Tag: motywacja

Zależy ci?

Szybko udało się wykryć winnych klęski polskich piłkarzy w piątkowym meczu eliminacyjnym mistrzostw świata z Ukrainą na Stadionie Narodowym. Bramkarz naszej reprezentacji Artur Boruc stwierdził:

Ukraińcom bardziej zależało.

To zdanie jest być może najważniejszym zdaniem wyjaśniającym, dlaczego jedni osiągają sukcesy, a inni nie.

Wiedza i umiejętności są bardzo ważne, ale nie znaczą nic, gdy człowiekowi nie zależy. Po świecie pałętają się całe tabuny niespełnionych artystów i napęczniałych wiedzą geniuszy. Czekają tylko, aż ktoś ich odkryje. Aż ktoś poda im piłkę. A tymczasem trzeba gryźć trawę i zasuwać jak mały samochodzik.

  • Bill Gates nie stworzyłby swojego imperium, gdyby mu nie zależało. Rzucił szkołę i wyczerpany pracą nieraz nocował na podłodze pod biurkiem w pierwszej siedzibie Microsoftu w Albuquerque (Nowy Meksyk) z dala od domu rodzinnego.
  • Steve Jobs krzyczał, ryczał, płakał, szantażował, podlizywał się i bezczelnie kłamał (tego akurat nie polecam), ponieważ bez kompromisów dążył do realizacji swoich celów.
  • Richard Branson zawsze był zdeterminowany, żeby robić fajne rzeczy i dobrze się przy tym bawić, traktując problemy jako wyzwania i robiąc to, co inni uważają za niemożliwe.

A ty?

Czy tobie zależy?

Na czym?

Nie kłam!

Jak bardzo?

Nie kłam!

Bardziej niż twoim konkurentom?

Ile jesteś w stanie poświęcić, żeby osiągnąć wyznaczone cele?

Będziesz gryzł trawę, zasuwał i dochodził do każdej piłki? Nawet nie swojej?

I to nie tylko podczas meczu, ale także na każdym treningu?

Kierunkowskaz

Kierunkowskaz to migacz, czyli, jak słusznie prawi Wikipedia, sygnalizator planowanej zmiany kierunku jazdy przez pojazd mechaniczny.

Ja jednak wymyśliłem nowe znaczenie tego wyrazu, odnoszące się do interesującej mnie dziedziny pomyślnego załatwiania spraw i efektywnej realizacji wszelkiego rodzaju przedsięwzięć. Oto ono:

Kierunkowskaz to metoda realizacji przedsięwzięć polegająca na ciągłej weryfikacji, czy kolejne działanie zbliża wykonawcę do założonego celu.

Kierunkowskaz zawsze wskazuje ostateczny cel, a ty, biorąc pod uwagę bieżące uwarunkowania i przeszkody, stawiasz kolejne kroki tak, aby się do niego zbliżać.

Dlaczego nie „kompas”? Dlatego, że kompas pokazuje zawsze północ magnetyczną lub najbliższy magnes, a nie pożądany kierunek wędrówki.

Jest jednak jeden, bardzo ważny warunek poprawnego działania kierunkowskazu: cel musi być precyzyjnie i jasno określony.

Dlaczego kierunkowskaz jest lepszy od szczegółowego planu działania?

Oto przykład piłkarsko-turystyczny, który to zagadnienie świetnie wyjaśnia: załóżmy, że w Warszawie zamierzasz dotrzeć na piechotę z Dworca Centralnego PKP na Stadion Legii. Siadasz nad planem miasta i skrzętnie zapisujesz na kartce następującą trasę: wyjść z Dworca Centralnego i Alejami Jerozolimskimi udać się prosto do Ronda de Gaulle’a (tego z palmą), tam w prawo w Nowy Świat, w lewo w Książęcą, w dół na Powiśle, w prawo w Rozbrat, następnie pod Trasą Łazienkowską w lewo, w ulicę Łazienkowską i już – jesteś na miejscu! Zapisana kartka jest twoim planem działania, który powinien zapewnić ci bezproblemowe dotarcie do celu.

Ale czy na pewno?

Otóż nie. Kartka stanie się bezużyteczna, gdy tylko napotkasz pierwszą, nieoczekiwaną przeszkodę.

Jaką? Na przykład:

  • remont sieci wodociągowej uniemożliwiający przejście;
  • antyrządową demonstrację oburzonych z tego lub innego powodu;
  • galopujące stado kibiców innego klubu piłkarskiego;
  • seksownego tubylca nieobojętnej ci płci…

Pamiętaj, że realizując każde przedsięwzięcie, jednego możesz być pewien: bez wątpienia pojawią się nieoczekiwane przeszkody i problemy, które zmuszą cię do zboczenia ze wstępnie obranej drogi. Jeśli w takiej sytuacji dysponujesz jedynie swoim pierwotnym, doskonałym, acz niezmiennym planem, jesteś zgubiony. Natomiast gdy masz do dyspozycji kierunkowskaz, który zawsze pokazuje aktualny „kierunek na cel”, to łatwo możesz korygować kurs swojego działania i zmierzać tam, dokąd chcesz się dostać.

Dlatego, podejmując się każdego zadania, przede wszystkim precyzyjnie i jasno określ swój cel. Często wymaga to sporo odwagi i uczciwości. Dzięki temu cel ten zostanie silnie „namagnesowany” i twój kierunkowskaz będzie go bezbłędnie namierzał nawet wtedy, gdy zostaniesz zmuszony do zboczenia z drogi, którą na początku uznałeś za optymalną.

Miłych wędrówek z kierunkowskazem!

FEAR

FEAR to angielskie słowo oznaczające STRACH.

Jestem zwolennikiem teorii, że większość ludzkich zachowań, nawet tych z pozoru przepełnionych odwagą, napędzanych jest przez strach.

Czasami rzeczywiście jest się czego bać, jednak w większości przypadków strach ma przysłowiowe „wielkie oczy”.

Dobrze oddaje to angielskie rozszyfrowanie słowa FEAR jako skrótu:

FEAR – False Expectations Appearing Real

czyli

„fałszywe oczekiwania wydające się rzeczywistością”.

Zbyt często masz wrażenie, że jakaś sytuacja, uwarunkowania czy działania innych ludzi zagrażają twojemu życiu i zdrowiu. Tymczasem, jeśli nie jesteś idiotą nagminnie przebiegającym przez jezdnię na czerwonym świetle, masz na co dzień nikłe szanse spotkać się z realnym zagrożeniem. To wyobraźnia płata ci złośliwe figle, podsuwając setki niepomyślnych scenariuszy, które nigdy nie staną się rzeczywistością.

Pamiętaj: jeżeli sam nie będziesz sobie strzelał w stopę, robiąc ewidentne głupoty lub powtarzając wielokrotnie ten sam błąd, świat nie zrobi ci krzywdy. Wręcz przeciwnie, podsunie ci wiele okazji do pożytecznego działania, które pomoże tobie i otaczającym cię ludziom zrealizować wasze zamierzenia.

Zatem… Nie bój nic, większość twoich obaw to tylko iluzja!

Postanowienia nowodzienne

Minęły dwa miesiące kolejnego roku i chciałbym ci prosto z mostu zadać paskudne pytanie:

Jak tam się czują twoje postanowienia noworoczne?

Czy już po ptokach?

Czy po raz kolejny zawiodłeś na całej linii i okazałeś się niesłownym jemiołem?

O tym, dlaczego postanowienia noworoczne nie działają, pisałem między innymi tu Postanowienia noworoczne oraz tu Noworocznym postanowieniom mówimy NIE!.

Oprócz wymienionych w tych wpisach przyczyn niepowodzeń, jest jeszcze jedna: postanowienia noworoczne są zbyt duże, stanowią manifest wymarzonej zmiany w życiu, która to zmiana w żaden sposób nie przystaje do dotychczasowej codzienności.

Dlatego proponuję ci inną taktykę, opartą na sprawdzonych metodach ruchu Anonimowych Alkoholików oraz promowanych przez Leo Babautę sposobach wdrażania nowych nawyków.

Zamiast postanowień noworocznych, stosuj postanowienia nowodzienne.

Na czym to polega?

Codziennie rano wyznacz sobie zadanie, które zbliży cię do wymarzonego celu.

Dlaczego to działa?

Ponieważ podejście takie jest realistyczne i elastyczne. Na bieżąco dostosowujesz swoje postępowanie do okoliczności i dotychczasowych osiągnięć.

Oto przykład postanowienia noworocznego: „Muszę coś zrobić ze swoją kondycją – będę co dwa dni przebiegał co najmniej 5 kilometrów.”

Pierwszego stycznia nie zaczynasz, ponieważ jesteś zmęczony po hucznej zabawie sylwestrowej, drugiego stycznia wyskakuje mróz -20 stopni, trzeciego musisz zostać dłużej w pracy i nie uśmiecha ci się bieganie w ciemnościach, a czwartego łapie cię katar i masz kilka dni z głowy. A potem? Potem jest już po ptokach – zawiodłeś, nie ma co wracać do tematu i czekasz na kolejną, noworoczną okazję postanowieniową.

Nawet jeśli drugiego stycznia udałoby ci się zmobilizować do biegania, to twoje niewytrenowane mięśnie tak by się zakwasiły, że miałbyś dość i przez kolejny rok leżałbyś, jak dawniej, na kanapie przed telewizorem.

Tymczasem postanowienia nowodzienne możesz podejmować… CODZIENNIE! Nie musisz czekać do pierwszego stycznia. Każdy dzień jest dobry, żeby wykonać kolejny mały krok ku swoim marzeniom, więc… DO DZIEŁA!

  • Dzień 1. Przebiegnę/przemaszeruję 2 kilometry – sprawdzę, jak reagują moje mięśnie i moje serce.
  • Dzień 2. Straszny mróz, dzień odpoczynku w drodze do celu.
  • Dzień 3. Przebiegnę/przemaszeruję dwa i pół kilometra – powoli będę zwiększał codwudniową dawkę ruchu.
  • Dzień 4. Regeneracja sił to ważny element treningu.
  • Dzień 5. Musiałem zostać dłużej w pracy – cóż, zdarza się i tak.
  • Dzień 6. Przebiegnę/przemaszeruję 3 kilometry – wciąż podążam w dobrym kierunku.
  • Dzień 7. Katar! :-(
  • Dzień 8. Katar! :-( :-(
  • Dzień 9. Katar! :-( :-( :-(
  • Dzień 10. Po katarze przebiegnę/przemaszeruję 3 kilometry i z zadowoleniem stwierdzę, że kilkudniowa przerwa nie dokonała spustoszeń w mojej formie fizycznej! :-)
  • i tak dalej, i tak dalej, bez wielkich dramatów i podważania wiary we własne siły…

Pamiętaj, że bardzo trudno jest zmienić cały następny rok.

365 (a co cztery lata nawet 366) razy łatwiej jest zmienić następny dzień. A potem następny. I następny…

Tego właśnie ci życzę z okazji Nowego Dnia!