Tag: przywództwo

Zakłopotanie

Pod wpisem Dziewczyny, róbcie swoje! obiecałem, że zajmę się „zakłopotaniem”. Napisałem wówczas w komentarzu:

Jeżeli swoim zachowaniem lub kulturą organizacyjną prowadzimy do zakłopotania rozsądnych ludzi, to coś jest nie tak.

Na przykład jako pracodawca deklarujesz politykę równych szans i liczysz na zatrudnienie w dziale informatyki większej liczby kobiet. Dziwisz się, że po wizycie w twojej firmie większość kandydatek rezygnuje, a te, które zdecydowały się podjąć pracę, odchodzą po kilku miesiącach. A czy zwróciłeś uwagę na kalendarz wiszący na ścianie w pokoju informatyków? Zatrudniasz kulturalnych pracowników i w świetle prawa nic nagannego się nie dzieje, jednak nietrudno się domyślić, że gołe cycki na ścianie w jaskini programistów mogą wprawiać w codzienne zakłopotanie pracującą tam dziewczynę.

Zwracaj uwagę na takie „drobiazgi”, które mogą urastać do rangi nierozwiązywalnych problemów. Nie trać wartościowych ludzi, a swoje słowa wspieraj działaniami.

Nie pozwalaj „zakłopotaniu” prowadzić twojej polityki kadrowej!

Fałszywa solidarność plemienna

Okazuje się, że fałszywa solidarność plemienna nie jest zjawiskiem charakterystycznym tylko dla terenów rozciągających się w dorzeczu Wisły i Odry, od wybrzeża Bałtyku aż po szczyty Tatr. Świadczy o tym niedawny wpis Setha Godina pod tytułem „Kneejerks” [sethgodin.typepad.com].

Autor zauważa w nim, że główną osią sporów pomiędzy współczesnymi plemionami (partiami, środowiskami zawodowymi, grupami społecznymi) jest przynależność, a nie obiektywna racja:

  • „Nie jesteś jednym z nas, więc gadasz od rzeczy.”
  • „Ona jest z nami, więc ma rację, a ty tylko czepiasz się drobiazgów.”

„Nasi” otrzymują automatyczne rozgrzeszenie, a „obcy” – cios w nos bez ostrzeżenia.

Przykłady? Proszę bardzo:

  • partie polityczne, których jedynym programem jest wyeliminowanie konkurentów;
  • izby lekarskie, według których największym zagrożeniem dla służby zdrowia jest pacjent;
  • rady komornicze dbające o to, żeby nikt nie śmiał podważyć kompetencji i dobrego imienia ich członków;
  • rady dostojników religijnych zamiatające pod dywan niegodziwości, jakich dopuszczają się ludzie, którzy powinni pełnić rolę przewodników duchowych wspólnot;
  • piony, departamenty i oddziały walczące w organizacjach o wyrwanie dla siebie jak największej części tortu – nawet kosztem zmniejszenia tego tortu lub zniszczenia całej firmy.

Według Setha Godina prawdziwa zmiana na lepsze rozpoczyna się dopiero wówczas, kiedy wobec członka zespołu, który przekracza granice przyzwoitości, wódz plemienia potrafi otwarcie i stanowczo powiedzieć:

„Ludzie tacy jak my tak nie postępują.”

Całe otoczenie zaczyna wtedy dostrzegać, że chodzi o coś więcej niż tylko o obijanie przeciwnika w nadziei, że sędziowie doliczą każde uderzenie do wyniku walki. Bo przecież nie o walkę tu chodzi, ale zbudowanie czegoś nowego, dobrego, czegoś, co sprawi, że ludziom będzie się żyło lepiej i przyjemniej.

Co o tym sądzisz?

Seppuku

Od wieków, zgodnie z samurajskim obyczajem, japońscy generałowie w obliczu nieuniknionej klęski popełniali rytualne samobójstwo – seppuku. Rozcięcie brzucha stawało się dowodem ich niewinności i potwierdzeniem szczerości ich zamiarów. Śmierć oczyszczała ich ze wszelkich zarzutów.

W dzisiejszych czasach przywódcy ratują swój honor, ustępując ze stanowiska po upokarzającej porażce – na przykład w wyborach parlamentarnych lub prezydenckich. Niedawno zrobili tak w Wielkiej Brytanii: Ed Miliband (Partia Pracy), Nick Clegg (Liberalni Demokraci) i Nigel Farage (Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa).

A u nas?

Pan Przewodniczący Leszek Miller (Sojusz Lewicy Demokratycznej) wyciągnął z kapelusza i wystawił w zawodach prezydenckich Panią Magdalenę Ogórek, a po katastrofalnym wyniku udaje, że to nie on, tylko jakiś komitet podjął tę decyzję. Pani Wiceprzewodnicząca Joanna Senyszyn broni swojego szefa przed gniewnymi pomrukami ostatnich zwolenników SLD, pytając, dlaczego nikt nie domaga się dymisji szefa PSL, który też wystawił niewybieralnego kandydata.

Drodzy Państwo!

Honor to jest coś, co się ma w środku i co nie wymaga „domagania się”.

Honoru nie poddaje się pod głosowanie podczas posiedzenia zarządu partii.

Myli się ten, kto sądzi, że jest to wpis polityczny.

Ten blog dotyczy BIZNESU BEZ STRESU, którego głównym filarem jest kodeks etyczny nakazujący prowadzić ludzi zgodnie z jasnymi zasadami. Dlaczego? Ponieważ to lider zaraża swoim postępowaniem wszystkich członków organizacji.

Skuteczny artysta – do końca

Jak mogłeś przekonać się z poprzednich cytatów, książka „Becoming Steve Jobs: The Evolution of a Reckless Upstart into a Visionary Leader” nie osładza wizerunku Steve’a Jobsa. Wytyka mu jego wady, ale też pokazuje, że z upływem lat ujawniły się jego pozytywne cechy, których wcześniej świat nie miał szansy docenić. Zatem na koniec kilka cytatów opisujących lepszą stronę człowieka, który wyniósł swoją firmę na szczyt wszelkich rankingów biznesowych.

„Jeśli przyjrzysz się prawdziwym artystom, zobaczysz jedno: kiedy stają się naprawdę w czymś dobrzy, dochodzą do wniosku, że mogliby to robić do końca życia i że w oczach świata osiągnęliby sukces. Jednak nie byłby on sukcesem dla nich samych. To jest moment, kiedy artysta decyduje, kim naprawdę jest. Jeśli wciąż gotowi są podejmować ryzyko porażki, pozostają artystami. Tak jak Dylan i Picasso.

Apple jest czymś takim dla mnie. Nie chcę oczywiście zawieść. Kiedy tu wracałem, nie spodziewałem się, że jest aż tak źle, ale i tak musiałem wiele przemyśleć. Konsekwencje tej decyzji dla firmy Pixar, dla mojej rodziny, dla mojej reputacji i wiele innych rzeczy. Ale w końcu zdecydowałem, że cała reszta nie ma znaczenia, bo to jest to, co naprawdę chcę robić. A jeśli dam z siebie wszystko i polegnę, to cóż, przynajmniej dałem z siebie wszystko.” – [Steve Jobs]

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 3337]

„Powodem, dla którego polewasz lukrem swoje wypowiedzi jest to, że nie chcesz, żeby ktoś uznał cię za dupka. A to jest próżność” – wyjaśnia Jony Ive.

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 3597]

Krąg najbliższych współpracowników rozumiał, że zgryźliwego krytycyzmu Steve’a nie należy brać do siebie. Wszyscy nauczyli się, jak to określiła Susan Barnes, „przedzierania się przez te jego wrzaski i docierania do ich prawdziwej przyczyny”. Steve oczekiwał tego od nich i oczekiwał również oporu, gdyby nie miał racji.

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 3607]

„Czy potrafisz skierować na zewnątrz swoje zaangażowanie, inteligencję, energię, talent, zdolności i pomysły, żeby stworzyć coś, co jest jeszcze większe i bardziej znaczące niż ty sam? Na tym właśnie polega wspaniałe przywództwo.” – [Jim Collins]

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 5060]

„Potrafił wyklarować i opisać każdy pomysł znacznie lepiej niż ktokolwiek inny. Myślę, że bardzo szybko dostrzegł mój dobry smak i biegłość w zakresie rozumienia estetyki i formy. Problem w tym, że nie zawsze jestem tak elokwentny, jak bym tego chciał. Czuję rzeczy intuicyjnie, a Steve potrafił odebrać pełne znaczenie tego, do czego zmierzałem. Więc nie musiałem niczego szczegółowo uzasadniać. A potem on wyrażał te idee w taki sposób, na jaki ja nigdy bym nie wpadł. I to jest to, co było takie niesamowite. Trenowałem, jestem już w tym lepszy, ale w oczywisty sposób nigdy nie sięgnąłem jego poziomu.” – [Jony Ive]

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 5545]

Steve Jobs wydoroślał i niesamowicie zmienił się w ciągu swojego życia. Rozwój osobisty jest długim procesem wzmacniania własnych zalet i poskramiania słabości. O Steve’ie można powiedzieć, że w tym pierwszym odniósł wspaniały sukces, a w tym drugim tylko częściowy.

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 5721]

Przez całe swoje życie nie spotkałem się z dowodem na to, że możesz przekonać do ciężkiej pracy osobę, która nie chce ciężko pracować.” – [Steve Jobs]

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 5850]

„Tak jak moje dzieci, wcześnie straciłam ojca. Nie tego chciałam dla siebie; nie tego chciałam dla nich. Ale słońce wnet zajdzie, a potem znowu wstanie i będzie świeciło na nas jutro, pogrążonych w naszym bólu i naszej wdzięczności i będziemy nadal żyć świadomi naszych celów, bogaci wspomnieniami, napędzani pasjami i miłością.” – [Laurene Powell Jobs]

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 6409]