Tag: apple

Jobsomania

W ramach postępującej Jobsomanii przeczytałem książkę byłego Senior-Vice-Presidenta Apple Jaya Elliota „The Steve Jobs Way. iLeadership for a New Generation”. Nigdy wcześniej nie słyszałem o tym facecie i, wbrew temu, co pisze o swoich osiągnięciach po opuszczeniu szeregów Apple, nie spodziewam się, żebym o nim usłyszał. Zajmował się w firmie Steve’a Jobsa kadrami, nieruchomościami i wybranymi sektorami rynku – mówiąc szczerze: niczym istotnym, co miałoby jakikolwiek wpływ na obecną pozycję Apple.

W miarę ubywania Jobsa z działalności publicznej będziemy mieli coraz więcej publikacji ludzi, na których człowiek ten wycisnął takie niesamowite piętno, że osiągnęli później tak wielkie sukcesy, że aż nikt o nich nie słyszał. :-)

Piszę z przekąsem, ponieważ generalnie źle odebrałem tę książkę. To tak, jakbym ja się chwalił, że dwa spotkania z Davidem Allenem tak odmieniły moje życie, iż stałem się najbardziej znanym w Polsce prozaikiem piszącym o metodzie Getting Things Done. Wypowiadam się na temat GTD od czasu do czasu, na pewno częściej niż ktokolwiek inny w naszym kraju, niewątpliwie jest to proza, ale warto dopasowywać własne słowa do rzeczywistości.

Niemniej jednak książkę tę było warto przeczytać dla następujących cytatów:


Steve Jobs nie słyszy słowa „nie” i jest głuchy na „nie da się” i „nie możesz”.

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (7)


Kiedy Steve Jobs rzucił swych najlepszych inżynierów na odcinek supertajnego projektu, jakim było opracowanie iPhone’a, musiał stoczyć prawdziwą batalię. Próba stworzenia telefonu komórkowego przez firmę, która nie miała w tej dziedzinie żadnych doświadczeń, była zaiste monumentalnym wysiłkiem. Jednym z powodów podjęcia tego nieprawdopodobnego wyzwania było to, że wszystkie dotychczasowe telefony wydawały się być zbyt skomplikowane w obsłudze – znakomite zadanie dla człowieka tak oddanego jakości i prostocie w każdym detalu.
Steve zdecydował więc już na samym początku, że telefon komórkowy Apple będzie miał tylko jeden przycisk.
Podczas cotygodniowych spotkań inżynierowie powtarzali mu w kółko, że niemożliwe jest stworzenie jednoprzyciskowego telefonu komórkowego. Za pomocą jednego przycisku nie da się przecież zrealizować takich funkcji jak: włączanie i wyłączanie, regulacja głośności, przełączanie między aplikacjami, wchodzenie do internetu i wielu, wielu innych.
Steve był głuchy na te obiekcje. Jego wymaganie było niezmienne: „Telefon ma mieć tylko jeden przycisk. Wymyślcie, jak to zrobić.”

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (22-23)


Były pracownik Apple Jean-Louis Gasse w tak pamiętny sposób scharakteryzował styl zarządzania Steve’a: „Demokracje nie są zdolne do tworzenia wspaniałych produktów – potrzebny jest kompetentny tyran.”

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (44)


Większość przedsiębiorstw wyraża uznanie swoim pracownikom, organizując drobne uroczystości z okazji urodzin, jubileuszy itp. Ale dla firmy skoncentrowanej na produktach, takiej jak Apple, te celebracje, nagrody i wyróżnienia skupione są wokół firmowych gwiazd i ich dzieł.
Steve szczerze czuje się związany ze swoimi współpracownikami. Nie chodzi tylko o to, że wie, iż bez nich nie dokonałby tych wszystkich wspaniałych rzeczy. On daje im do zrozumienia, że o tym pamięta. Zawsze zadziwiało mnie, jak dalece Steve potrafił posunąć się w okazywaniu uznania swoim ludziom.
Najbardziej niezapomniany przykład takiego podejścia wiąże się ze stwierdzeniem: „Artyści podpisują swoje dzieła.” i decyzją wytłoczenia na wewnętrznej stronie obudowy pierwszych komputerów Apple Macintosh podpisów wszystkich członków zespołu, który pracował nad tym urządzeniem.

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (73)


Któregoś dnia towarzyszyłem Steve’owi w jego „niezapowiedzianym obchodzie zarządczym”. Poszliśmy do pakowalni. Steve uważał, że produkty Apple nie są przygotowywane do wysyłki dostatecznie szybko i dokładnie. Swoim zwyczajem wszedł wówczas w rolę opuszczającego fabrykę urządzenia. Opisując, co odczuwa, pojawił się w pomieszczeniu, po czym na oczach osłupiałego personelu dał się zapakować i okleić. W ten sposób mógł przemyśleć, jak cały proces wysyłki może być realizowany lepiej i szybciej.
Większość pracowników pakowalni wyraźnie czuła się nieswojo widząc to przedstawienie, ale okazało się, że naprawdę pozwoliło ono zoptymalizować wydajność tego działu fabryki.

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (76-77)


„W życiu nie jest ważne to, co ci się przydarza. Ważne jest, jak na to reagujesz” – David Neeleman, założyciel linii lotniczych JetBlue

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (129)


W swojej autobiografii Steve Wozniak ujawnia, dlaczego potrzebował niepowstrzymywalnego Jobsa. Wozniak konstruował właśnie to, co miało stać się pierwszym komputerem Apple, i chciał użyć układów pamięci DRAM firmy Intel, ale były one wówczas dla niego zbyt kosztowne. Jobs powiedział: „Ja to załatwię”. Zadzwonił do Intela i przekonał kogoś z marketingu, żeby dał mu te układy za darmo. Wozniak był jednocześnie oniemiały i pełen wdzięczności: „Nigdy bym tego nie zrobił. Byłem stanowczo zbyt nieśmiały”. Ale dla Jobsa nie było sprawy. Kilka lat wcześniej, będąc jeszcze nastolatkiem, udało mu się dodzwonić bezpośrednio do współzałożyciela firmy Hewlett-Packard Williama Hewletta, który, zaintrygowany, poświęcił pół godziny na rozmowę z nieznanym młodzieńcem i na dodatek zaoferował mu praktykę wakacyjną w swoim legendarnym przedsiębiorstwie.

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (134)


Na 10 grudnia 1996 roku wyznaczono datę słynnego pojedynku w Corralu O.K. Steve (Jobs) i Jean-Louis (Gasse) zostali zaproszeni do przedstawienia swoich propozycji w finałowej sesji-rozgrywce, jeden po drugim, w Hotelu Garden Court w Palo Alto – niecodziennym miejscu wybranym dla zmylenia wścibskich reporterów.
Steve przybył ze swoim geniuszem z dziedziny systemów operacyjnych Avie Tevanianem i zajął miejsce naprzeciw Gila (Amelio) i Ellen (Hancock). Siedzący z boku ekspert Apple do spraw oprogramowania Wayne Meretsky tak opisuje, co się wydarzyło: „Prezentacja Steve’a była całkowicie skierowana do Gila, tak jakby w pokoju nie było nikogo innego. Płynnie wychwalał zalety oferowanego przez siebie systemu operacyjnego”, wypunktowując jego najważniejsze cechy, które sprawiały, że był on najlepszym wyborem dla Apple. Następnie na przyniesionym ze sobą laptopie zademonstrował, że system operacyjny NeXTStep jest w stanie bez problemu odtwarzać dwa filmy wideo jednocześnie… A potem uruchomił jeszcze trzy filmy. Pięć strumieni wideo jeden obok drugiego na jednym komputerze! Wszyscy zgromadzeni zrozumieli, jak cenne dla Apple może być oprogramowanie oferujące taką moc przetwarzania.
Wayne opowiada dalej: „Steve usunął wszelkie przeszkody. Jego, przeprowadzona wspólnie z Avie, prezentacja udowodniła raz jeszcze, że jest czołowym sprzedawcą i oratorem w biznesie technologicznym. Gasse przybył sam, bez prezentacji, gotowy jedynie do odpowiadania na zadawane przez komisję pytania”. Przeliczył się, sądząc, iż Apple nie ma innego wyboru niż jego BeOS. Nie uważał za stosowne przedstawić argumentów, dlaczego BeOS i tylko BeOS jest rozwiązaniem, którego potrzebuje Apple.
Jak podsumowuje Wayne Meretsky: „W tej sytuacji decyzja, żeby wybrać ofertę NeXT, a nie Be Inc., była tylko formalnością.”

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (136-137)


Wielokrotnie słyszałem z ust Steve’a samochodową anegdotę, która służyła wyjaśnieniu, dlaczego wyroby Apple wyglądają i działają tak dobrze. „Na wystawie widzisz nowy projekt samochodu” – zwykł opowiadać Steve. – „Bez dwóch zdań – wspaniały. Rewelacyjna linia nadwozia. Cztery czy pięć lat później ten sam samochód trafia do salonów, pojawia się w reklamach telewizyjnych i wygląda okropnie. Dziwisz się wówczas: co się stało? Przecież wydawało się, że uchwycili istotę piękna. Tak, uchwycili, ale potem wypuścili”.
A potem Steve przedstawiał swoją wersję, jak do tego mogło dojść: „Gdy projektanci zanieśli swoje wspaniałe dzieło inżynierom, ci powiedzieli: ‚Nie ma mowy, nie da się’. I pozwolono inżynierom zrobić to, co jest ‚możliwe’ i zanieść technologom. A technologowie powiedzieli: ‚Nie damy rady tego wyprodukować.'”… Steve lubił kończyć samochodową anegdotę następującymi słowami: „Wyrwali porażkę z paszczy zwycięstwa”.

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (148-149)

Sekrety innowacji a la Steve Jobs

Uczynny kolega pożyczył mi książkę „The Innovation Secrets of Steve Jobs” Carmine Gallo (który jest także autorem „The Presentation Secrets of Steve Jobs”). Ogólne przesłanie tej pozycji to: Steve Jobs jest tylko jeden, ale ty możesz udoskonalić swoje możliwości twórcze, zwracając uwagę na siedem aspektów działania szefa Apple, które uczyniły go jednym z najbardziej podziwianych menedżerów nie tylko w branży technologicznej:

  1. Rób to, co kochasz. Steve Jobs zawsze podążał za głosem swojego serca i uważa, że pozwoliło mu to osiągnąć wspaniałe rezultaty.
  2. Odciśnij swój ślad we wszechświecie. Jobs przyciąga osoby o zbliżonych poglądach i wspólnie z nimi przekuwa pomysły w innowacje, które zmieniają świat. Pasja napędza rakietę Apple, a wizja Jobsa wyznacza kierunek jej lotu.
  3. Uruchom swój mózg. Innowacje wymagają kreatywności, a dla Steve’a Jobsa kreatywność to akt łączenia ze sobą różnych rzeczy. Jobs wierzy, że szeroka paleta doświadczeń życiowych pozwala nam lepiej rozumieć ludzkie potrzeby i dążenia.
  4. Sprzedawaj marzenia, a nie produkty. Dla Jobsa ludzie, którzy kupują produkty Apple, nie są „klientami”. To osoby, które mają swoje marzenia, nadzieje i ambicje. Jobs tworzy produkty spełniające te marzenia.
  5. Powiedz tysiącu rzeczy „NIE”. Według Jobsa prostota jest wyrazem najwyższej finezji. Począwszy od konstrukcji iPodów i iPhone’ów, przez projekty ich opakowań aż po funkcjonalność witryny internetowej Apple, innowacje polegają na eliminowaniu tego, co nieistotne, aby wydobyć na pierwszy plan to, co najważniejsze.
  6. Kreuj niesamowite doznania. Jobs uczynił sklepy Apple złotym standardem w dziedzinie handlu detalicznego poprzez wprowadzenie drobnych innowacji, które może zastosować każdy w celu nawiązania głębokich, trwałych i opartych na emocjach relacji z klientami.
  7. Doprowadź do perfekcji swój przekaz. Jobs to obecnie najwybitniejszy korporacyjny „gawędziarz”, który zamienia premiery nowych produktów w prawdziwe przedstawienia teatralne. Możesz mieć najlepsze pomysły na świecie, ale jeśli nie zarazisz nimi innych, twoje innowacje nigdy nie staną się czymś istotnym.

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (10-11)

Myślę, że warto pamiętać o tych siedmiu filarach, na których opiera się sukces Apple. Każdemu z nich poświęcone są dwa kolejne rozdziały książki. Pierwszy z nich omawia temat w odniesieniu do firmy kierowanej przez Steve’a Jobsa, a drugi opisuje przypadki innych firm, które zastosowały podobny sposób myślenia i odniosły sukces. W rozdziałach tych znalazłem wiele ciekawych cytatów i je pilnie wynotowałem.


„Gdy firma wysyła swoich menedżerów w dół rzeki na tratwie, żeby nauczyli się pracy zespołowej, albo gdy każe im konstruować samolociki z kolorowego papieru, żeby odkryli pokłady swojej kreatywności, w oczywisty sposób widać, że coś jest nie tak.” – Curtis Carlson, William Wilmot „Innovation”

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (2)


Michał Anioł podobno powiedział: „Największe niebezpieczeństwo, na jakie się narażamy, nie polega na wyznaczeniu sobie ambitnego celu i nieosiągnięciu go, ale na wyznaczeniu i osiągnięciu celu banalnego.”

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (12)


„Prawie każdego dnia miałem ochotę się poddać” – powiedział Dyson. – „Ale jedną z rzeczy, którą robiłem w młodości były biegi długodystansowe – od jednej do dziesięciu mil. Byłem w tym całkiem dobry, jednak nie z powodu predyspozycji fizycznych, lecz dzięki większej determinacji. Nauczyłem się, że chwila, w której marzysz o tym, żeby zwolnić, jest właśnie tą chwilą, w której powinieneś przyspieszyć. W biegach długodystansowych musisz pokonać barierę bólu. To samo dzieje się w projektach badawczo-rozwojowych i podczas uruchamiania nowej działalności gospodarczej. Nadchodzi ten okropny moment, gdy widmo porażki zagląda ci prosto w oczy. I jeśli wytrzymasz to spojrzenie, ujrzysz ścieżkę pozwalającą ci kontynuować twoją wspinaczkę aż na sam szczyt.”

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (29)


„Jaka jest najważniejsza cecha , która odróżnia Steve’a Jobsa od innych liderów?” – zapytałem Campbella.
„Steve ma wizję” – odparł Campbell. – „On widzi rzeczy, które leżą za horyzontem.”

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (48)


„Siła wizji Steve’a jest wręcz przerażająca” – twierdzi Trip Hawkins, były wiceprezes Apple do spraw strategii i marketingu. – „Kiedy Steve w coś wierzy, siła tej wizji dosłownie wymiata wszelkie obiekcje i problemy. One po prostu przestają istnieć.

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (49)


W nakręconym w 1996 roku filmie dokumentalnym „Triumph of the Nerds” Andy Hertzfeld (członek zespołu projektującego komputer Macintosh) powiedział: „Steve był zawiedziony, że komputer tak długo uruchamia się po włączeniu., więc postanowił zmotywować Larry’ego Kenyona (innego członka zespołu), mówiąc mu: ‚Czy wiesz, jak wiele milionów ludzi kupi tę maszynę? To będą miliony ludzi i wyobraźmy sobie, że uda ci się skrócić czas uruchomienia o pięć sekund. To pięć sekund razy milion każdego dnia. To pięćdziesiąt ludzkich żyć. Jeśli dasz radę przyspieszyć to o pięć sekund, oszczędzisz pięćdziesiąt ludzkich istnień.'”

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (53)


„W Microsofcie nigdy nie wykształcił się prawdziwy system wspierający innowacje” – stwierdził były wiceprezes, Dick Brass.
(…)
Jak mówi Brass, w 2001 roku stał na czele zespołu konstruującego tablet PC, ale wiceprezes odpowiedzialny w tym czasie za pakiet Office był przeciwny tej koncepcji. Odmówił przydzielenia jakichkolwiek zasobów do projektu modyfikacji oprogramowania Office w celu przystosowania go do nowego środowiska i w ten sposób pogrzebał całe przedsięwzięcie. Grupa opracowująca tablet PC została unicestwiona.

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (57)


„Kreatywność to tylko sztuka łączenia ze sobą różnych rzeczy.” – Steve Jobs

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (79)


DNA innowatora składa się z pięciu głównych elementów:

  • umiejętności łączenia rzeczy na podstawie bogatych doświadczeń osobistych;
  • gotowości do kwestionowania status quo i zadawania pytań „Dlaczego?”, „Dlaczego nie?” i „Co by było, gdyby…?”;
  • chęci eksperymentowania i praktycznego weryfikowania pomysłów;
  • dążenia do otaczania się inspirującymi ludźmi;
  • ciągłego obserwowania i analizowania otaczającego świata.

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (95-98)


„Ludzie, którzy są wystarczająco zwariowani, żeby sądzić, iż mogą zmieniać świat, są właśnie tymi, którzy ten świat zmieniają.” – reklama Apple

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (105)


„Oto ci wariaci. Odmieńcy. Buntownicy. Wichrzyciele. Okrągłe klocki wciskane w kwadratowe otwory. Ci, którzy postrzegają rzeczy inaczej niż wszyscy. Kwestionują uświęcone zasady i nie darzą szacunkiem istniejącego status quo. Możesz ich cytować, możesz się z nimi nie zgadzać, możesz ich gloryfikować i możesz szkalować. Ale jednego zrobić nie możesz – zignorować ich. Ponieważ to oni zmieniają otaczające cię rzeczy. To oni pchają ludzkość do przodu. I choć niektórzy widzą w nich tylko wariatów, my dostrzegamy geniuszy. Ponieważ ludzie, którzy są wystarczająco zwariowani, żeby sądzić, iż mogą zmieniać świat, są właśnie tymi, którzy ten świat zmieniają.” – reklama Apple

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (108)


„Jestem równie dumny z tego, czego nie robimy, jak z tego, co robimy.” – Steve Jobs

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (135)


Mathew May, autor „In Pursuit of Elegance”, mówi, że najlepszym pomysłom czegoś brakuje i właśnie to brakujące coś często prowadzi do jeszcze bardziej eleganckich rozwiązań. May nie wierzy w to, że wszystko, co proste, jest eleganckie, ale twierdzi, że wszystko, co eleganckie, jest proste.

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (146)


Zapytany o sekret innowacji Apple, prezes firmy Tim Cook przypisał całą zasługę Steve’owi Jobsowi i jego nieustępliwemu skupianiu się na tym, co jest najważniejsze. W wielowątkowej dyskusji podczas Goldman Sachs Technology Conference w lutym 2010 roku Cook tak opisał filozofię działania Apple:
„Jesteśmy najbardziej skupioną firmą, jaką znam, o jakiej czytałem i o jakiej kiedykolwiek słyszałem. Codziennie mówimy NIE wielu dobrym pomysłom. Mówimy też NIE wspaniałym pomysłom po to, żeby minimalizować liczbę spraw, na których skupiamy swoją uwagę. Dzięki temu możemy skierować swoją olbrzymią energię tylko na te tematy, które wybraliśmy. Na każdym ze stolików, przy których siedzicie, prawdopodobnie zmieściłyby się wszystkie wyroby produkowane aktualnie przez Apple, a mimo to nasz przychód w ubiegłym roku wyniósł 40 miliardów dolarów. Myślę, że jedynie koncerny naftowe mogłyby o sobie powiedzieć to samo. Nie chodzi tu tylko o mówienie TAK właściwym produktom, ale przede o mówienie NIE wielu produktom, które są dobrymi pomysłami, ale nie tak dobrymi, jak pozostałe.”

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (150)


„Nie prowadzimy badań rynkowych. Nie zatrudniamy konsultantów. Jedynymi konsultantami, z których usług skorzystałem w ciągu ostatnich 10 lat, była firma mająca za zadanie przeanalizowanie strategii detalicznej przedsiębiorstwa komputerowego Gateway po to, żebyśmy nie powtórzyli jej błędów. Ale nigdy nie zatrudniamy konsultantów jako takich. Po prostu chcemy tworzyć wspaniałe produkty.” – Steve Jobs

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (183)


Świat jest pełen bystrych, innowacyjnych ludzi, na których pomysły bliźni pozostają głusi, ponieważ ludzie ci nie potrafią skutecznie przedstawić swoich idei. Umysł nie zwraca uwagi na to, co nudne, więc jeśli twoja opowieść jest nudna, nie oczekuj, że kogoś do niej przekonasz.

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (209)


Steve Jobs mówi, że codziennie rano spogląda w lustro i pyta samego siebie: „Jeśli dzień dzisiejszy miałby być ostatnim dniem mojego życia, to czy chciałbym robić to, co mam na dzisiaj zaplanowane?”. Gdy przez zbyt wiele kolejnych dni odpowiedź brzmi NIE, Jobs wie, że konieczna jest jakaś zmiana. A ty, czy nie nazbyt długo mówisz już do swojego odbicia w lustrze NIE? Jeśli tak, to jak sądzisz, co na twoim miejscu zrobiłby Steve?

Carmine Gallo „The Innovation Secrets of Steve Jobs” (222)

Skąd się biorą nazwy?

Nazwa jest bardzo istotnym elementem produktu, czynnikiem, który, niezależnie od innych przymiotów, może wpłynąć na jego rynkową akceptację lub odrzucenie.

Ostatnio pewną konsternację wywołała nazwa tabletu firmy Apple. iPad jednoznacznie kojarzy się w Stanach Zjednoczonych z podpaskami, a chyba nie o takie skojarzenie chodziło służbom marketingowym korporacji. I pewnie przed premierą pojawiały się nieśmiałe głosy protestu, jednak… kiedy Steve Jobs się uprze, to lepiej nie wchodzić mu w drogę.

Tak, to Steve Jobs wybrał tę nazwę, nie zważając na fakt, że została ona wcześniej zastrzeżona przez firmę Fujitsu. W podobny sposób nie przejmował się przed laty tym, że nazwa iPhone należała do Cisco. Skąd zatem taka ryzykowna determinacja u tego przebiegłego wodza Apple?

Otóż Steve Jobs w młodości interesował się kaligrafią i nawet chodził na kurs poświęcony temu zagadnieniu. Jest wyczulony na wygląd napisów, a w szczególności uważa zestawienie małej litery „i” z wielką literą „P” za doskonałe. Dlatego iPad nie mógł się nazywać iTablet ani iSlate, ani Apple Tablet. To po prostu urażałoby jego poczucie estetyki.

Inny, oryginalny rodowód ma nazwa serwisu MP3.COM, który mógł się stać tym, czym obecnie jest iTunes, gdyby nie pewne zawirowania biznesowe. Michael Robertson, który posiadał witrynę dystrybucji plików, chciał w jej ramach stworzyć „branżowe” kanały i dla plików dźwiękowych nabył domenę MP3.COM za $1000. Dlaczego tak tanio? Ponieważ Martin Paul, poprzedni właściciel tej domeny, nie miał zielonego pojęcia, co to jest mp3. Dlaczego więc ją zarejestrował?

Otóż Martin Paul rejestrował zupełnie inną domenę internetową. Firma rejestrująca przydzielała każdemu klientowi identyfikator składający się z jego inicjałów i kolejnego numeru. Martin Paul był trzecim klientem o inicjałach MP, więc otrzymał identyfikator MP3. Doszedł wówczas do wniosku, że skoro jest to „jego identyfikator”, to dodatkowo zarejestruje też MP3.COM. Ot i cała tajemnica!

iPad dla… no właśnie. Dla kogo?

Oglądając zdjęcia z premiery tableta iPad firmy Apple zacząłem się zastanawiać, dla kogo przeznaczone jest to urządzenie. Oto moja analiza poszczególnych funkcji iPada:

  1. iPad jako przeglądarka internetowa. Wygląda na to, że jest to sztandarowe funkcja tableta. Szybka, przystosowana do dotykowej obsługi przeglądarka Safari powinna zapewniać miłe i wygodne surfowanie po internecie. Oczywiście w zasięgu bezprzewodowej sieci lokalnej WiFi lub, w przypadku droższych modeli, sieci telefonii komórkowej trzeciej generacji.
  2. iPad jako klient poczty elektronicznej. Z daleka funkcja ta wygląda imponująco, jednak dwuręczne korzystanie z dotykowej klawiatury wymaga położenia tableta na biurku lub na kolanach. W pierwszym przypadku patrzymy na ekran pod pewnym kątem, co moim zdaniem jest nieergonomiczne i będzie powodować odbijanie się otoczenia w szklanej powierzchni ekranu. W drugim przypadku konieczne jest założenie nogi na nogę (tak jak robił to Steve Jobs podczas prezentacji), co na dłuższą metę bywa niewygodne. No i to pochylenie głowy do przodu powodujące zwyrodnienie kręgosłupa szyjnego!
  3. iPad jako ramka do fotografii. Przewijanie fotografii muśnięciem dłoni to element interfejsu użytkownika, który swoją doskonałością zamyka drogę rozwojową w tej dziedzinie. Lepiej już po prostu się nie da. Ale przeglądanie to jedno, a załadowanie swoich fotografii do urządzenia to drugie. iPad nie dysponuje żadnym złączem umożliwiającym podłączenie aparatu fotograficznego, pamięci USB lub karty SD. Zdjęcia trzeba przesyłać, synchronizując urządzenie z innym komputerem za pomocą oprogramowania iTunes. Chyba wolę telewizor lub odtwarzacz DVD z odpowiednimi złączami.
  4. iPad jako telewizor. Moc obliczeniowa tableta wystarcza do płynnego oglądania filmów i programów w rozdzielczości HD. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że urządzenie to należy trzymać w rękach oglądając dwugodzinny film. Można je ustawić na podstawce, ale czy nie prościej i wygodniej jest po prostu włączyć telewizor? Na pewno zdrowiej dla kręgosłupa.
  5. iPad jako odtwarzacz muzyczny. No cóż… Do kieszeni się nie zmieści, więc należy traktować tę funkcjonalność jako dodatek otrzymany w promocji.
  6. iPad jako czytnik książek elektronicznych. Tu pomocne będzie porównanie z Amazon Kindle DX:
    Parametr Apple iPad Amazon Kindle DX
    Wymiary [mm] 242.8 x 189.7 x 13.4 264.2 x 182.9 x 9.7
    Masa [kg] 0.73 0.54
    Ekran 9.7″ LCD/IPS/LED 9.7″ E Ink Vizplex
    Rozdzielczość 1024 x 768 1200 x 824
    Kolor TAK NIE
    Dotykowy? TAK NIE
    Klawiatura Dotykowa Prztyczki
    Pamięć 16GB 4GB
    Cena $629 $489

    Każdy może wyciągnąć własne wnioski, ale ja do czytania książek wybrałbym Amazon Kindle DX. Świecące ekrany zbyt męczą moje oczy.

  7. iPad jako komputer/konsola do gier. Większość spośród 140 000 aplikacji opracowanych dla iPhone’a powinna działać w skali 1:1 i w trybie dwukrotnego powiększenia. Nowe aplikacje będą wykorzystywały dodatkowe zasoby urządzenia. Kto wie? Może doczekamy się „zabójczej aplikacji”.
  8. iPad jako elektroniczna mapa. Wszystko byłoby dobrze, gdyby prawdopodobnie (informacje są w tym względzie niejednoznaczne) nie zapomniano wbudować prawdziwego odbiornika nawigacji satelitarnej GPS. Po prostu tego nie rozumiem. W dzisiejszych czasach?
  9. iPad jako osobisty asystent. Kalendarz, książka adresowa i notatnik są piękne i intuicyjne. Ale przecież to samo mogę mieć w iPhone’ie, który mieści się w kieszeni!
  10. iPad jako narzędzie profesjonalisty. Badania pokazują, że profesjonaliści (architekci, projektanci, muzycy, pisarze, menedżerowie itp.) znacznie efektywniej wykonują swoją pracę, gdy mają do dyspozycji standardową klawiaturę i mysz. Urządzenia dotykowe nie zapewniają odpowiedniej precyzji i szybkości działania. iPad umieszczony w oferowanej przez Apple podstawce z klawiaturą mógłby pełnić taką rolę, ale wówczas użytkownik musiałby dodatkowo wozić ze sobą takie akcesorium. Wątpię, żeby zestaw taki zapewniał wygodną pracę w podróży.
  11. iPad jako telefon/wideotelefon. Nic na ten temat. Z podanych informacji wynika, że dostępne będą tylko usługi przesyłania danych.

Podsumowując, uważam, że iPad jest kolejnym dziełem sztuki w dziedzinie wzornictwa przemysłowego i powinien być omawiany na zajęciach z projektowania wyrobów i interfejsów człowiek-maszyna, mimo że nazbyt przypomina iPoda Touch.

Dręczy mnie jednak zasadnicza wątpliwość:

Czy ludzie potrzebują komputerów w kształcie tabliczki?

Moim zdaniem: NIE!

Uważam, że standardowy notebook/netbook jest doskonalszą i wygodniejszą w użytkowaniu formą komputera osobistego – przynajmniej w przypadku narzędzia służącego twórczemu człowiekowi XXI wieku. Tabliczka być może bardziej się przyda biernemu konsumentowi treści multimedialnych, przesiadującemu od rana do wieczora na kanapie.

A ty? Co o tym sądzisz?