Tag: motywacja

Łatwo kontra trudno

Łatwo być cool.
Trudno być miłym.

Łatwo coś mówić.
Trudno coś robić.

Łatwo błyszczeć ciekawostkami.
Trudno świecić mądrością.

Łatwo być modnym.
Trudno mieć styl.

Łatwo być kustoszem.
Trudno być twórcą.

Łatwo być cynicznym.
Trudno być romantycznym.

Łatwo widzieć świat zero-jedynkowo.
Trudno widzieć świat analogowo.

Łatwo podrasować swój głos w komputerze.
Trudno śpiewać tak jak Billie Holliday.

Łatwo rysować przy linijce.
Trudno rysować bez niej.

Łatwo się ekscytować.
Trudno się interesować.

Łatwo łamać zasady.
Trudno znać zasady (a potem decydować, kiedy warto je złamać).

Łatwo pisać smsy.
Trudno rozmawiać.

Łatwo mieć szerokie pasmo łącza internetowego.
Trudno mieć szerokie pasmo łącza emocjonalnego.

Łatwo powiedzieć: „Mam zaburzenia.”
Trudno powiedzieć: „To moja wina.”

Łatwo wpasować się.
Trudno być jak nikt inny.

Łatwo płynąć w strumieniu świadomości.
Trudno spędzać czas, dopracowując szczegóły.

Łatwo być anonimowym.
Trudno podpisać się pod czymś.

Łatwo być sprytnym.
Trudno okazać ludzką twarz.

Łatwo zmusić ludzi do myślenia.
Trudno zmusić ludzi do odczuwania.

Łatwo o tym mówić.
Trudno to zrobić.

Łatwo sporządzić listę.
Trudno żyć.

Wpis „Easy vs. hard” [sandpapersuit.com] przetłumaczyłem i opublikowałem za zgodą Autora – Matta Ruby’ego.

Wyborcza dobra moneta

Może i jestem marzycielem,
Ale nie jedynym.
Wierzę, że kiedyś do nas dołączysz
I świat stanie się naszym wspólnym domem.

– John Lennon „Imagine”

Patrząc na zaciekłą walkę pomiędzy kandydatami do objęcia urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, pomyślałem:

A co by było, gdyby jeden z nich brał wszystko za dobrą monetę?

Gdyby na każdy atak odpowiadał salwą autentycznego dobra i wyciągał pomocną dłoń do zagubionego emocjonalnie oponenta? Nie po to, żeby wykazać swoją wyższość, ale żeby zatrzymać falę słownej przemocy i nienawiści. Żeby nie podnosić brudnej rękawicy rzucanej mu pod stopy.

Na przykład:

Dziennikarz i aktor bezmyślnie cytują głupi wpis zamieszczony w internecie przez osobę podszywającą się pod córkę kandydata.

Kandydat natychmiast oświadcza: „Uważam za wstrętne to, co zrobili. Miało to na celu przede wszystkim poniżenie mojej córki i pośrednio uderzenie we mnie.”

Szefowa sztabu kandydata dodaje, że był to „brutalny, ohydny i podły atak”.

Czy mają rację? Biorąc pod uwagę wzajemnie przypisywane sobie intencje, bez wątpienia tak.

A teraz trudny eksperyment myślowy: załóżmy, że kandydat wierzy w dobrą wolę dziennikarza i aktora. I tę wiarę praktykuje. Bez względu na to, czy jest to prawda, czy nie. Zamiast słów oburzenia mówi wówczas:

„Przykra sprawa. Dziennikarz i aktor strasznie się pomylili i rozumiem, jak źle się z tym czują. Czasami nieumyślnie wyrządzamy komuś krzywdę i sami potem cierpimy. Aby w przyszłości uniknąć takich niemiłych sytuacji, deklaruję pełną otwartość w potwierdzaniu autentyczności poszczególnych wpisów w internecie.”

Bo domagać się przeprosin nie warto. Człowiek przyzwoity zrobi to z własnej inicjatywy. A komu potrzebne są wymuszone, nieszczere słowa ubolewania?

Jestem kimś, komu zależy!

Podczas wyborczego weekendu jedna z telewizji kilka razy wyświetliła film „Obława” („Takedown”) opowiadający o pościgu władz federalnych USA za najsłynniejszym cyberprzestępcą Kevinem Mitnickiem. Film jak film, ale jest w nim znakomita wymiana zdań, którą dedykuję wszystkim tym, którzy chcą coś w życiu osiągnąć. Także kandydatom w wyborach prezydenckich.

– Kim jesteś? – pyta Tsutomu Shimomura, haker współpracujący z FBI.

– Kimś, komu zależy! – odpowiada z groźbą w głosie Kevin Mitnick.

A czy tobie zależy?

Odrzuć bezwstyd

Ostatnio ćwierknąłem na Twitterze tak:

Koleżanka-nudystka mawiała:
„Niech się wstydzi ten, kto widzi.”
Ale teraz mówią to złodzieje!

Wolność pomyliła nam się z bezwstydem.

Bezwstydem, który przyzwyczaja nas do niegodziwości.

Przyjmujemy, że „przecież taka jest natura ludzka”.

Nie tylko w Polsce.

Epidemia pogrąża całą zachodnią cywilizację.

To dlatego ideały wolności i demokracji nie kiełkują tam, gdzie ich nasiona zrzucamy z nadzwyczajną precyzją za pomocą zdalnie sterowanych dronów.

Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Wam refleksji nad bezwstydem i przyzwoleniem na niegodziwości oraz ich odrzucenia w akcie zmartwychwstania naszego wspólnego honoru i sumienia.