Tag: motywacja

(Meta)fizyka sukcesu w biznesie

Doszedłem ostatnio do wniosku, że ludzi sukcesu charakteryzują trzy podstawowe cechy:

  1. Nieustępliwość – czyli wewnętrzna siła, która popycha ich do działania. Sprawia ona, że wektor ruchu cały czas ma wartość niezerową. Człowiek sukcesu nie tylko nie potrzebuje słów zachęty, motywujących pochwał lub gróźb – robi to, co uważa za słuszne pokonując największe przeszkody i obiekcje niedowiarków. Jest też bezwzględny – bez skrupułów usuwa ze swojego otoczenia maruderów, czarnowidzów i recenzentów, którzy zawsze wiedzą lepiej, co należy zrobić, tyle że tego nie robią.
  2. Inteligencja – czyli zdolność do analizowania zjawisk zachodzących w otaczającym świecie i wyciągania trafnych wniosków co do kierunku działania. Dzięki niej wektor ruchu ma prawidłowy kierunek i zwrot. Bystry umysł i wiedza pozwalają skoncentrować wysiłek tam, gdzie występuje największe prawdopodobieństwo powodzenia. Tam, gdzie można oczekiwać wielu okazji do zrobienia dobrego interesu i pokonania konkurencji. Chodzi zatem o inteligencję praktyczną, a nie o taką, której celem są jedynie akademickie rozważania o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy.
  3. Szczęście – czyli umiejętność znalezienia się we właściwym miejscu, we właściwym czasie. Szczęście w życiu można traktować w kategoriach metafizycznych, wiązać je z przeznaczeniem lub palcem bożym, ale moim zdaniem szczęście to kategoria statystyczna. Jeśli jesteś inteligentny, wybrany przez ciebie wektor działania będzie wskazywał drogę, na której występuje znacznie większe niż gdzie indziej prawdopodobieństwo zajścia szczęśliwego zbiegu okoliczności. Prędzej czy później. Jeśli jesteś nieustępliwy, będziesz podążał tą drogą dłużej niż ci, którzy przedwcześnie zwątpią, nie mogąc się doczekać na pomyślny splot wydarzeń.

(Meta)fizyka sukcesu w biznesie polega zatem na tym, żeby używać swojej inteligencji do wyboru kierunku działania, nieustępliwości do podtrzymywania ruchu oraz wykazywać zręczność w łapaniu nadarzających się okazji.

Klarowna wizja

Jeśli nie jesteś jeszcze w punkcie klarownego widzenia swoich spraw, uczyń znalezienie się w takim miejscu swoim pierwszym celem. Błąkanie się przez życie bez kompasu jest kompletną stratą danego ci czasu. Większość ludzi grzęźnie na zbyt długo w stanie: „Ale ja nie wiem, co mam zrobić!”. I czekają bezskutecznie na jakąś zewnętrzną siłę, która ukaże im klarowną wizję. Nie domyślają się nawet, że to oni sami powinni ją stworzyć. Wszechświat czeka na ciebie (nie odwrotnie) i będzie czekał, aż w końcu coś postanowisz.

Czekanie na klarowną wizję jest jak bycie rzeźbiarzem, który gapi się godzinami na marmurowy blok w nadziei, że uwięziona wewnątrz postać sama odrzuci niepotrzebne odłamki kamienia. Nie czekaj, aż twoja klarowna wizja spontanicznie się zmaterializuje. Weź do ręki dłuto i zacznij ją wykuwać!

Steve Pavlina

4

Leo Babauta podał ostatnio swój czteropunktowy przepis na dokonywanie kluczowych zmian we własnym życiu („How I Changed My Life, In Four Lines” [zenhabits.net]). Oto filary, na których oparł swoje sukcesy w różnych dziedzinach – bieganiu, przechodzeniu na zdrową dietę czy uzdrawianiu swoich finansów:

  1. Wielką zmianę zacznij od niewielkiego kroku w pożądanym kierunku.
  2. W danym momencie skupiaj się tylko na jednej, najważniejszej zmianie.
  3. Raduj się samym działaniem, zamiast skupiać się na bieżących lub przyszłych wynikach.
  4. Bądź wdzięczny, że dane ci było wykonać każdy kolejny krok.

Za szczególnie ważny i skuteczny element przesłania Leo uważam trzeci z wymienionych punktów. Radość działania najlepiej motywuje do wytrwałości we wprowadzaniu pozytywnych zmian. Bez tego stajesz się Syzyfem bezskutecznie wtaczającym kamień lub Don Kichotem walczącym z wiatrakami.

Wiele osób podziwia moją biegową wytrwałość. Pytają: jak to możliwe, że chce ci się trzy razy w tygodniu pokonywać po 8 kilometrów, biegając w kółko po leśnych ścieżkach i osiedlowych uliczkach? To proste. Miarowy rytm kroków, lekko przyspieszony, lecz równomierny oddech, dotyk wiatru na twarzy i ciekawe podcasty w słuchawkach to przyjemność sama w sobie. A przyzwoity wynik w imprezach typu Biegnij Warszawo lub ukończenie Maratonu Warszawskiego nie są celem, lecz dodatkowym bonusem, który otrzymuję od życia i za który jestem wdzięczny otaczającej mnie rzeczywistości.