Tag: biznes

Macierzyństwo i kariera

Ten trudny temat nurtuje mnie od dawna: co zrobić, żeby kobiety mogły, bez szkody dla swojej kariery zawodowej, poświęcać się macierzyństwu? Nie ma chyba lepszego momentu, żeby zastanowić się nad tą kwestią, niż okres pomiędzy Dniem Matki a Dniem Dziecka.

Dla większości kobiet macierzyństwo, czyli urodzenie i wychowanie dzieci, staje się na pewnym etapie życia jego esencją. Niepodważalnym priorytetem, największą pasją i najważniejszym elementem codzienności. Dla kochających matek dobro ich dzieci jest zawsze na pierwszym miejscu w natłoku spraw, które mają do załatwienia. I to jest piękne.

Jednocześnie wiele kobiet pragnie rozwijać się także w innych dziedzinach i osiągać sukcesy w swojej pracy zawodowej. Napotykają jednak na barierę, którą uważają za dyskryminację w świecie biznesu opanowanym przez szowinistycznych, samolubnych samców alfa. Powszechny jest postulat mówiący, że na takim samym stanowisku kobieta powinna otrzymywać takie samo wynagrodzenie co mężczyzna.

I ja ten postulat w pełni popieram, o ile efekty pracy kobiety i mężczyzny na tym stanowisku są identyczne.

Tak powinno być!

Jest tylko jedno „ale”: czy rzeczywiście kobieta, dla której wspaniałym priorytetem jest macierzyństwo, może w równym stopniu poświęcić się pracy zawodowej co mężczyzna, którego organizm nie jest zmęczony ciążą, połogiem i nocnymi karmieniami, którego nie absorbuje kolor zawartości pieluch, i który nie musiał na wiele miesięcy rozstać się ze swoją profesją. Kobieta ma usprawiedliwione powody, żeby czasami być mniej dyspozycyjną i mniej wydajną od mężczyzny.

W dzisiejszych czasach im wyższe stanowisko zajmujesz, tym większa jest potrzeba twojego osobistego zaangażowania oraz utrzymywania stałego i niezawodnego kontaktu z klientami i współpracownikami. Sprzątaczka, kasjerka czy salowa (z całym szacunkiem dla tych zawodów) są wynagradzane za sumienność w wykonywaniu swojej pracy. Relacje międzyludzkie nie mają tu tak dużego znaczenia w budowaniu pozycji zawodowej.

Sprawa przedstawia się inaczej w przypadku członkiń zarządów, redaktorek prowadzących w wydawnictwach czy opiekunek klienta w bankach. Sukces na tych stanowiskach polega na niezawodnym reprezentowaniu interesów pracodawcy wobec osób, z którymi należy nawiązać trwałą nić porozumienia. Zmiana priorytetów życiowych bardzo często powoduje kilkumiesięczną nieobecność członkini zarządu, brak odpowiedzi redaktorki na wysyłane do niej e-maile czy przegapianie ciekawych propozycji inwestycyjnych przez opiekunkę klienta banku.

Czy w takich przypadkach możemy nadal mówić o równoważnych efektach pracy kobiety i nieabsorbowanego obowiązkami rodzinnymi mężczyzny? Niestety nie.

Jako rozwiązanie tego problemu często podaje się postulat reorganizacji pracy firm, wydawnictw, banków itp. tak, żeby stały się przyjaźniejsze dla macierzyństwa. Niestety w dzisiejszym świecie na rynku zawsze wygrywa ten, dla kogo to biznes jest priorytetem, a nie pielucha i godziny karmienia rozkosznego maluszka…

Powiem szczerze: nie potrafię znaleźć generalnego rozwiązania tej kwestii.

A ty?

Co o tym sądzisz?

Czy widzisz jakąś konstruktywną, rynkową możliwość pogodzenia macierzyństwa z aspiracjami zawodowymi kobiet bez uszczerbku dla konkurencyjności zatrudniających je firm?

Nie wystarczy mieć pistolet!

W wielu filmach z gatunku „zabili go i uciekł” występuje scena, w której „twardziel” zostaje zaskoczony przez „mięczaka”. Nie ma znaczenia, który z nich stoi po jasnej stronie mocy, a który po ciemnej. „Mięczak” wydaje się być panem sytuacji – trzyma przeciwnika na muszce i w każdej chwili może pociągnąć za spust. Mimo to przeważnie przegrywa. „Twardziel” powoli zbliża się do niego i wyjmuje mu z ręki pistolet z magazynkiem wypełnionym ostrą amunicją.

W biznesie jest tak samo.

Bronią, którą masz do dyspozycji, jest zazwyczaj umowa. Oczywiście bez wzajemnego zaufania nie ma prawdziwego biznesu, jednak za naiwność płaci się olbrzymią cenę. Nie tylko finansową, ale także w dziedzinie poczucia własnej wartości. Dlatego w mojej książce „Teraz! Jak już dziś zmienić jutro?” gorąco namawiam do posługiwania się precyzyjnymi umowami podpisanymi przez wszystkie zainteresowane strony.

Dlaczego?

Ponieważ umowa jest jak parasol – sięgasz po nią wtedy, kiedy pada deszcz, a nie wtedy, kiedy świeci słońce. Nie łudź się, że niebo nad twoją głową zawsze będzie pogodne.

Dobra umowa, na której zapisy wszyscy się zgodzili, jest pistoletem leżącym w szufladzie twojego biurka. Twoim zabezpieczeniem, z którego masz obowiązek skorzystać, gdy zauważysz pierwsze oznaki problemów w realizacji porozumienia. Bardzo często trudności te są tylko pozornie obiektywne.

Poszczególne punkty umowy to twoja amunicja – nie wahaj się jej użyć. Nie pozwalaj, żeby były kwestionowane za pomocą argumentów niezwiązanych ze sprawą. Nie dawaj się wpędzać w poczucie winy zarzutami dotyczącymi innych kwestii. Wyraźnie zakomunikuj swojemu partnerowi, że takie rozszerzanie tematu uważasz za niestosowne i nieprofesjonalne. Szanuj siebie i polegaj na swojej umiejętności racjonalnej oceny sytuacji.

Ignoruj też próby szantażu oraz obietnice i groźby dotyczące perspektyw przyszłej współpracy. Nic nie wskazuje przecież na to, że w wyniku twoich ustępstw twój partner, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zmieni swoje podejście do prowadzenia biznesu. Wręcz przeciwnie: możesz go utwierdzić w przekonaniu, że umowy umowami, a z tobą i tak może sobie „pogrywać” coraz zuchwalej.

Pamiętaj: nie po to spisaliście umowę, żeby teraz do niej nie zaglądać. Nie po to każdy z was zabrał na tę wspólną przechadzkę parasol, żeby go nie rozkładać, kiedy spadają pierwsze krople nadciągającej ulewy.

Ważne w tym wszystkim jest jedno: żądanie wywiązywania się stron z postanowień podpisanej umowy nie jest ani żadną „zemstą”, ani formą ataku. To metoda obrony i merytorycznego powrotu do przyzwoitości we wzajemnych stosunkach. Jeśli druga strona tego nie rozumie, albo nie chce zrozumieć, albo – to najgorszy wariant – z premedytacją udaje, że nie rozumie, to trudno o gorszą prognozę na przyszłość.

Wniosek stąd płynie taki, że o ile niezwykle ważne jest posiadanie odpowiedniego arsenału argumentów biznesowych, to jeszcze ważniejsza jest odwaga i gotowość do ich użycia. Nie po to, żeby komuś uczynić krzywdę, ale po to, żeby ten ktoś nie sprawił, że stracisz zaufanie i szacunek do samego siebie.

SPiER: jak się lenić i odnieść sukces w korpo

Ze względu na charakter tego wpisu już na wstępie informuję, że:

  1. Metoda SPiER jest nieetyczna. Nie usprawiedliwiaj swojego lenistwa żadnymi czynnikami zewnętrznymi. Twoje lenistwo jest twoje i tylko twoje. Stanowi wyraz postawy życiowej, którą pielęgnujesz w swoim sercu i umyśle.
  2. Jeśli nie lubisz swojego szefa, swoich kolegów albo swojej firmy, zmień pracę.
  3. Metoda SPiER jest skuteczna tylko w dużych organizacjach stosujących zasadę obsadzania stanowisk kierowniczych ludźmi niekompetentnymi.
  4. Córki, synowie, małżonkowie oraz inni członkowie rodzin, a także bliscy znajomi Właściciela, Prezesa i Członków Zarządu nie muszą stosować metody SPiER. Przywilej lenistwa prowadzącego do awansu przysługuje im z urzędu, zgodnie z odwiecznymi prawami natury oraz folwarcznym obyczajem i etyką.

Jeśli jesteś zwykłym, szeregowym pracownikiem korporacji lub urzędu, zapewne zauważyłeś, że im lepiej pracujesz, tym więcej zadań dostajesz do wykonania. Im bardziej się urabiasz po łokcie, tym więcej masz do zrobienia. Im jesteś wydajniejszy, tym bardziej musisz się spieszyć. A w tym samym czasie inni awansują, mimo że nie są tak zaharowani jak ty.

Jak to możliwe?

Otóż stosują oni metodę SPiER – Szyfrowanie Pracy i Efektowna Reanimacja.

Skąd się bierze niezwykła skuteczność metody SPiER? Na czym polegają jej dwa kluczowe elementy, które pozwalają leżeć w pracy do góry brzuchem albo siedzieć na fejsbuczku, albo romansować na potęgę i jednocześnie wspinać się po korporacyjnej drabinie sukcesu?

Oto cała tajemnica:

  1. SP – Szyfrowanie Pracy to proceder oparty na podstawowej zasadzie znanej każdemu kryptologowi. Nie musisz być jednak kryptologiem, żeby ją zrozumieć i z łatwością zastosować. Otóż zasada ta mówi, że zaszyfrowanie i odszyfrowanie danych powinno być łatwe dla ich właściciela, a niewiarygodnie trudne dla wścibskiego przeciwnika.
    Jak to się ma do twojej pracy?
    Otóż w przypadku każdego otrzymanego zadania znajdź w nim (lub wymyśl) element, który wymaga współpracy kolegi z twojego zespołu lub osób z innego działu firmy. Najlepiej jakieś dodatkowe „niezbędne” dane albo „kluczowe” podzadanie do wykonania. Następnie skomplikuj szczegółowość tych „niezbędnych” danych lub tego „kluczowego” podzadania tak, żeby kolega lub inny dział miał jak najwięcej pracy i kłopotu z udzieleniem ci „wsparcia”.
    Delegowanie tych prac skrupulatnie dokumentuj, żebyś mógł skutecznie zwalać winę za opóźnienia na innych. Gdy oni będą się zmagali z zaszyfrowanym przez ciebie problemem, ty będziesz mógł się oddać słodkiemu lenistwu, jednocześnie nabierając sił do wkroczenia do akcji w ramach drugiego elementu metody SPiER.
  2. ER – Efektowna Reanimacja to proceder będący nieuniknioną konsekwencją stosowania przez ciebie SP – Szyfrowania Pracy oraz ogólnej niewydolności wszystkich organizacji kierowanych przez niekompetentnych szefów. W takich okolicznościach, na kilka dni przed terminem każde przedsięwzięcie zamiast zbliżać się do szczęśliwego finału, staje na krawędzi przepaści, a organizacja na skraju ostatecznej zapaści.
    I wtedy pojawiasz się ty. Pełen energii i zapału zbawca, który swoją gotowością do poświęceń motywuje pozostałych pracowników do przeprowadzenia skutecznej reanimacji i osiągnięcia wyznaczonego celu. Po tygodniach leniuchowania jesteś wypoczęty i gotowy do działania nawet przez 24 godziny na dobę. Oczywiście mówię tu o ostatniej dobie przed terminem – nie wychylaj się wcześniej, bo się zmęczysz. Przez te 24 godziny musi cię być WIDAĆ. Wszędzie. To jest moment, w którym zostajesz autorem sukcesu, ratujesz swojemu szefowi tyłek i zbierasz cenne punkty do awansu.
    Później, gdy zapadniesz w kolejny letarg, nie zapominaj o okresowym wybudzaniu się, żeby przypominać wszystkim o twoim paśmie sukcesów, o tych wszystkich ER – Efektownych Reanimacjach, które skutecznie przeprowadziłeś.

Pamiętaj tylko o jednym: metoda SPiER nie jest dla mięczaków. Musisz być silny psychicznie, cyniczny i pozbawiony skrupułów. I oczywiście możesz ją stosować tylko w organizacjach, których los nie obchodzi ani ciebie, ani twoich szefów.

Znacznie przyjemniej pracuje się w firmach, które mają jasny cel swojego działania, cel zgodny z twoimi przekonaniami, cel wyrażany przez kompetentnych szefów i podzielany przez pozostałych członków zespołu.

Myślisz, że to niemożliwe? Możliwe, możliwe. Musisz tylko chcieć znaleźć taką oazę inspiracji, a potem wspierać ją swoimi talentami. Wtedy poczujesz, że i ty możesz zmieniać świat na lepsze. A świat to zauważy i w twoimi życiu nagle zaczną się pojawiać nieoczekiwane, pozytywne zmiany, których żaden bezczelny cynik nigdy nie doświadczy.

Skuteczna prośba o akceptację

Większość dokonań ludzkości powstaje w wyniku pracy zespołowej. Zadania dzielimy według kompetencji i możliwości wykonawczych poszczególnych realizatorów przedsięwzięcia. W związku z tym często zachodzi konieczność skonsultowania pewnych koncepcji z inną osobą lub uzyskiwania od niej akceptacji konkretnych rozwiązań projektowych. Nierzadko jest to długi i bolesny proces beznadziejnego oczekiwania na odpowiedź lub decyzję – czy to z powodu przepracowania, czy strachu przed odpowiedzialnością, czy zwykłego roztargnienia.

Jak temu zapobiec?

Stosując metodę od dawna wykorzystywaną przez banki i inne instytucje świadczące usługi na podstawie regulaminów, które są załącznikami do zawieranych z klientami umów.

Gdy bank, dostawca energii lub operator telekomunikacyjny zamierza coś zmienić w regulaminie, przesyła ci list z propozycją tej zmiany i informacją, że jeżeli się na nią nie zgadzasz, możesz w terminie 14 dni odstąpić od umowy świadczenia danej usługi. W przeciwnym przypadku – to znaczy, jeśli nie zrobisz nic – zmiana automatycznie wchodzi w życie w proponowanym brzmieniu.

Ty też możesz stosować tę metodę, żeby skutecznie uzyskiwać informację zwrotną od swoich współpracowników. Na przykład tak:

Jarku,
W załączeniu przesyłam Ci projekt naszej nowej strony internetowej, którą zamierzamy uruchomić w najbliższą środę (2016-04-20).
Jeżeli do poniedziałku nie zgłosisz żadnych uwag, dam zielony sygnał działowi IT i zostanie ona wdrożona w proponowanym kształcie.
Pozdrawiam,
Krzysztof

Określając, co się stanie, gdy nie otrzymasz odpowiedzi, jednocześnie mobilizujesz adresata do zastanowienia się nad problemem i definiujesz swoje zachowanie w przypadku braku informacji zwrotnej.

Proste!