Wiem, co ci od razu przyszło do głowy! Ale się pomyliłeś. Nie, nie zamierzam po raz kolejny pisać o słowie na „K”, które kiedyś było zakazane, a dziś zastępuje większość innych słów. Tym razem chodzi mi o „kreatywność”. A właściwie nie o samo słowo „kreatywność”, ale o sposób jej wyzwalania i pobudzania podany przez Justina Gary’ego w podcaście Tima Ferrissa.
Tag: spryt
Zasłona dymna w szkole (2023)
Poniższy artykuł ukazał się po raz pierwszy w Biznesie Bez Stresu w 2009 roku. Potem stał się jednym z fundamentów „Teraz! w twojej szkole” – jedenastego rozdziału mojej książki „Teraz! Jak już dziś zmienić jutro?”. Zasłona dymna to znakomita taktyka przetrwania i odnoszenia sukcesów w każdej organizacji – można ją z powodzeniem stosować nie tylko szkole, ale i w pracy czy działalności politycznej. Jedni uznają ją za skrajnie cyniczną, inni za pragmatyczną. Ja należę do tego drugiego obozu. A zatem… do rzeczy!
„Połykacz” – darmowy kurs szybkiego czytania
W jednym z ostatnich odcinków swojego podcastu James Altucher przedstawił „fraktalną” metodę szybkiego zapoznawania się z książkami z dziedziny ogólnie pojętego rozwoju osobistego. Poradniki te mają specyficzną, powtarzalną budowę, której znajomość pozwala błyskawicznie zrozumieć i zapamiętać zawarte w nich myśli przewodnie. Każda taka książka dotyczy zazwyczaj jednej głównej idei, która zostaje obudowana anegdotami i cytatami mającymi za zadanie uwiarygodnić dzieło i zapewnić mu pożądaną przez wydawców objętość. Metodę tę znam i używam od wielu lat. Nazwałem ją kiedyś „Połykacz”. Nie ma zatem powodu, żebym prosił Jamesa o pozwolenie przedstawienia jej na łamach Biznesu Bez Stresu. „Połykacz” jest prosty jak konstrukcja cepa, a pokażę ci go na przykładzie mojej książki „Teraz! Jak już dziś zmienić jutro?”.
Czy lubisz mizianie od dołu?
Czy lubisz mizianie od dołu? Bo ja właśnie nie. Dlatego tak długo się wstrzymywałem z przesiadką z mojego starego iPhone’a 8, wyposażonego w wymyślony jeszcze przez Steve’a Jobsa przycisk „Początek”, na coś nowego – bez tego przycisku. Ale w końcu się przesiadłem i po kilku miesiącach męki wpadłem na pomysł, jak uniknąć miziania od dołu, zastępując je… pukaniem od tyłu. :-)