Tag: maksymy

Nie musisz być najlepszy…

Wbrew temu, co usiłowała wpoić ci szkoła:

Nie musisz być najlepszy we wszystkim!

W szkole zawsze porównywałeś się albo byłeś porównywany z najlepszymi. Z danego przedmiotu. Ktoś był od ciebie lepszy z matematyki, ktoś z biologii, ktoś z polskiego, ktoś z zajęć praktycznych, a na boisku królował jeszcze ktoś inny. Być może to ty byłeś najlepszy w jakiejś dziedzinie, ale przecież nie we wszystkich! Tymczasem tylko ten pierwszy był naprawdę doceniany przez nauczycieli i rodziców. W ten sposób utwierdzano cię w błędnym przekonaniu, że bycie dobrym w jednej domenie nie równoważy nieco gorszych rezultatów we wszystkich pozostałych.

A przecież świat potrzebuje fachowców!

Dlatego przestań się przejmować, że w tym czy w tamtym nie jesteś prymusem. Skup się na osiągnięciu prawdziwego mistrzostwa w jednej dziedzinie – tej, która cię pasjonuje, sprawia przyjemność i czyni pożytecznym dla innych ludzi. Bo tylko wtedy będą chcieli zapłacić za twoje usługi.

Nie musisz być najlepszy we wszystkim! Bądź znakomity w jednym!

Kłótnia z rzeczywistością

„Ilekroć zaczynam kłócić się z rzeczywistością, przegrywam.” – Krzysztof Wysocki, 2013-06-18

Już dawno doszedłem do tego wniosku, ale dopiero w tym roku sformułowałem go w postaci złotej myśli, która przejdzie do historii i zostanie zapisana ozdobną czcionką w księdze światowej złotomyślności.

Zauważyłem jednak, że są ludzie, którzy interpretują tę sentencję niezgodnie z moimi intencjami. Spieszę zatem z wyjaśnieniem.

Nie chodzi mi o uznanie rzeczywistości za dopust boży, na który nie mamy żadnego wpływu. To byłaby postawa ofiary losu – postawa mi obca, żeby nie powiedzieć, wstrętna.

Kłótnia z rzeczywistością to dla mnie nieuznawanie oczywistych ograniczeń i uwarunkowań narzucanych przez świat zewnętrzny. Nie „brak zgody na nie”, ale ich nieuznawanie. Zamykanie oczu, zatykanie uszu i głośne powtarzanie: „nieprawda, nieprawda, nieprawda…”.

Rzeczywistość nie znika, gdy się na nią nie patrzy. Zamykanie oczu nie jest skuteczną strategią zabezpieczającą przed poślizgiem na skórce od banana. Wręcz przeciwnie – wyostrzone postrzeganie rzeczywistości pozwala unikać zastawianych przez nią pułapek. Albo chociaż minimalizować ich skutki.

Jaki z tego wniosek?

Bądź czujny, wierz swoim oczom i zamiast kłócić się z rzeczywistością, wykorzystuj ją do swoich celów!

12-tygodniowy rok

12 Work Year

Mieliśmy już przebojowy „4-godzinny tydzień pracy” Tima Ferrissa – propozycję, którą uważam bardziej za marketingowy eksperyment niż poradnik prezentujący alternatywny sposób na życie. Oczywiście nie mogę odmówić autorowi popularyzacji wielu pożytecznych wskazówek praktycznych, ale całość nie przystaje do skrzypiącej rzeczywistości. Jak mówi ludowe przysłowie, „pańskie oko konia tuczy”, więc marny los tych, którzy uważają, że wystarczy poświęcać tylko 4 godziny tygodniowo na pilnowanie swoich spraw.

Znacznie lepszą koncepcją z dziedziny manipulacji jednostkami czasu jest 12-tygodniowy rok opisany w książce „The 12 Week Year: Get More Done in 12 Weeks than Others Do in 12 Months” („12-tygodniowy rok, czyli jak zrobić więcej w ciągu 12 tygodni, niż inni przez 12 miesięcy”) autorstwa Briana P. Morana i Michaela Lenningtona.

Tytuł obiecuje dużo i, moim zdaniem, wcale nie stanowi przesady. Bez napinki, sztuczek motywacyjnych, stresu i zmęczenia można zdziałać znacznie więcej, stosując proponowaną przez Morana i Lenningtona metodę zmiany perspektywy czasowej planowania i realizacji swoich zamierzeń.

Zarówno w życiu prywatnym, jak i w pracy zawodowej przywykliśmy do rocznych cyklów planowania i rozliczania kluczowych przedsięwzięć. Wydaje się to rozsądne, jednak nie jest ze względu na ułomności natury ludzkiej. Zobowiązania noworoczne nie działają, a wykonywanie firmowych projektów i budżetów zwykle odbywa się w następującym trybie:

  • pierwszy kwartał: nie dzieje się prawie nic, opóźnienia w skali roku są jeszcze niewielkie, nie ma powodu do niepokoju;
  • drugi kwartał: ktoś bez pośpiechu zaczyna coś robić, ale w dalszym ciągu jest jeszcze masę czasu do końca roku, więc ewentualne zaległości da się bez problemu nadrobić;
  • trzeci kwartał: okres urlopowy sprawia, że o żadnym przyspieszeniu i nadrabianiu opóźnień nie ma mowy – oczywiście z przyczyn obiektywnych i łatwo wytłumaczalnych;
  • czwarty kwartał: to czas, w którym wszyscy biegają jak opętani, pracują po nocach, próbując zrobić przez ostatnie 3 miesiące roku pracę zaplanowaną na 12 miesięcy.

Taka jest rzeczywistość, w jakiej większość z nas działa. Co zatem zrobić? Rozwiązanie nasuwa się samo: planować i rozliczać przedsięwzięcia w okresach kwartalnych czyli trzymiesięcznych czyli 12-tygodniowych (plus jeden tydzień rezerwy na uratowanie się z niekontrolowanego poślizgu lub na zasłużony odpoczynek).

Podoba mi się ten pomysł!

12 tygodni to czas wystarczająco długi, żeby zrobić coś nietrywialnego, i jednocześnie wystarczająco krótki, żeby od początku czuć presję zbliżających się terminów wykonania tygodniowych zadań cząstkowych oraz wcale nie tak odległego terminu końcowego. Sam pomyśl: dziś jest 3 października, a Boże Narodzenie, które nastąpi za 12 tygodni, wydaje się być w zasięgu wzroku! Właściwie to już trzeba zacząć myśleć o prezentach! ;-)

Planuj więc i działaj w rytmie kwartalnym!

Ale przedtem przeczytaj kilka cytatów, które wynotowałem z tej książki:

„Gdy­byśmy ro­bili te wszys­tkie rzeczy, które jes­teśmy w sta­nie zro­bić, wpra­wili­byśmy się w og­romne zdumienie.” – Thomas Edison

[Brian P. Moran, Michael Lennington, „The 12 Week Year”, Kindle loc. 226]

Większość z nas ma dwa życia: to, które przeżywamy i to, które bylibyśmy zdolni przeżyć.

[Brian P. Moran, Michael Lennington, „The 12 Week Year”, Kindle loc. 229]

„Nie możesz bu­dować re­putac­ji na tym, co za­mie­rzasz zrobić.” – Henry Ford

[Brian P. Moran, Michael Lennington, „The 12 Week Year”, Kindle loc. 313]

„Całe życie chciałam być kimś. Teraz widzę, że powinnam to sprecyzować.” – Lily Tomlin

[Brian P. Moran, Michael Lennington, „The 12 Week Year”, Kindle loc. 485]

„Najlepszym wskaźnikiem, jaka będzie twoja przyszłość, jest to, co robisz każdego dnia.”

[Brian P. Moran, Michael Lennington, „The 12 Week Year”, Kindle loc. 607]

„Uncja działania jest warta tony teorii.” – Ralph Waldo Emerson

[Brian P. Moran, Michael Lennington, „The 12 Week Year”, Kindle loc. 624]

„Wierzymy w Boga; pozostali muszą przynieść konkrety.” – W. Edwards Deming

[Brian P. Moran, Michael Lennington, „The 12 Week Year”, Kindle loc. 674]

„Jeśli zatroszczymy się o minuty, lata same sobie poradzą.” – Benjamin Franklin

[Brian P. Moran, Michael Lennington, „The 12 Week Year”, Kindle loc. 769]

„Najlepszą cechą przyszłości jest to, że nadchodzi dzień po dniu.” – Abraham Lincoln

[Brian P. Moran, Michael Lennington, „The 12 Week Year”, Kindle loc. 949]

Zachęcające jest to, że niezależnie od przeszłych lub obecnych wyników, możesz zacząć osiągać wspaniałe rezultaty już dziś, wybierając dobre robienie tego, co wiesz, że powinieneś robić. To naprawdę nie jest ani trochę bardziej skomplikowane. W końcu – albo przykładasz się tu i teraz, albo wcale.

[Brian P. Moran, Michael Lennington, „The 12 Week Year”, Kindle loc. 983]

Przyjmij rzeczywistość do wiadomości.

[Brian P. Moran, Michael Lennington, „The 12 Week Year”, Kindle loc. 2332]

Skup się na tym, na co masz wpływ.

[Brian P. Moran, Michael Lennington, „The 12 Week Year”, Kindle loc. 2336]

Teoria? Nie żartuj!

TEORIA

Oto kolejny, po ubiegłotygodniowym, wpis z cyklu „nie żartuj!”. Równie często jak o natchnieniu zdarza mi się słyszeć inne usprawiedliwienie:

Nie zabrałem się za to, bo nie zdążyłem przeczytać podręcznika.

Osoby, które tak się tłumaczą, święcie wierzą, że do wykonania zadania potrzebna jest im wiedza teoretyczna na poziomie co najmniej profesorskim. Sam miewam takie ciągoty. Czasami wydaje mi się, że przeczytanie lub choćby kupienie kolejnego podręcznika sprawi, że będę perfekcyjnie biegał, pływał, planował przedsięwzięcia, uprawiał pietruszkę lub redagował wpisy blogowe.

Co za bzdura!

Prawda jest taka, że amator czyta kolejne podręczniki, a profesjonalista bierze się do roboty.

Dlaczego?

Bo przedawkowanie teorii działa paraliżująco. Zamiast coś zrobić, zgłębiasz dobre i złe rady z trzeciej ręki i poznajesz tysiące przyczyn mogących sprawić, że poniesiesz porażkę. I po co ci to?

Teoria bez praktyki jest jak olbrzymi fundament bez ścian i dachu. Nie da się w takim domu mieszkać. Oczywiście ścian i dachu nie można stawiać na piasku, ale teoretycy zajmują się tylko wlewaniem betonu do dziury w ziemi.

Zatem… Do dzieła!

Praktyka czyni mistrza!

Teoria to ślad, który wszechświat zostawia w tobie. Praktyka to twój ślad we wszechświecie.