Tag: sport

Windsurfing i wiatr

Powiadam wam: pływanie na desce windsurfingowej byłoby bardzo łatwe, gdyby nie wiatr.

To wiatr wszystko komplikuje. Nie jest zbyt trudno kupić lub wypożyczyć znakomity sprzęt. Manewry są dość oczywiste. Jedyną rzeczą, która krzyżuje wszystkie plany, jest nieprzewidywalność wiatru. Zmienia się zawsze w najbardziej złośliwy sposób.

Seth Godin „The Dip” (26)

Dbaj o swój OŚT

Twój OŚT wymaga pielęgnacji, okresowej obsługi i dostarczania paliwa najwyższej jakości. Musisz o niego dbać, żeby nie zawiódł cię w sytuacjach krytycznych i dobrze ci służył na co dzień.

Twój OŚT, czyli Osobisty Środek Transportu. Twoje ciało.

Utrzymuj je w wybornej kondycji, dokonuj okresowych przeglądów lekarskich i zdrowo się odżywiaj. W ten sposób dotrzesz tam, gdzie zamierzasz, a nie na izbę przyjęć szpitala rejonowego.

Gadżety

Gadżety nie są niezbędne do uprawiania sportu, ale jeśli mogą cię zmotywować do zażywania ruchu na świeżym powietrzu, nie wahaj się i spraw sobie prezent.

Mój sprzęt biegowy składa się z dwóch elementów. Pierwszym z nich jest odtwarzacz muzyczny iPod Shuffle z opaską na ramię i słuchawkami z pałąkiem z tyłu głowy. Gdy biegnę, nic się wokół mnie nie „majta”, nic nie podskakuje na głowie, ani nie tłucze po kieszeniach, a ja zabijam nudę krążenia po stadionie, słuchając najnowszych podcastów z różnych dziedzin.

IPOD

Drugim elementem mojego wyposażenia jest stoper z odbiornikiem nawigacji satelitarnej Garmin Forerunner 205.

GARMIN

Przedtem używałem zwykłego zegarka elektronicznego ze stoperem, ale po każdym kilometrze musiałem zapamiętywać międzyczasy i zaraz po zakończeniu biegu wszystkie te liczby zapisywać, żeby nie zapomnieć. Jesienią, gdy czasami biega się po zmroku, było to szczególnie uciążliwe. Zegarek nie dawał także możliwości bieżącej kontroli tempa. A kiedy zacząłem używać iPoda, zapamiętywanie kolejnych międzyczasów stało się jeszcze trudniejsze.

Garmin Forerunner 205 jest stoperem, który na ekranie jednocześnie wyświetla sumaryczny czas biegu, aktualne tempo i przebiegnięty dystans. Po każdym kilometrze (lub innym zaprogramowanym odcinku) automatycznie zapamiętuje międzyczas. Gdy zaprogramuję pożądane tempo biegu, sygnalizuje, czy biegnę z odpowiednią szybkością.

Garmin Forerunner 205 może być też używany do rejestrowania czasu i dystansu podczas uprawiania innych dyscyplin sportu. Dzięki niemu wiem, jaką maksymalną szybkość osiągnąłem na windsurfingu, a jaką na nartach. Trochę tylko żałuję, że nie kupiłem Garmina Forerunnera 305, który jest dodatkowo wyposażony w bezprzewodowy czujnik pracy serca. Wtedy mógłbym lepiej dostosowywać intensywność biegu do aktualnego wytrenowania mojego organizmu.

Podsumowując, szczerze polecam obydwa gadżety.

Ale zanim kupisz iPoda albo Garmina, spraw sobie profesjonalne buty do biegania. One są najważniejsze.

Dziennik Sportowy

Prowadzenie dziennika dokumentującego własną aktywność (także sportową) znakomicie motywuje do działania i pozwala utrzymać niezbędną dyscyplinę. Ważne jest jednak, żeby sporządzanie tych zapisków stanowiło przyjemność, a nie było dodatkowym, przykrym obowiązkiem. Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak ja to robię, czytaj dalej.

Po pierwsze zdecydowałem, że nie będę do tego celu używał żadnej elektroniki, żadnych komputerów czy innych gadżetów. Dlatego co roku kupuję kalendarz kieszonkowy Moleskine Pocket Weekly Diary. Jego wielkość i układ w zupełności wystarczają do wygodnego prowadzenia Dziennika Sportowego. No i ten ekskluzywny, staromodny wygląd z gumką nie pozwalającą się kalendarzowi otworzyć, kiedy nie potrzeba, i umożliwiającą przyczepienie długopisu, żeby zawsze był pod ręką.

DS2007

Mój Dziennik Sportowy trzymam pod poduszką, żeby wieczorem przed zaśnięciem móc z satysfakcją zanotować swoje dzienne wyczyny, a rano zapisać, ile ważę (tuż przy moim łóżku stoi waga łazienkowa). A oto, co zapisałem w ostatnią środę:

DS200709

Rano ważyłem 70 kg, a po południu przebiegłem 2 kilometry w czasie 10 minut i 49 sekund (pierwszy kilometr w tempie 4’59″/km, a drugi 5’50″/km). Ze względu na „przelatujące opady” chciałem jak najszybciej przebiec 3 kilometry (w tempie poniżej 5’00″/km), ale – jak widać – nie dałem rady. Natomiast w czwartek:

DS200710

No właśnie. NIC. I wierz mi, tego rodzaju wpis najbardziej mnie motywuje do powrotu na dobrą drogę. Myślę sobie wtedy: „No jak to? Mam taki ładny Dziennik Sportowy, elegancko zamykany na gumkę i NIC? Tak przecież być nie może!” I w piątek było już lepiej:

DS200711

Mimo czwartkowego lenistwa – waga bez zmian, no i przebiegłem 6 kilometrów w 32 minuty i 48 sekund.

Oczywiście w moim Dzienniku Sportowym zapisuję wszystkie przejawy aktywności sportowej, a nie tylko bieganie. Na przykład w niedzielę rano – jak zwykle – byłem na basenie:

DS200713

Ten skrótowy zapis oznacza, że w ciągu nieco ponad pół godziny przepłynąłem 25-metrowy basen 52 razy, z czego kolejno 4 razy żabką, 16 razy kraulem, znowu 4 razy żabką i 16 razy kraulem, a na koniec 4 razy żabką, 4 razy kraulem i 4 razy żabką w tempie odpoczynkowym.

Prowadzenie tych zapisków nie zajmuje mi więcej niż jedną, dwie minuty dziennie, a satysfakcja, jaką mi one sprawiają, jest olbrzymia. Radzę ci: czym prędzej załóż swój Dziennik Sportowy. W tym roku kup pierwszy z brzegu kalendarzyk kieszonkowy (Moleskina na 2007 rok już nie dostaniesz) i zacznij uwieczniać swoje sukcesy, a jesienią zamów Moleskine Pocket Weekly Diary 2008 (polskim dystrybutorem Moleskine jest Czuły Barbarzyńca).