Tag: biznes

Źródła władzy

Eksperci wyróżniają trzy źródła władzy w biznesie:

  1. Wiedza fachowa pozwalająca efektywnie rozwiązywać problemy techniczne i/lub organizacyjne stające przez firmą. Nawet szeregowy pracownik może w ten sposób zapewnić sobie nieformalną pozycję i przywileje porównywalne z tym, czym dysponuje najwyższe kierownictwo przedsiębiorstwa.
  2. Sieć znajomości pozwalająca tworzyć sprzyjający klimat do działania i organizować pracę wykonawców realizujących firmowe zamierzenia.
  3. Stanowisko pozwalające z urzędu wydawać polecenia. Samo stanowisko, niepoparte wiedzą i znajomościami, jest bardzo wątłym filarem władzy.

Jeśli nie dysponujesz dostępem do żadnego z powyższych źródeł władzy, trenuj boks. Zdolność do fizycznego znokautowania konkurentów zadziwiająco często pozwala objąć przywództwo.

Powodzenia!

Miejsce pracy?

Twórca oprogramowania do zarządzania zadaniami Nozbe Michał Śliwiński napisał w swoim blogu:

The work is not a place to go, it’s a thing you do – was my favorite quote when I was writing my master thesis years ago about tele-working…

czyli

Moim ulubionym cytatem podczas pisania pracy magisterskiej dotyczącej telepracy (wiele lat temu) było stwierdzenie: Praca to nie miejsce, do którego się udajesz – praca to jest to, co robisz.

Zawsze zdumiewa mnie to, że takie oczywistości stają się oczywiste dopiero wtedy, gdy uświadomisz sobie ich oczywistość. A do tego czasu leżą odłogiem na peryferiach twojego postrzegania.

Miliony osób codziennie rano wychodzą ze swoich mieszkań i udają się do pracy. Potem odbębniają te swoje osiem godzin i z poczuciem należycie straconego dnia powracają do domu. To straszne!

Dla nich praca to ponury, odrapany budynek na peryferiach albo szklana wieża w centrum, gdzie udają, że robią coś pożytecznego, usiłując dotrwać do fajrantu.

Dla nich praca to czas, który trzeba wytopić, żeby na koniec miesiąca otrzymać zapłatę za okupację przydzielonego im biurka i krzesła.

A przecież może być inaczej, ale tylko wtedy, gdy zaczniesz traktować pracę jako ciąg zadań, które służą pomocy innym ludziom, rozwojowi firmy i czynieniu tego świata lepszym.

Pamiętaj:

Praca to nie miejsce, do którego się udajesz – praca to jest to, co robisz.

Duża rzecz na YouTube

Podczas Huge Thing Kick Off Day, który odbył się w sobotę, 31 marca 2012, po siedzibie akceleratora krążył tajemniczy Kusiciel – Paweł Kusiciel reprezentujący „Dziennik Internautów”. Mimo że byłem właśnie bardzo zajęty mentorowaniem i akcelerowaniem przy stole ping-pongowym, udało mu się skusić mnie do spontanicznego, niepoprzedzonego żadnym namysłem lub profesjonalnym przygotowaniem, pojawienia się przed jego kamerą. Następnie zostałem wrzucony na YouTube’a, gdzie będzie mnie można oglądać do woli, do końca świata albo i dłużej: „Huge Thing w oczach mentorów”

Duża sofa i garaż

HUGESOFA

W sobotę, 31 marca 2012 roku, w siedzibie akceleratora Huge Thing odbył się Kick Off Day (czyli spotkanie zapoznawcze) pierwszej edycji programu. Mentorzy i szczęśliwcy, którzy zakwalifikowali się do udziału w przedsięwzięciu, mieli okazję zobaczyć się, przedstawić i zdobyć pierwsze okruchy wiedzy.

Twórcy akceleratora przyjęli słuszną zasadę, że nie należy nikogo rozpieszczać tylko dlatego, że ma pomysł. Po świecie chodzą tysiące ludzi z pomysłami. I pomysły te, razem z ich właścicielami, lądują w końcu na cmentarzu, bo od samego pomysłu bardziej liczy się nieustępliwość w jego wdrażaniu. Huge Thing daje młodym przedsiębiorcom miejsce do pracy (w tym uwiecznioną na zdjęciu Wielką Sofę i stół do ping-ponga) oraz dostęp do ludzi, którzy wiedzą, jak to się robi. I ogromny garaż (dosłownie i w przenośni) do zagospodarowania.

Pierwsze wrażenie jest znakomite! Udało się wyselekcjonować młodych ludzi zmotywowanych do podbicia świata i stworzenia rzeczy, które przydadzą się bliźnim. Liczą oczywiście na sukces finansowy, ale bije od nich blask pasji – pasji, która jest niezbędna, kiedy chce się zmieniać otaczającą rzeczywistość. Wierzę, że przynajmniej niektórym z nich się uda.

Moja wiara częściowo opiera się na tym, że Huge Thing działa w Poznaniu. Muszę tu zareklamować Hotel Twardowski, w którym dość przypadkowo dane mi było przenocować. Nie wiem, jak oni to robią – albo są wspaniałymi aktorami, albo wspaniałymi ludźmi. Wszyscy członkowie personelu tego hotelu mieli na twarzach wypisaną szczerą życzliwość, a ich działania potwierdzały tę postawę na każdym kroku. W moim pokoju na stoliku czekał, zaadresowany do mnie imiennie, list powitalny od dyrektora hotelu! A w ramach śniadaniowego szwedzkiego stołu kucharz osobiście przygotowywał jajecznicę dla każdego gościa. Najwyraźniej ktoś w tym hotelu czyta ze zrozumieniem blog Setha Godina.

Huge Thing zapewnia uczestnikom programu równie życzliwą atmosferę, więc grzechem byłoby, gdyby nie wykorzystali tej szansy.

Powodzenia!