Tag: sport

Magiczne buty

Magiczne Buty

Z nadejściem wiosny wymieniłem opony w samochodzie i buty biegowe na moich nogach. Nowe obuwie jest wygodne, choć nieco ciężkie i chyba zbyt ciepłe. Oprócz tego, jest też niewątpliwie bezpieczne. Prawdopodobnie kibice na mecie biegu będą w stanie dostrzec, kiedy przekraczam linię startu. :-)

Najważniejszą jednak cechą tych szybkobiegów jest to, że umożliwiają osiąganie znacznie lepszych rezultatów!

Podczas treningów dokonałem wielu sprawdzeń i mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że statystyka nie kłamie: jest lepiej. Oto szczegóły:

92.6% dziewczyn, które mijam, patrzy mi głęboko w oczy. W przypadku poprzedniego obuwia odsetek ten nie przekraczał 26,9%.

A przecież, jak mówi stara zasada biznesowa, liczy się pierwsze rażenie.

Te buty je zapewniają.

Na ulicy.

Czy działają również w cyberprzestrzeni, okaże się po liczbie komentarzy pod tym wpisem.

Zatem czas na test:

Droga czytelniczko!

Czy po spojrzeniu na mój magiczny but masz ochotę zgłębić toń moich oczu?

Zależy ci?

Szybko udało się wykryć winnych klęski polskich piłkarzy w piątkowym meczu eliminacyjnym mistrzostw świata z Ukrainą na Stadionie Narodowym. Bramkarz naszej reprezentacji Artur Boruc stwierdził:

Ukraińcom bardziej zależało.

To zdanie jest być może najważniejszym zdaniem wyjaśniającym, dlaczego jedni osiągają sukcesy, a inni nie.

Wiedza i umiejętności są bardzo ważne, ale nie znaczą nic, gdy człowiekowi nie zależy. Po świecie pałętają się całe tabuny niespełnionych artystów i napęczniałych wiedzą geniuszy. Czekają tylko, aż ktoś ich odkryje. Aż ktoś poda im piłkę. A tymczasem trzeba gryźć trawę i zasuwać jak mały samochodzik.

  • Bill Gates nie stworzyłby swojego imperium, gdyby mu nie zależało. Rzucił szkołę i wyczerpany pracą nieraz nocował na podłodze pod biurkiem w pierwszej siedzibie Microsoftu w Albuquerque (Nowy Meksyk) z dala od domu rodzinnego.
  • Steve Jobs krzyczał, ryczał, płakał, szantażował, podlizywał się i bezczelnie kłamał (tego akurat nie polecam), ponieważ bez kompromisów dążył do realizacji swoich celów.
  • Richard Branson zawsze był zdeterminowany, żeby robić fajne rzeczy i dobrze się przy tym bawić, traktując problemy jako wyzwania i robiąc to, co inni uważają za niemożliwe.

A ty?

Czy tobie zależy?

Na czym?

Nie kłam!

Jak bardzo?

Nie kłam!

Bardziej niż twoim konkurentom?

Ile jesteś w stanie poświęcić, żeby osiągnąć wyznaczone cele?

Będziesz gryzł trawę, zasuwał i dochodził do każdej piłki? Nawet nie swojej?

I to nie tylko podczas meczu, ale także na każdym treningu?

Jak szybko stracić?

Australijscy uczeni odkryli najefektywniejszy reżim ćwiczeń wysiłkowych, umożliwiający szybką utratę zbędnych kilogramów przy stosunkowo niewielkim zaangażowaniu czasowym. Badania przeprowadzone na australijskich grubasach przez zespół profesora Steve’a Boutchera z University of New South Wales wykazały, że podczas 12-tygodniowego cyklu ćwiczeń uczestnicy eksperymentu pozbyli się średnio 2 kilogramów tłuszczu, a ich masa mięśniowa wzrosła o kilogram z haczykiem. Wynik ten nie wygląda co prawda na rekord świata w szybkości odchudzania, ale jeśli oznacza trwałą tendencję, jest godny uznania.

Na czym polega ten nowy sposób męczenia się, który sprawia, że 60 minut wysiłku tygodniowo (3 sesje po 20 minut) jest równoważne pięciu-siedmiu godzinom biegania?

Chodzi o mikrointerwały. Przez 20 minut należy 60 razy powtórzyć cykl:

  • 8 sekund sprintu na maksa (puls 80-90%)
  • 12 sekund w tempie odpoczynkowym

Wysiłkiem może być bieganie, jazda na rowerze, wiosłowanie itp. Ja postanowiłem wypróbować mikrointerwały na moim rowerku eliptycznym:

Winter Sport 1

Do precyzyjnego odmierzania cykli zaprzągłem mojego iPada Mini. W tym celu przeszukałem sklep z aplikacjami i znalazłem znakomity, darmowy odmierzacz sportowych interwałów „Seconds”. Jego wersja płatna pozwala definiować więcej niż jeden harmonogram ćwiczeń, ale natenczas nie jest mi to potrzebne.

SECONDS

Zaprogramowałem 5 minut rozgrzewki w wolnym tempie, 60 cykli właściwego ćwiczenia (8 sekund/12 sekund) i 5 minut schłodzenia, znów w wolnym tempie.

Włączyłem iPoda Shuffle z podcastem „Security Now!” i zacząłem rozgrzewkę. To standardowy element mojego treningu na rowerku eliptycznym. Potem przeszedłem do mikrointerwałów. Sprint, odpoczynek, sprint, odpoczynek, sprint, odpoczynek… Zmęczenie fizyczne powoli narastało, ale po pewnym czasie ustabilizowało się na znośnym poziomie. Gorzej z psychiką. Po 30 powtórzeniach nie wytrzymałem i przez pięć minut bojkotowałem polecenia iPada, pedałując niespiesznie i kierując się „do wyjścia”. Ale okazało się, że tymczasem moja głowa odpoczęła i odnalazłem nową motywację do dalszej walki. Z powodzeniem wykonałem jeszcze 15 pozostałych mikrointerwałów, a końcowe schładzanie było już tylko czystą rozkoszą.

Zaletą australijskiej metody jest brak zakwasów. Podczas krótkich sprintów kwas mlekowy nie zdąża się wydzielić. To mogę z pełnym przekonaniem potwierdzić. Wydzielają się natomiast katecholaminy (cokolwiek by to było), które powodują uwalnianie się zgromadzonego w organizmie tłuszczu i udostępnianie go do spalania przez pracujące mięśnie.

Po tej pierwszej próbie zastanawiam się, czy nie wydłużyć nieco mikrointerwałów, bo takie szarpanie mnie wykańcza. Psychicznie, bo z wydolnością organizmu nie mam żadnych problemów. Następnym razem spróbuję 40 powtórzeń cyklu:

  • 12 sekund sprintu na maksa (puls 80-90%)
  • 18 sekund w tempie odpoczynkowym

Mam nadzieję, że kombinacja ta będzie równie skuteczna jak schemat profesora Boutchera.

Krople drążą skałę

Tradycyjnie 1 stycznia powitałem Nowy Rok przebieżką w nieco wiosennych okolicznościach przyrody. Tym razem nie był to wielki wyczyn – 6 kilometrów w spacerowym tempie na pohybel męczącemu mnie od pewnego czasu katarowi.

A co się zdarzyło w 2012 roku?

To nie był dla mnie czas życiowych rekordów. Przebiegłem 1060 km i myślę, że 100 km miesięcznie jest obecnie optymalną dawką dla mojego organizmu:

2012BIEG

Przepłynąłem w basenie 73.2 km – regres ten spowodowała grudniowa absencja chorobowa:

2012PLYW

Windsurfowałem przez 3 godziny i 35 minut. Tyle, co nic. Nawet nie rozpakowałem własnego sprzętu. Okoliczności nie sprzyjały nieskrępowanej rekreacji z dala od domu i rodziny. Ten żenujący wynik może jednak cieszyć – jest doskonałą platformą do wykazania postępów w kolejnych latach:

2012WIND

A tobie jak poszło?

Jeśli wciąż borykasz się z brakiem czasu na zorganizowaną dbałość o kondycję fizyczną, polecam ci najnowszy wpis Leo Babauty „The New Rules of Fitness for 2013” [zenhabits.net], w którym zachęca on do wykorzystywania każdej nadarzającej się chwili, żeby spontanicznie podokazywać. Bez zapisywania się do klubu na zajęcia, kupowania wyszukanego sprzętu i robienia z całej sprawy wielkiego przedsięwzięcia odmieniającego twoje życie.

Pamiętaj:

Krople wody drążą skałę bez użycia specjalistycznych narzędzi i precyzyjnych harmonogramów!