Tag: minimalizm

Produktywność 2.0

Świat się zmienia i w odpowiedzi na te zmiany powinniśmy zastanowić się nad nową definicją produktywności. A oto przemyślenia Leo Babauty na ten temat:

  1. Przestań machać wajchą – skup się na tym, co robisz!
    Stara szkoła to sprawne, lecz bezrefleksyjne wykonywanie kolejnych czynności. Im więcej zrealizowanych zadań, tym wyższa produktywność.
    Produktywność 2.0 to głębokie, dające poczucie wielkiej satysfakcji skupienie na wykonywanej pracy, której jakość ma znaczenie.
  2. Przestań zaplanowywać się na śmierć – zacznij działać!
    Stara szkoła to niekończące się sesje planowania mające na celu przewidzenie wszystkich czynników, które mogą przyczynić się do niepowodzenia przedsięwzięcia.
    Produktywność 2.0 to sporządzenie szkicu planu, przystąpienie do działania i jak najszybsze zaprezentowanie klientom wersji beta.
  3. Skończ z papierzyskami – zautomatyzuj swoje działanie za pomocą technologii!
    Stara szkoła to stosy dokumentów, formularzy i segregatorów oraz mnóstwo kopiowania i faksowania.
    Produktywność 2.0 to wykorzystanie komputerów i sieci komputerowych do przechowywania i udostępniania informacji oraz automatyzacji procesów.
  4. Skończ z wielozadaniowością – realizuj wiele projektów, ale zadanie po zadaniu!
    Stara szkoła to przełączanie się pomiędzy zadaniami pod wpływem różnych bodźców, takich jak dzwoniący telefon, nadchodząca poczta elektroniczna czy wizyta szefa.
    Produktywność 2.0 to świadome ograniczanie czynników rozpraszających w celu realizacji poszczególnych zadań od początku do końca. Nie wyklucza to oczywiście przeplatania zadań dotyczących różnych projektów.
  5. Ilość nie przechodzi w jakość – rób mniej, ale lepiej!
    Stara szkoła to wykazywanie się jak największą liczbą wykonanych czynności bez zwracania specjalnej uwagi na ich jakość, co często prowadzi do produkcji stert chłamu w czystej postaci.
    Produktywność 2.0 to skupienie się na jakości, innowacjach i kreatywności. To – w przypadku pracy programisty – napisanie kilkudziesięciu linii właściwego kodu, a nie kilku tysięcy łat na kodzie tak zmurszałym, że w każdej chwili grozi katastrofą.
  6. Zapomnij o porządkowaniu – użyj technologii!
    Stara szkoła to umieszczanie informacji w starannie skonstruowanej hierarchii katalogów.
    Produktywność 2.0 to wykorzystywanie etykiet i mechanizmów wyszukiwania informacji dostępnych w praktycznie wszystkich środowiskach przetwarzania danych.
  7. Precz z hierarchią – niech żyje wolność!
    Stara szkoła to przemożne dążenie do zaszufladkowania wszystkiego i wszystkich w rozbudowanych strukturach hierarchicznych.
    Produktywność 2.0 to wolność, niezależność i współpraca oparta na płaskiej sieci powiązań wszystkich ze wszystkimi.
  8. Pracuj mniej, a nie więcej!
    Stara szkoła to etos co najmniej 60 godzin przepracowywanych tygodniowo i syndrom wypalenia w okolicach czterdziestki.
    Produktywność 2.0 to możliwość dowolnego kształtowania czasu pracy i różnicowania zajęć w celu przeciwdziałania syndromowi wypalenia.

Na podstawie „Productivity 2.0: How the New Rules of Work Are Changing the Game”.

Potęga umiaru

Leo Babauta jest znanym sieciowym orędownikiem umiaru i życia prostego, acz pełnego satysfakcji i radości. Szereg moich wpisów powstało z inspiracji notkami, które opublikował na łamach popularnego blogu „Zen Habits”. Leo postanowił zebrać swoje przemyślenia w spójną całość i oto 30 grudnia 2008 roku ukazała się jego książka „The Power of Less” („Potęga umiaru”) – do kupienia między innymi w księgarni Amazon, gdzie po dwóch dniach sprzedaży osiągnęła następujące wyniki na listach bestsellerów:

  • 93 miejsce wśród wszystkich sprzedawanych książek;
  • 1 miejsce w kategorii Books – Business & Investing-Management & Leadership – Motivational;
  • 6 miejsce w kategorii Books – Professional & Technical – Business Management.

A oto lista rozdziałów tej książki:

CZĘŚĆ I. ZASADY

  • 1. Dlaczego umiar jest potęgą
  • 2. Sztuka wyznaczania granic
  • 3. Wybieranie tego, co najważniejsze, i upraszczanie
  • 4. Proste skupienie
  • 5. Kształtowanie Nowych Nawyków i Wyzwanie Potęgi Umiaru
  • 6. Skromny początek

CZĘŚĆ II. W PRAKTYCE

  • 7. Proste cele i projekty
  • 8. Proste zadania
  • 9. Proste zarządzanie czasem
  • 10. Prosta poczta elektroniczna
  • 11. Prosty internet
  • 12. Proste archiwum
  • 13. Proste zobowiązania
  • 14. Prosty porządek dnia
  • 15. Oczyszczenie pola roboczego
  • 16. Wyhamowanie
  • 17. Proste zdrowie i kondycja fizyczna
  • 18. O motywacji

Jak napisał jeden z recenzentów, być może będzie to jedna z najważniejszych książek 2009 roku. Polecam!

Kościół dziś

Sto lat temu ludzie chodzili do kościoła, żeby usłyszeć, jak należy żyć.

Dziś oglądamy telewizję – to nasz nowy przywódca duchowy.

Tam, gdzie kiedyś w każdym domu leżała Biblia, teraz stoi telewizor.

Dla większości z nas, ludzi zachodniej cywilizacji, życie stało się wygodne – przynajmniej w zakresie podstawowych potrzeb.

Dysponujemy dostateczną ilością jedzenia, pieniędzmi na przyjemności, dostępem do informacji i wolnym czasem, który możemy miło spędzać na zabawie.

Nie czujemy już potrzeby budowania społeczności wokół kościoła.

Mamy nową religię.

Konsumpcjonizm.

Hipermarkety stały się nowymi katedrami.

Paul Arden „God Explained in a Taxi Ride” (82)

Nie przepłacaj za gwizdek!

Beniamin Franklin opowiedział kiedyś następującą historię:

Gdy byłem siedmioletnim młodzieńcem, w świąteczny dzień wybrałem się – z kieszeniami wypełnionymi drobnymi – do pobliskiego sklepu z zabawkami. Tam, zauroczony dźwiękiem, jaki wydawał swoim gwizdkiem mijany po drodze chłopiec, za wszystkie posiadane pieniądze kupiłem ochoczo taki sam „przyrząd do robienia hałasu”.

Po powrocie do domu dumnie paradowałem, gwiżdżąc na okrągło i denerwując wszystkich członków rodziny. Moi bracia, siostry i kuzyni, rozumiejąc, jaki zrobiłem interes, wytłumaczyli mi, że czterokrotnie przepłaciłem za gwizdek i mogłem za te pieniądze kupić wiele innych, fajnych rzeczy. Tak wyśmiewali moją głupotę, że ze złości strasznie się popłakałem i wspomnienie tego zdarzenia zawsze już miało dla mnie gorzki, a nie, jak marzyłem, słodki smak.

Konsekwencje tej przygody okazały się jednak bardzo pożyteczne. Za każdym razem, gdy kusiło mnie później, żeby kupić jakąś niepotrzebną rzecz, mówiłem sobie: „Nie przepłacaj za gwizdek!” i pieniądze zostawały w mojej kieszeni.