Tag: edukacja

Teraz! szkoła

Biurko

Jedenasty rozdział mojej książki „Teraz!” nosi tytuł „Teraz! w twojej szkole. Jak wykorzystać do swoich celów czas spędzany w szkole i na studiach”. Oprócz wielu nowych rad i spostrzeżeń znajdziesz tam również POL 2.0 – Procedurę Odrabiania Lekcji wersja 2.0, którą przedstawiłem siedem lat temu w BIZNESIE BEZ STRESU. Była podstawą moich sukcesów, może więc posłużyć i tobie.

Odrobina konsekwencji i samozaparcia pozwoli ci bezstresowo przebrnąć przez kolejny rok tortur edukacyjnych.

Powodzenia!

Airotsih

Airotsih - historia od tyłu

Bezmyślne użycie w reklamie wódki zdjęcia dokumentującego tragiczny epizod stanu wojennego wywołało falę słusznego oburzenia. Producent trunku przeprosił i wytłumaczył się swoją nieświadomością. To zamknęłoby sprawę, gdyby nie przykra konstatacja, że dzisiejsza młodzież, jeżeli już cokolwiek wie o historii, to prędzej o Grecji i piramidach niż o Solidarności i Powstaniu Warszawskim.

Nie ujmując wagi żadnemu elementowi dziejów naszej cywilizacji, uważam, że tak być nie powinno. Dlaczego więc tak jest? Ponieważ na kolejnych szczeblach edukacji (szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum) historia jest za każdym razem „wałkowana” od początku, czyli od, skądinąd istotnej, starożytności. Bardzo często z powodu braku dyscypliny dydaktycznej i zbyt szerokiego, życzeniowo określonego zakresu materiału, w ostatniej klasie brakuje już czasu na historię najnowszą. Na historię rodziców, dziadków i pradziadków.

Mam inny pomysł – związany z tytułem tego wpisu. No właśnie: czy ktoś się domyślił, co to słowo oznacza? To „historia” napisana wspak. Wspak czyli od tyłu.

Taka jest moja, ogłoszona wczoraj na Twitterze, koncepcja. Uczmy młodych ludzi historii, zaczynając od nich samych, od ich rodzin i otoczenia, w którym dorastają. Niech pytają „dlaczego?”. Dlaczego jest tak, jak jest, co się do tego przyczyniło i jaką rolę odegrali w tym ich rodzice i dziadkowie. A jak na sytuację dziadków wpłynęło pokolenie pradziadków? I tak dalej, i tak dalej. Dociekanie przyczyn tego, co zaszło, przypomina pracę detektywa. Jest czymś zupełnie innym niż nudne wklepywanie faktów i dat. Jest czymś naturalnym dla każdego dziecka!

Czy ktoś z historyków podjąłby się napisania takiego programu nauczania?

Czy Ministerstwo Edukacji Narodowej dopuściłoby do jego stosowania?

Tego nie wiem. Ja rzucam pomysł, a wy go łapcie! ;-)

Upadek autorytetów?

Było tak:

Siedziałem sobie przy stole i zajadałem śniadanie, przysłuchując się radiowym pogawędkom kilku dziennikarzy.

Jakiż był temat ich ożywionej dyskusji? Otóż kilka dni wcześniej Prezes Narodowego Banku Polskiego profesor Marek Belka udzielił Gazecie Wyborczej wywiadu na temat wyzwań stojących przed współczesną ekonomią i gospodarką rynkową.

Grono wszystkowiedzących żurnalistów oceniało, czy profesor ma rację, czy też plecie androny.

Kiedyś źródłem wszelkiej mądrości był ksiądz. Potem jego pozycję zaczął podkopywać mistrz rzemieślniczy oraz profesor uniwersytetu. Jednak profesorskie mądrości i mistrzowskie nauki zaczęły zbytnio odbiegać od tego, czego pragnęła większość ludzi. A chcieli tego, żeby było lekko, łatwo i przyjemnie. W ten sposób pojawiło się zapotrzebowanie na błaznów potrafiących uprościć i strywializować nawet najbardziej skomplikowaną myśl.

I wszystko byłoby dobrze, gdyby błazny nie doszły do wniosku, że same mogą być źródłem wszelkiej mądrości. Postęp technologiczny dał im do ręki broń masowego wrażenia, czyli współczesne media elektroniczne.

Błazny nie muszą tracić czasu na zdobywanie wiedzy i wykuwanie nowych koncepcji w ogniu debat rządzących się rygorystycznymi regułami. Błazny są dumne ze swojej „intuicji” i przeświadczeń nieskażonych rozumieniem szerszego kontekstu spraw.

Wbrew rozpaczy dawnych autorytetów my, czyli „zwykli ludzie”, poddaliśmy się dyktaturze medialnych błaznów wystawiających oceny profesorom i wyznaczających nam jedynie słuszny kierunek myślenia – łatwy w przełykaniu jak fastfoodowa kanapka.

Smacznego!

Podstawy to podstawa!

Szus

„Możesz rzucać do kosza przez osiem godzin dziennie, ale jeśli masz złą technikę, wszystko, co osiągniesz, będzie mistrzostwem w nieskutecznym rzucaniu. Zacznij od podstaw, a wtedy wszystko zacznie ci lepiej wychodzić.” – Michael Jordan

Potwierdzam.

Podstawy to podstawa!

Od najmłodszych lat uczyłem się jeździć na nartach pod okiem najlepszych instruktorów rezydujących w Bukowinie Tatrzańskiej. Nie było łatwo. Praktycznie nie korzystaliśmy z wyciągu (żeby budować kondycję i siłę mięśni) i godzinami ćwiczyliśmy technikę skrętu. W tamtych czasach narty same nie jeździły zygzakiem…

Kto pilnie ćwiczył, ten potem płynął po śniegu w lewo i w prawo, wzbudzając powszechny podziw. A inni pociesznie podskakiwali próbując zmusić swoje deski do posłuszeństwa.

Podstawy to podstawa!

Dziwisz się może, jak daję radę jednocześnie publikować wpisy w BIZNESIE BEZ STRESU, pisać artykuły do periodyków i zgodnie z planem wypełniać swoją książkę treścią? Po prostu piszę pięć razy szybciej niż większość osób siedzących przy komputerowych klawiaturach! Jak to możliwe? Za pomocą odpowiedniej techniki! Piszę bezwzrokowo dziesięcioma palcami naraz, a nie dziobię z mozołem dwoma.

Podstawy to podstawa!

Wstrzymywanie się od działania pod pozorem nauki dobrej techniki jest bzdurą, ale lekceważenie podstaw i dobrych, sprawdzonych przez innych, praktyk jest jeszcze większą głupotą.

Pamiętaj więc:

Podstawy to podstawa!