Tag: motoryzacja

Korki i objazdy bez stresu

Pamiętaj, że tylko naprawdę szczęśliwy człowiek potrafi podziwiać piękno szarych, październikowo-listopadowych okoliczności przyrody, stojąc w olbrzymim korku lub podróżując niespodziewanym objazdem przygotowanym przez figlarnych drogowców.

Dlatego nie spiesz się, nie pędź, porozmawiaj z towarzyszami podróży i pamiętaj, że oprócz osiągnięcia celu ważny jest także smak samej wędrówki.

Życie jest zbyt piękne, żeby zakwaszać je bzdyczeniem się na to, na co nie masz wpływu, lub tracić je w wyniku widowiskowego, czołowego zderzenia z nadjeżdżającym TIR-em.

Szerokiej drogi!

Prawo jazdy dla niekumatych

Egzamin miał się już ku końcowi, egzaminator nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń do jazdy zdającego. Do Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego pozostało tylko jedno skrzyżowanie. Zdający czekał, aż przez skrzyżowanie przejadą wszystkie pojazdy mające w tym miejscu pierwszeństwo, gdy, na jego nieszczęście, jeden z kierowców zlitował się, zwolnił i gestem dał znak, żeby „nauka jazdy” włączyła się do ruchu.

– Ha! – krzyknął zachwycony egzaminator. – Wymusił pan pierwszeństwo! Koniec egzaminu!

– Ale przecież tamten dał mi znak, że mnie przepuszcza – próbował bronić się zdający.

– Nic nie widziałem – z tryumfem w głosie oświadczył egzaminator.

Nie opisuję tej sytuacji, żeby dać wyraz swoim emocjom związanym z egzaminacyjnym niepowodzeniem bliskiej mi osoby. To po prostu świadectwo choroby systemu, w którym dostawca usług (egzaminator) jest premiowany za brak sukcesu swoich klientów (zdających). I nie mówię tu tylko o przypadkach korupcji, kiedy wynagrodzenie to jest niezgodne z prawem, ale i o tym, że każda kolejna próba egzaminacyjna to konkretna wpłata do kasy Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego.

Najbardziej demoralizujące są w tym wszystkim następujące, zasłyszane przeze mnie, rady dla zdających:

„Nie myśl, nie interpretuj i nie dbaj o płynność ruchu. Na to przyjdzie czas, gdy przebrniesz już przez egzamin, ponieważ jest on metodą przywoływania do porządku tych, którzy za szybko chcą być kumaci.”

PS. Jeśli jesteś kierowcą i widzisz „naukę jazdy”, nie wpuszczaj jej, gdy masz pierwszeństwo, ponieważ w ten sposób możesz ułatwić zadanie przyczajonemu egzaminatorowi!

Autoskoczek

Są kierowcy, którzy uwielbiają przeskakiwać z pasa na pas. Korek jak diabli, co chwilę światła, a oni z niezachwianą pewnością słuszności swojego postępowania przemieszczają się z lewego pasa na środkowy, znów na lewy, znów na środkowy, a potem na prawy i tak dalej, bez chwili wytchnienia. Powiem szczerze, że jestem chyba zbyt przywiązany do idei bezstresowego życia, żeby jeździć w ten sposób. Zmieniam pas tylko wtedy, kiedy samochody obok mnie rzeczywiście poruszają się zdecydowanie szybciej. Autoskoczkowie nie przeszkadzają mi, o ile ich harce nie są zbyt bezczelne i nie powodują zamieszania na drodze.

Być może, w niektórych sytuacjach ten sposób jazdy pozwala pokonać trasę w nieco krótszym czasie, ale ostatnio zdarzyło mi się obserwować wyjątkowo zdeterminowanego autoskoczka (towarzyszyła mu bardzo urodziwa, młoda niewiasta), który na odcinku 5 kilometrów wyprzedził mnie 3 razy :-). Po prostu nie miał szczęścia w wyborze pasów ruchu.

Moim zdaniem „autoskoczkowanie” z pasa na pas jest doraźną taktyką jazdy, która ma zastąpić nieistniejącą strategię działania. Jesteś w niedoczasie wtedy, kiedy szwankuje twoje planowanie i generalne podejście do podejmowanych zobowiązań. Spóźniasz się, ponieważ wcześniej zbyt wiele czasu poświęciłeś na rzeczy nieistotne (tylko nie mów mi, że przez całą dobę zajmujesz się jedynie tym, co ważne i pożyteczne).

Jeśli lubisz „autoskoczkować”, nie rób tego z konieczności, lecz dla przyjemności, szanując innych użytkowników drogi i tocząc z nimi szlachetne współzawodnictwo, a nie walkę na śmierć i życie. Urodziwe niewiasty (i urodziwi kawalerowie) z pewnością docenią twój luz, uśmiech i brak kropelek potu na czole.