Tag: sport

Odrabianie lekcji

We wpisie o rytuałach zwróciłem uwagę na konieczność codziennego odrabiania lekcji:

Odrób lekcje „z dzisiaj” i przygotuj się „na jutro”.

Myślę, że sprawa wymaga głębszego wyjaśnienia. Przez „odrobienie lekcji” rozumiem dwa związane ze sobą działania:

  1. Zamknięcie spraw, które odbyły się w dziś.
  2. Przygotowanie się do spraw, które czekają cię jutro.

Stosując nomenklaturę GTD możemy ten proces nazwać Przeglądem Codziennym.

A oto kilka przykładów, które przybliżą ci mój punkt widzenia w tej kwestii:

  • Szkoła. Ten przypadek i związaną z nim procedurę, której nauczyła mnie moja Mama, przedstawię w jednym z najbliższych wpisów.
  • Praca. Pod koniec dnia podsumowuję sprawy, które wydarzyły się dziś i przyglądam się sprawom, które mam zaplanowane na jutro.
  • Basen. Po przyjściu z basenu wypakowuję mokre rzeczy z plecaka i rozwieszam, żeby wyschły – to pierwsza faza odrabiania lekcji. Wysuszone pakuję z powrotem do plecaka, żebym nie musiał niczego szukać, kiedy znowu będę się wybierał popływać. Podobnie postępuję ze sprzętem windsurfingowym.

Jak widzisz „odrabianie lekcji” powinno trwać przez całe życie i w mojej interpretacji ma niewiele wspólnego z rokiem szkolnym i wakacjami.

A ty? Czy odrobiłeś dziś swoje lekcje?

Ostatni raz

Kiedy w poniedziałek swoim zwyczajem biegałem w kółko po stadionie, śnieżnobiałe obłoki leniwie przepływały nade mną po błękitnym niebie. Cóż za sielski widok! Jednak na zachodzie coś zaczęło się dziać: pod obłokami rozbudowywał się wał sino-szaro-pomarańczowych chmur burzowych. Z nieubłaganą konsekwencją jął zbliżać się w moim kierunku. Po następnych pięciu okrążeniach znienacka przebiegłem granicę oddzielającą oświetloną część świata od tej pogrążonej w cieniu. Tuż przed złowieszczym kordonem chmur pospiesznie odlatywała na południe sportowa awionetka. Była bardzo daleko, więc nie słyszałem strwożonego odgłosu pracującego silnika. Czyżby spłoszyła ją nadciągająca burza, która najwyraźniej mnie też zamierzała przestraszyć?

I wtedy pomyślałem: „A jeśli to jest ostatnia burza, którą dane mi będzie zobaczyć w życiu?”

Poczułem rosnące w sercu zdziwienie i zachwyt: jakże potężne i majestatyczne sceny odgrywa właśnie dla mnie natura! Nietaktem byłoby boczyć się na te kilka kropel, które za chwilę spadną na moją głowę. I biegłem dalej, chłonąc atmosferę tego burzowego preludium godnego najlepszych mistrzów pędzla i pióra.

Postaraj się w codziennej gonitwie znaleźć czas na zdziwienie i zachwyt, tak jakbyś oglądał przedmiot swej zadumy po raz ostatni w życiu.