Her

Korzystając z walentynkowych okoliczności, wybraliśmy się z Panią TesTeqową do kina. Żeby wilk był syty i owca cała, obejrzeliśmy film „Her” przedstawiający – szokujący dla niektórych – obraz niedalekiej przyszłości, kiedy oprogramowanie otaczających nas przedmiotów zacznie nam się wydawać bardziej ludzkie niż ludzie, których mijamy.

Mówiąc w skrócie, główny bohater filmu nawiązuje intymną więź z systemem operacyjnym najnowszej generacji, który mówi do niego miłym, kobiecym głosem, budzi go rano i rozmową mobilizuje do przeżycia kolejnego dnia, pamięta o wszystkim, rozumie jego troski i cierpliwie wysłuchuje jego zwierzeń, nie wydziwia, nie boli go głowa, nie każe naprawiać cieknącego kranu i nie ma ciągłych pretensji, że jest nie taki, jaki powinien być.

Trzeba przyznać, że w wielu związkach cena, jaką płaci się za pozorną bliskość, jest zdecydowanie zbyt wysoka, więc bezfochowy partner wydaje się idealnym rozwiązaniem. Żeby się dowiedzieć, czy tak jest naprawdę i co o tym sądzą twórcy filmu, musisz sam wybrać się do kina. Więcej nie powiem nic.

Natomiast jako entuzjasta technologii, zacząłem zastanawiać się, jak realne jest stworzenie takiego idealnego towarzysza, który wypełni nasze życie sensem i poczuciem przynależności do czegoś większego niż my sami. I doszedłem do wniosku, że znaczna część populacji już tego doświadcza. Za przykład może posłużyć grono osób, których rzeczywistość kształtuje Antoni Macierewicz. Gdyby jeszcze łączność z nim była bardziej bezpośrednia, a nie tylko wiecowa i telewizyjna, zaspokajałby potrzeby wielu Polaków. Podobnie jak ojciec Tadeusz Rydzyk, który objawił się na cyfrowym multipleksie. Odnoszę wrażenie, że dzisiejsza technologia pozwala już na skonstruowanie takiego systemu operacyjnego. Dlaczego? Bo, jak głosi przysłowie, „wiara czyni cuda”, a przysłowia są wszak ludową mądrością…

Productive! Magazine #1 z Krzysztofem Wysockim

Sensacja!

Kreacja!

Cyberakrobacja!

Właśnie ukazał się pierwszy numer polskiej wersji Productive! Magazine. Dostępny w sieci przez przeglądarkę i aplikacje dla urządzeń mobilnych. Całkiem za darmo!

A w nim… Na okładce i w środku… TesTeq we własnej osobie!

Productive! Magazine PL 1

TesTeq zdradzający w ekskluzywnym wywiadzie skrywane dotąd tajemnice!

TesTeq przyłapany przez paparazzich tu, tam i ówdzie!

TesTeq zeskajpowany i zjutubowany BEZ CENZURY!

A oprócz tego artykuły:

  • 7 liter, które odmieni Twoje życie – Patrycja Kierzkowska
  • Zanim sięgniesz po narzędzia… – Orest Tabaka
  • 3 mity na temat produktywności – Marcin Kwieciński
  • 10 sposobów na zwiększenie produktywności, cz. 1 – Bartek Popiel
  • Co Ty wiesz o zabijaniu (projektów)? – Mariusz Kapusta
  • W którym noworocznym postanowieniu wytrwasz? – Anna Lissewska
  • Digital nomading – Michał Brzeziński
  • Zrezygnuj z e-maila w pracy – Michał Śliwiński

Miłej lektury!

I nie krępuj się, jeśli chciałbyś zadać mi jakieś pytanie. Póki co, to nic nie kosztuje… ;-)

Licznik bije

Licznik bije.

Liczy w dół.

Białe cyfry na czarnym tle mówią, ile ci jeszcze zostało do końca:

  • znaków do wystukania na klawiaturze – czy zatem warto wdawać się w bezsensowną kłótnię internetową z drugim, równie zapalczywym kogutem?
  • słów do wydobycia z gardła – czy zatem warto nasączać je nienawiścią i żalem, zamiast miłością i otuchą?
  • chwil odmierzanych uderzeniami twojego serca – czy zatem warto je bezmyślnie spędzać na kanapie przed telewizorem?

Licznik bije, ale ty do ostatniego momentu nie będziesz wiedział, kiedy się wyzeruje…

W młodości odnosisz wrażenie, że jesteś nieśmiertelny i twój świat będzie trwał w nieskończoność. Im jesteś starszy tym bardziej zdajesz sobie sprawę z jego ograniczoności i wydaje ci się, że cyfry zmieniają się coraz szybciej. Ale to tylko złudzenie…

Ważne jest to, że każde następne tyknięcie licznika jest jednocześnie darem i wyzwaniem. Darem, bo przecież mogłoby go nie być, a wyzwaniem, ponieważ ten znak, to słowo czy ta chwila mogą być lepsze i mądrzejsze od wszystkich poprzednich.

Pamiętaj:

Licznik bije i szkoda, żeby zliczał jedynie głupoty.

Nie musisz być najlepszy…

Wbrew temu, co usiłowała wpoić ci szkoła:

Nie musisz być najlepszy we wszystkim!

W szkole zawsze porównywałeś się albo byłeś porównywany z najlepszymi. Z danego przedmiotu. Ktoś był od ciebie lepszy z matematyki, ktoś z biologii, ktoś z polskiego, ktoś z zajęć praktycznych, a na boisku królował jeszcze ktoś inny. Być może to ty byłeś najlepszy w jakiejś dziedzinie, ale przecież nie we wszystkich! Tymczasem tylko ten pierwszy był naprawdę doceniany przez nauczycieli i rodziców. W ten sposób utwierdzano cię w błędnym przekonaniu, że bycie dobrym w jednej domenie nie równoważy nieco gorszych rezultatów we wszystkich pozostałych.

A przecież świat potrzebuje fachowców!

Dlatego przestań się przejmować, że w tym czy w tamtym nie jesteś prymusem. Skup się na osiągnięciu prawdziwego mistrzostwa w jednej dziedzinie – tej, która cię pasjonuje, sprawia przyjemność i czyni pożytecznym dla innych ludzi. Bo tylko wtedy będą chcieli zapłacić za twoje usługi.

Nie musisz być najlepszy we wszystkim! Bądź znakomity w jednym!