Tag: motywacja

Syndrom zgrabnej sterty papierów

Zgrabna Sterta Papierów

Tak! Niestrudzenie namawiam wszystkich do porządkowania swojego otoczenia, usuwania rzeczy niepotrzebnych, a dla tych potrzebnych znajdowania należnego im, godnego miejsca. Jest tylko jedno ale…

Porządkowanie nie może stać się istotą twojego życia, jeśli nie jest ono pracą, którą wykonujesz zawodowo.

Tymczasem porządkowanie bardzo często zastępuje właściwe działanie. To jeden ze sztandarowych sposobów odwlekania przez udawanie, że się jest zajętym.

Pomyśl o tym, jeśli jesteś prezesem, dyrektorem albo kierownikiem, a twoim głównym zajęciem jest przeprowadzanie niekończących się reorganizacji.

Pomyśl o tym, jeśli jesteś kierownikiem projektu, a twoim głównym zajęciem jest uaktualnianie tabelek, harmonogramów i wykresów oraz dbanie o to, żeby segregatory z dokumentacją miały właściwe kolory.

Pomyśl o tym, jeśli jesteś programistą, a twoim głównym zajęciem jest formatowanie kodu i korekta stylistyczna obszernych komentarzy, którymi ten kod opatrzyłeś.

Pomyśl o tym, jeśli na twoim biurku rośnie sterta nieprzeczytanych listów, pism i dokumentów, a twoim głównym zajęciem jest dbanie o to, żeby ta sterta się nie przewracała i miała zgrabny, strzelisty kształt.

Te wszystkie przypadki są objawem syndromu zgrabnej sterty papierów, na który cierpisz. Ale nie martw się, z tego można się wyleczyć. Musisz tylko zdobyć się na pierwszy krok:

Przestań zaprzeczać, że cierpisz na syndrom zgrabnej sterty papierów!

Przestań się oszukiwać, że działanie polega na „byciu zajętym”. Nie! Działanie polega na wyznaczaniu sobie, swojemu zespołowi i swojej organizacji celów i ich osiąganiu. Porządek w tym pomaga, ale nie może być celem samym w sobie!

Czy jesteś gotowy podjąć to wyzwanie?

Czy jesteś gotowy do walki z syndromem zgrabnej sterty papierów, który pożera twoją energię i sprawia, że stoisz w miejscu, zamiast dziarsko osiągać kolejne sukcesy?

Spróbuj! Wierzę, że ci się uda!

Najpierw TY!

Przed każdym lotem załoga samolotu przypomina pasażerom zasady bezpieczeństwa, których powinni przestrzegać podczas podróży. Dla własnego dobra.

Jedna z tych zasad dotyczy postępowania w przypadku dekompresji kabiny. Z sufitu wypadają wówczas maski tlenowe, które trzeba szybko założyć, żeby nie stracić przytomności. Najważniejsze w tej procedurze jest skupienie się na obsłudze swojej maski. Dopiero później można i należy się zainteresować swoimi dziećmi i sąsiadami.

Ten „egoizm” jest logiczny i skuteczny. Jeśli bowiem najpierw zaczniesz się zajmować innymi, sam stracisz przytomność i nie pomożesz ani im, ani sobie.

To samo podejście powinieneś stosować w stosunku do zasypującej cię codziennie góry e-maili.

Zauważ, że większość z nich nie dotyczy twoich spraw. Twoich, to znaczy takich, które są związane z zakresem twoich obowiązków i realizacją twoich planów i marzeń. Nie mówię tylko o spamie i reklamach. Dostajesz mnóstwo maili, których celem jest nakłonienie cię do wykonania za kogoś pracy. Albo do wyciągnięcia kogoś z opresji. Jednym słowem, do zrealizowania czyichś zamierzeń, a nie twoich. Czasami wasze interesy są zbieżne, ale bardzo często ktoś bezczelnie korzysta z twojej uprzejmości, żeby upiec swoją pieczeń.

Jak sobie z tym poradzić?

Po pierwsze: nie obrażaj się na tych wszystkich spryciarzy, którzy chcą ci wcisnąć własne problemy. Uznaj, że mają prawo do podejmowania takich prób.

Po drugie: zastanów się, o co tobie naprawdę chodzi. Co jest dla ciebie ważne i co chcesz osiągnąć?

Po trzecie: ze szczególną uwagą zacznij się zajmować e-mailami, które dotyczą twoich spraw, a dopiero potem całą resztą.

Dlaczego?

Dlatego, że tylko wtedy, gdy ty sam nie masz kłopotów, możesz skutecznie pomagać innym!

Czasowniki niepokonane

W języku polskim wyróżniamy:

  • czasowniki niedokonane, które mówią o tym, że coś się działo, dzieje lub będzie się działo, ale nie wiadomo, czy się zakończyło lub czy się kiedyś zakończy (na przykład: „pisałem”, „piszę”, „będę pisał”);
  • czasowniki dokonane, które informują o tym, że dana czynność została lub zostanie zakończona (na przykład: „napisałem”, „napiszę”).

Językoznawcy mówią, że jest to aspekt czasownika, który sygnalizuje relację między momentem mówienia a momentem zakończenia tego, o czym jest mowa.

Dzięki wspaniałej literówce popełnionej przez użytkownika Twittera o identyfikatorze @ZbigSiedlewski, mam przyjemność ogłosić wprowadzenie do języka polskiego trzeciego aspektu czasowników. Od dziś, oprócz czasowników niedokonanych i dokonanych, możemy stosować czasowniki niepokonane!

Czasowniki niepokonane są konstrukcją językową sygnalizującą, że wypowiadający je człowiek ma niezłomną determinację, żeby czynność niedokonaną przemienić w pozytywnie dokonaną. Na przykład wersja niepokonana czasownika „pisać/napisać” może brzmieć tak: „piszę, żeby napisać!”. Inne przykłady to: „uczę się, żeby umieć!”, „pracuję, żeby było zrobione!”. Takie sformułowanie swoich zamiarów wyraża zupełnie inną postawę od jakże częstego podejścia polegającego na akcentowaniu własnego wysiłku, a nie pozytywnego efektu będącego jego wynikiem.

Od dziś stosuj czasowniki niepokonane, żeby osiągać to, czego pragniesz, a nie tylko przygotowywać sobie alibi na wypadek niepowodzenia.

Łap kolejkę, nim odjedzie!

Siedziałem onegdaj na ławce na peronie i czekałem na podmiejską kolejkę, która miała mnie gdzieś tam, gdzieś tam zawieźć. Pociągi zatrzymywały się, wypełniały pasażerami i odjeżdżały w różnych kierunkach.

Wreszcie podjechał ten „mój”. Wstałem z ławki, podszedłem do otwartych drzwi i już po chwili mknąłem w pożądanym kierunku.

Być może w tym momencie poziom twojego zniecierpliwienia przekracza już stan alarmowy i myślisz sobie: „Co to za kolejowe banały zamiast BIZNESU BEZ STRESU?”.

Masz rację!

To banał.

Ale banał zatrważająco powszechny.

Na peronach swojego życia siedzą miliony sfrustrowanych ludzi, którzy z uporem maniaka przegapiają zatrzymujące się przed nimi okazje. I wciąż narzekają na dotykającą ich niesprawiedliwość losu. A mogliby przecież choć raz podnieść swoje cztery litery i wsiąść do pociągu, który zapraszająco otwiera przed nimi drzwi.

A ty?

Czy wytrwale siedzisz, patrzysz i „masz za złe”, czy raczej łapiesz „swoją” kolejkę, nim odjedzie?