Tag: historia

Praca w Amazonie

Wpis w serwisie Usenet z dnia 21 sierpnia 1994 roku:

Znajdujący się w dobrej sytuacji finansowej start-up poszukuje niezmiernie utalentowanego programisty C/C++/Unix do pomocy w zapoczątkowaniu handlu w internecie. Musisz dysponować doświadczeniem w projektowaniu i budowie dużych, złożonych, acz niewymykających się spod kontroli systemów i być gotowym zrealizować tego typu zadanie w czasie trzykrotnie krótszym od czasu, jaki uznaliby za możliwy najwybitniejsi spece z tej dziedziny. Powinieneś posiadać tytuł magistra lub doktora w zakresie informatyki lub nauk pokrewnych oraz dysponować znakomitymi umiejętnościami komunikacyjnymi. Znajomość technologii serwerów sieciowych i języka HTML będzie pomocna, ale nie jest warunkiem koniecznym.

Oferujemy pracę w gronie utalentowanych, zmotywowanych, poważnych i interesujących współpracowników. Warunkiem koniecznym jest przeprowadzenie się w okolice Seattle (pokryjemy koszty przeprowadzki).

Twoje wynagrodzenie będzie zawierało znaczący udział w przedsiębiorstwie.

Prześlij swoje Curriculum Vitae i list motywacyjny na adres: Jeff Bezos, Cadabra, Inc., N.E. 28th St., Bellevue, WA 98004.

Jesteśmy pracodawcą realizującym politykę równych szans w zatrudnieniu.

„Łatwiej jest wymyślić przyszłość, niż ją przewidzieć.” – Alan Kay

Ashton jOBS

Ashton jOBS

Tak, to musiało się stać. Nie mogłem przegapić tego filmu. Ale wiele osób, prawdopodobnie ze swojego punktu widzenia słusznie, wybrało inne sposoby spędzenia sobotniego przedpołudnia. Świadczą o tym rzędy pustych, kinowych foteli na powyższym zdjęciu.

Czy polecam ci obejrzenie tego filmu? Chyba nie, choć pod względem rzemiosła realizacyjnego przewyższa większość polskich produkcji. Niezłe aktorstwo, dobra reżyseria i montaż, ciekawe zdjęcia, tylko… Tylko właściwie nie wiadomo, po co ten obraz powstał. A właściwie wiadomo: to jest film biograficzny, za pomocą którego Ashton Kutcher składa hołd swojemu idolowi – człowiekowi, który oswoił miliony zwykłych ludzi z zaczarowanym światem technologii komputerowych.

Scenariusz składa się ze scen, których prawdziwe znaczenie zrozumieją jedynie ludzie zainteresowani tematem, ale które nie są w stanie spleść się i stworzyć wciągającą wszystkich fabułę. W dodatku, w moim przypadku, niemożliwe są nieoczekiwane zwroty akcji i zaskakujące puenty. Ja tę historię znam na wylot!

Ale mimo tych zastrzeżeń z przyjemnością obejrzałem tę powtórkę z historii. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie sceny biznesowych negocjacji, w których Ashton jOBS zaprezentował trzy główne cechy Steve’a Jobsa: pewność siebie, nieustępliwość i słynne „pole zniekształcania rzeczywistości”, czyli umiejętność przekonania adwersarza do przyjęcia korzystnego dla Steve’a punktu widzenia.

Oprócz tego znacząca jest dla mnie scena, w której Jobs przyprowadza do garażu Apple kilku kolegów, żeby odpłatnie pomogli składać pierwszych 50 sztuk komputerów Apple I. Steve Wozniak mówi mu: „Ale przecież nie mamy pieniędzy, żeby im zapłacić!”, a Jobs odpowiada: „Na swoje utrzymanie też nie mamy, musimy złożyć te komputery”. To jest właśnie istota przedsiębiorczości – istota polegająca na gotowości do podejmowania olbrzymiego ryzyka dla osiągnięcia wyznaczonego celu. Większość ludzi nie jest do tego zdolna – wolą bezpieczne, biurowe posadki i pielęgnowanie pasywnej, a czasami aktywnej zawiści wobec tych, którzy za swoją odwagę zostali nagrodzeni luksusowym samochodem, malowniczą posiadłością lub prywatnym odrzutowcem…

Żubra można spotkać…

Kontynuując swoje podróżnicze wyczyny, ruszyłem na wschód. Zapewniano mnie, że można tam spotkać żubra. Wycelowałem samochodową nawigację prosto w samo serce Puszczy Białowieskiej i po kilku godzinach moim oczom ukazała się, pięknie prezentująca się w upalnym, popołudniowym słońcu, cerkiew:

Białowieża Cerkiew

Przed cerkwią zaś stał pomnik:

Białowieża Pomnik

Pomnik o niespotykanej w dzisiejszych czasach inskrypcji:

Białowieża Inskrypcja

A żubr? Żubra spotkałem tylko na półce w sklepie spożywczym (lokowanie produktu), ponieważ przestrzeń powietrzną nad Białowieżą opanowały olbrzymie, latające stwory, z których jeden miał nawet zamiar urwać lusterko wsteczne w moim samochodzie:

Białowieża Owad

Tradycyjna kuchnia polska

Tradycyjna Kuchnia Polska

Tradycyjna kuchnia polska?

Jak nie, jak tak!

To, zrobione w czerwcu bieżącego roku, zdjęcie przypomniało mi moje pierwsze zetknięcie z tradycyjną kuchnią polską.

Dawno, dawno temu wraz z moim Tatą odbieraliśmy w przyzakładowym Punkcie Odbierania Maluchów w Tychach wymarzone czterokołowe cacko. Był to proces żmudny, długotrwały i wyczerpujący. Zajmował wiele godzin, wymagał ogromnego hartu ducha i olbrzymiej cierpliwości. Na szczęście na terenie Punktu Odbierania Maluchów znajdował się Punkt Żywienia Zbiorowego oferujący ciepłe danie. Tak, tak, danie w liczbie pojedynczej, menu bowiem zawierało tylko jedną pozycję oraz modne picie. Wtedy po raz pierwszy zjadłem sztandarową potrawę kuchni polskiej: golonkę z Pepsi Colą.

Dlaczego z Pepsi Colą a nie z wyrobem produkowanym przez konkurencję? Otóż jednym z osiągnięć Edwarda Gierka było sprowadzenie do Polski dwóch burżuazyjnych napojów: Coca Coli i Pepsi Coli. Ale żeby nie było niezdrowej konkurencji, kraj podzielono na dwie strefy wpływów: północ wraz z Warszawą należała do Coca Coli, a południe do Pepsi Coli.

Do dziś wspominam cudowny, tłusty, gazowany smak tej potrawy. Naprawdę! Dziwię się też, że mój żołądek wówczas nie zaprotestował, ale zaprawdę powiadam wam:

Pozytywne nastawienie to 90% sukcesu!

A samochód? Służył dzielnie przez sześć lat, aż został sprzedany. A po miesiącu nowemu nabywcy podczas jazdy wypadł na jezdnię akumulator, co było standardową przypadłością tego pojazdu, który zmotoryzował PRL.