Tag: edukacja

Średniactwo

Skąd się bierze średniactwo?

Są dwie przyczyny:

  1. Szkoła i panujący system tak ci wyprały mózg, że uwierzyłeś, iż twoją pracą jest wykonywanie zadań zgodnie z otrzymywanymi szczegółowymi instrukcjami. Tak nie jest. Teraz już nie.
  2. W głowie każdego człowieka mieszka mały głosik, który cały czas jest naburmuszony i przerażony. Tym głosem jest opór, twój jaszczurczy mózg. On chce, żebyś się nie wychylał i był przez to bezpieczny.

Seth Godin „Linchpin: Are You Indispensable?” (Amazon Kindle location 128)

Dom nad rozlewiskiem

W niedzielne wieczory, w porze największej oglądalności, za sprawą serialu „Dom nad rozlewiskiem” pierwszy program TVP przenosi swoich widzów w piękne, mazurskie plenery. Nie zajmowałbym was, Drodzy Czytelnicy, tym łatwym do samodzielnego sprawdzenia faktem, gdyby nie bliska mojemu sercu nazwa miejscowości, w pobliżu której toczy się akcja widowiska. To Pasym. Miasto w połowie drogi między Olsztynem a Szczytnem, malowniczo położone nad jeziorem Kalwa. To miejsce, gdzie spędziłem większość swoich wakacji. To miejsce, gdzie po raz pierwszy:

  • złowiłem taaaaką rybę;
  • samodzielnie płynąłem łodzią wiosłową i rowerem wodnym, sterowałem żaglówką i motorówką;
  • alkohol (cherry na winiaku) zaburzył moje poczucie równowagi;
  • stanąłem na desce windsurfingowej;
  • będąc świeżo upieczonym kierowcą, zbyt szybko, lecz na szczęście bez konsekwencji przejechałem nieoczekiwanie ostry zakręt drogi;
  • w blasku zachodzącego słońca wyrzeźbiłem tęczę w fontannie tryskającej spod wodnej narty rozcinającej gładką, przedwieczorną toń;
  • zabrałem dziewczynę na samotny rejs po jeziorze;
  • kupiłem piwo w wiadrze (ach, te okresowe, permanentne niedobory – nawet piwa w butelkach brakowało) i wódkę w restauracji, wyrzucając obowiązkowego śledzika do beczki pełnej śledzików;
  • zmierzyłem się z nieprzeniknioną, bezgwiezdną ciemnością mazurskiego lasu;
  • obszedłem na piechotę jezioro i zrozumiałem, że buty nie muszą być piękne – wystarczy, że będą wygodne;
  • wdrapałem się na „kurhan pod wysokim napięciem” i zobaczyłem, że z góry widać więcej i wiatr wolności przyjemnie rozwiewa tam włosy.

Tak, nie da się zapomnieć takich chwil i niezależnie od tego, jak potoczą się dalsze losy bohaterów serialu, zawsze będę tam widział siebie i wspominał czasy, kiedy wszystko było takie… pierwsze.

Dom Nad Rozlewiskiem - Pasym

Po co doktorat?

W portalu Gazeta.pl (Internetowe Targi Edukacyjne 2009) ukazał się artykuł pod tytułem „Dr przed nazwiskiem się opłaca”. Czytamy tam między innymi:

Po co doktorat?
Chociażby po to, aby wybić się z tłumu. A także dlatego, że we współczesnym świecie tytuł „mgr” przed nazwiskiem już przestaje wystarczać. Warto jednak pamiętać, że nie każdemu doktorat pomaga w karierze. Dlatego zrobieniem studiów III stopnia powinni się zainteresować raczej ci, którzy szukają zatrudnienia w branży związanej z tematem swojej rozprawy doktorskiej.

Żyję we współczesnym świecie i odnoszę wrażenie, że przed nazwiskiem w zupełności wystarcza mi moje imię. Przyznaję się bez bicia, że kiedyś na mojej wizytówce przed imieniem pojawiał się mgr inż., ale nie przypominam sobie, żebym coś na tym zyskał. Przekonałem się, że do zmieniania rzeczywistości tytuły nie są mi potrzebne, a w przypadku kontaktów biznesowych świadczą raczej o barierze oficjalności przeszkadzającej w robieniu dobrych interesów. Znacznie łatwiej jest rzucać wyzwanie światu z Andrzejem lub Panem Pawłem niż z Kolegą Docentem, Panem Doktorem, czy Panem Profesorem Doktorem Habilitowanym Inżynierem.

Nie jestem przeciwny zdobywaniu rzetelnej wiedzy, prowadzeniu badań i podsumowywaniu ich rozprawami naukowymi. Uważam tylko, że uzyskany w ten sposób stopień naukowy powinien być miłą dekoracją, a nie celem samym w sobie.

Zasłona dymna w szkole

Ten wpis kieruję do tych czytelników, którzy chodzą jeszcze do szkoły i chcieliby bezstresowo przejść przez rozpoczęty właśnie rok szkolny.

Początek roku szkolnego jest świetnym momentem do zdefiniowania swojego nowego „JA”. Niektórzy zmienili właśnie szkołę i znaleźli się w nowym środowisku, więc mogą zacząć wszystko od nowa. Inni kontynuują naukę w tym samym miejscu, ale mają szansę wykorzystać zbawienny wpływ wakacji. Czas zatarł w pamięci nauczycieli i kolegów nieprzyjemne wydarzenia i rozczarowania, których byli bohaterami.

Oto tajny plan działania:

  1. Podziel przedmioty szkolne na dwie grupy: te, które lubisz, oraz pozostałe.
  2. Opracuj harmonogram budowania zasłony dymnej. Zasłona dymna polega na wytworzeniu wrażenia, że jesteś wystarczająco dobry z przedmiotów, które cię nie interesują. Na początku roku jest to bardzo łatwe, ponieważ materiału jest jeszcze niewiele i łatwo zabłysnąć swoją wiedzą. Wyznacz zatem terminy swojego błyszczenia na poszczególnych zajęciach i solidnie się do nich przygotuj. Pamiętaj, że robisz to tylko raz, a potem będziesz rozkoszował się bezstresowym kontemplowaniem muchy na suficie, kiedy inni, skuleni w ławkach, będą czekali na wyrok w postaci wyrwania do odpowiedzi.
  3. Po postawieniu zasłony zajmuj się tym, co cię naprawdę interesuje, kontrolując od czasu do czasu gęstość dymu. W razie potrzeby zgłaszaj się do banalnych, ale efektownych przedsięwzięć, które nie wymagają specjalnych przygotowań. No i bezmyślnie nie podpadaj, bo wtedy czar pryska.

W najgorszej sytuacji są oczywiście ci, których nie interesuje żaden przedmiot, ale oni zawsze będą w najgorszej sytuacji, o ile nie zaczną aktywnie szukać swojej pasji (ZTD: Nawyk 10: Znajdowanie swojej pasji).

Pamiętaj! To, co zrobisz do połowy października, w znacznym stopniu wyznaczy twoją pozycję i samopoczucie przez pozostałe miesiące roku szkolnego. Warto więc się zmobilizować. To jest właśnie te słynne 20% wysiłku dające 80% sukcesu.