człowieka, który stoi za sukcesem Nozbe. Sukcesem, który był możliwy przede wszystkim dlatego, że Michałowi naprawdę zależy!
UWAGA: ten wpis nie jest sponsorowany. BIZNES BEZ STRESU dba o swoją reputację, której filarem są wolne od materialnych pokus, niezależne opinie.
Oznacza to, że nie zarobię ani grosza, jeśli staniesz się klientem Nozbe.
Jedyną osobą, która może na tym zyskać, jesteś ty!

