Tag: prezentacje

Sztuka prowadzenia zebrań

Bardzo często zebrania są tylko nudną metodą wytapiania czasu, za który ci płacą (lub nie). Zdarzają się jednak takie spotkania, po których wychodzisz naładowany energią, gotowy zmieniać świat i żyć pełnią życia. Właściwie nie wiesz, co cię tak natchnęło.

Odpowiedź, skąd się bierze ta różnica, jest prosta. O charakterze zebrania decyduje jego prowadzący. Jeśli pasjonuje się omawianym tematem, to niezależnie od innych umiejętności jest w stanie zarazić zgromadzonych swoją ideą. Jeśli zaś ma to wszystko w nosie, to i wynik zebrania przyniesie efekt porównywalny z tym, co z tego nosa można wygrzebać.

Pamiętaj! Staraj się bywać na zebraniach prowadzonych przez pasjonatów i staraj się pasjonować tematem zebrań, które sam prowadzisz.

Klepacze

Brałem ostatnio udział w konferencji naukowej na zacnej polskiej uczelni wyższej. Wysłuchałem wszystkich wystąpień i ręce mi opadły. Na szczęście były podłokietniki, więc nie musiałem na koniec zbierać moich kończyn przednich z podłogi.

Jedni prelegenci odczytywali treść swoich wystąpień z wyświetlanych slajdów, inni w miarę płynnie i synchronicznie ze slajdami robili to z kartki. Był też jeden, który nic nie miał do wyświetlenia. Żaden profesor, doktor, docent, prezes, dyrektor czy nawet inżynier nie mówił z głowy.

Wnikliwa analiza naukowa tego zjawiska doprowadziła mnie do dwóch hipotez roboczych:

  • występuje problem z zawartością głów;
  • nikogo to wszystko nie obchodziło i wszyscy marzyli jedynie o jak najłatwiejszym i najszybszym odklepaniu swoich wystąpień, żeby przed korkami wymknąć się z Warszawy na działkę (był to słoneczny, wrześniowy piątek).

I smutno mi trochę, ponieważ moim zdaniem prawdziwy profesjonalista potrafi godzinami ciekawie rozprawiać o uprawianej przez siebie dziedzinie, naświetlać problematykę z wielu stron, rozpatrując wszystkie „za” i „przeciw”, oraz być gotowym na konfrontację z dociekliwymi słuchaczami zadającymi podchwytliwe pytania. Najlepsi potrafią dostosować poziom szczegółowości przekazu do możliwości percepcyjnych audytorium oraz wplatać obrazowe przykłady i przykładowe obrazy.

Szkoda, że tylu jest klepaczy nie przejawiających zbytniego zainteresowania tym, co klepią.

A ty? Jesteś klepaczem czy profesjonalistą? Czy twoi słuchacze mają poczucie straconego czasu, czy wręcz przeciwnie – odnoszą wrażenie, że uczestniczyli w niezwykłym, niepowtarzalnym spektaklu intelektualnym?

Przepraszam, że mówię

Seth Godin zauważył ostatnio, że ponad 80% mówców rozpoczyna swoje wystąpienie jednym z następujących stwierdzeń:

  • „Wiem, że jesteście już głodni, ale…”
  • „Wiem, że jest już późna pora, ale…”
  • „Pewnie chcielibyście już iść do domu, ale…”

Jeśli twoje przemówienie wymaga poprzedzenia go przeprosinami, to lepiej w ogóle nie występuj!

To, co powiesz, powinno być darem dla słuchaczy, powinno być dla nich na tyle wartościowe, że przeprosiny są tu całkiem nie na miejscu. A jeśli czujesz, że powinieneś jednak przeprosić, to widocznie twój dar jest miernej jakości i należy nad nim jeszcze solidnie popracować.

Na podstawie „Sorry to talk so long…”.