Tag: humor

Dlaczego drony wybijają się na niepodległość?

Pewien polski dron wybił się ostatnio na niepodległość. Potwierdził to Premier, potwierdził Minister, potwierdziły to wszystkie kanały elektronicznego rozsiewu plotek i pogłosek. Nie wyjaśniono tylko, dlaczego tak się stało? Co było przyczyną nieoczekiwanej decyzji, którą podjęła latająca, sztuczna inteligencja stworzona przez człowieka.

A ja już wiem!

Znalazłem wyjaśnienie w pewnej książce.

Ale… UWAGA! To nie jest lektura dla słabych duchem, cienkich psychicznie mięczaków. Nie dla tych, których przeraża najnowocześniejsza technologia nieróżniąca się już niczym od magii. Nie jest to też lektura dla osób odrzucających wszelkie teorie spiskowe i żrących medialną papkę bez popijania.

Jesteś gotów dowiedzieć się, co to za książka?

Proszę bardzo!

To „Napój ananasowy dla pięknej damy” Wiktora Pielewina.

Czytając prozę tej rosyjskiej gwiazdy literatury, zaczynasz zastanawiać się, czy ta groteskowa fikcja nie jest przypadkiem opisem prawdziwego świata. Świata, w którym żyjemy.

Szczerze polecam tę lekturę. Pielewin otworzy twoje oczy na całkiem inną rzeczywistość. Jest jak czerwona pastylka, która wyzwoli cię z medialnego matriksa…

A co zaszkodziło polskiemu dronowi? Kody Al-Efesbiego oczywiście! Nie powiem nic więcej, ale dla rozrywki przytoczę dwa cytaty pośrednio związane z tym tematem:

Wyszliśmy około południa. Zgodnie z surowym zakazem Al-Efesbiego nikt nie wziął ze sobą broni. Oddział nasz był zamaskowany i udawał zmierzającą na północ pokojową karawanę z heroiną; takie karawany przechodzą tu kilka razy dziennie, więc nie przyciągaliśmy niczyjej uwagi. Foliowe worki z proszkiem, niesione przez nasze osły i wielbłądy, były dobrze widoczne z góry, co jak mi wyjaśnili bracia, stanowiło praktycznie całkowitą gwarancję, że stalowe tarcze nie wyrządzą nam krzywdy.

[Wiktor Pielewin, „Napój ananasowy dla pięknej damy”, s. 169]

Wyobraźmy sobie idącego ulicą Einsteina, który jednocześnie zastanawia się nad jednolitą teorią pola, obmyśla konstrukcję bomby atomowej i w wyobraźni gra na starych skrzypcach. I nagle nie wiadomo skąd pojawia się przed nim zionący gorzałką Kozak w niedźwiedziej skórze narzuconej na ramiona, układa brudne palce w rosyjski odpowiednik fingera – tak zwaną figę – zbliża je do twarzy uczonego i mówi: „A takiego, żydowska mordo!”.

Bardzo możliwe, że Einstein, mimo fenomenalnych możliwości swojego mózgu, nie tylko przestałby myśleć o abstrakcyjnych zagadnieniach fizycznych, ale pobladłby, zachwiał się i stracił równowagę. Z systemem Freedom Liberator działo się coś podobnego. Projekcja jaskiniowej mentalności na skomplikowane sieci neuronowe dwudziestego pierwszego wieku okazała się przerażająco efektywna.

[Wiktor Pielewin, „Napój ananasowy dla pięknej damy”, s. 173-174]

Pomarańczowy internet

Internet 2014 Orange

Sześć lat temu dość lekkomyślnie naśmiewałem się z telekomunikacyjno-polskiej infrastruktury dostarczającej mi w Warszawie internet (Skąd się bierze internet?).

Teraz wiem, że niesłusznie. Zapomniałem o szacunku dla tradycji i zabytkowego dziedzictwa, które powinniśmy pielęgnować.

Na szczęście pamięta o tym Orange – nowy właściciel mojej „ostatniej mili” internetu. Jakże malowniczo zza podstołecznych krzaków wyłania się „mój” drewniany, pamiętający jeszcze zabory, słup telekomunikacyjny podtrzymujący elementy wszechświatowej pajęczyny. Zapewnia mi niezawodny kontakt z wirtualną rzeczywistością, gdy… nie wieje zbyt silny wiatr.

Chwała globalnym koncernom, że nie depczą nowoczesnymi buciorami przaśnego lokalnego krajobrazu, że zachowują to, co darzymy tak wielkim sentymentem…

Internet 2014

Prawo powszechnego ciążenia gotówki

W 2014 roku, w kwietniu, konkretnie w pierwszej połowie kwietnia, a dokładnie trzeciego kwietnia 2014 roku znany polski bloger i przedsiębiorca, noszący sieciowe imię TesTeq, sformułował następujące, przełomowe prawo powszechnego ciążenia gotówki:

Każdy gotówka we wszechświecie przyciąga każdą inną gotówkę z siłą, która jest wprost proporcjonalna do iloczynu ich wartości i odwrotnie proporcjonalna do kwadratu odległości między nimi.

Z prawa tego wynika, że w przestrzeni finansowej, w której na początku, po Wielkim Wybuchu, swobodnie krążyły pojedyncze monety, pod wpływem siły powszechnego ciążenia zaczęły tworzyć się lokalne ośrodki obfitości. Te zaś przyciągały kolejne monety i ich skupiska, tworząc zalążki bogactwa. Proces stopniowej koncentracji gotówki doprowadził do powstania stosunkowo niewielkiej liczby olbrzymich, jasno błyszczących gwiazd zamożności, ale to nie one stanowią ostateczny rezultat tej ewolucji.

Ostatnim stadium są tak zwane FCD, czyli Finansowe Czarne Dziury powstające w wyniku kolapsu grawitacyjnego masywnych gwiazd zamożności o wartości większej niż około 20 milionów dolarów.

Istotą FCD jest ich olbrzymia moc przyciągania gotówki – w szczególności tej charakteryzującej się słabymi wiązaniami z właścicielem. Co należy przez to rozumieć? Przede wszystkim środki budżetowe wszelkiej maści wyszarpywane obywatelom w postaci danin, podatków i składek. Jeśli nie wciągnie ich jedna FCD, zrobi to inna, być może głupsza – jakaś idiotka albo utracjuszka. Dlatego misją Finansowych Czarnych Dziur jest bezkompromisowe ratowanie gotówki z rąk drobnych ciułaczy i innych, mniej rozgarniętych rywalek.

Cyniczne? Och, nie! Sumienie FCD doskonale koi zasada mniejszego zła przez własne dobro. :-)

Tylko konkurencji pomiędzy Finansowymi Czarnymi Dziurami zawdzięczamy to, że jeszcze nie wszystko zostało wciągnięte do jednej, gigantycznej megadziury!

Nie dziw się więc, że za 49 milionów złociszy powstał portal internetowy dla bezdomnych dysponujących dostępem do internetu i kwalifikowanym podpisem elektronicznym…

Bo, jak stwierdził dawno, dawno temu, działający w podobno zupełnie innym systemie Miś:

„Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach.”