Zasłoniec Pani TesTeqowej

Oto kolejne pomysłowe rozwiązanie istotnego problemu wynalezione przez niezastąpioną Panią TesTeqową (kiedyś opisywałem jej innowacyjną metodę nalewania soku z kartonu tak, żeby wszystko dookoła nie zostało ochlapane: No to chlup).

Problem wygląda następująco:

SUNBLOK1

Jest to wiszący na zewnętrznej ścianie budynku czujnik temperatury wykorzystywany przez system centralnego ogrzewania. Pracuje poprawnie, gdy nie rozgrzewają go promienie słoneczne, więc został powieszony w północno-wschodnim zaułku domu. Niestety w lecie słońce wstaje znacznie bardziej na północ i porannym żarem rozregulowuje całą automatykę. Kiedyś zasłoniłem czujnik deską opartą o ścianę, ale Pani TesTeqowa słusznie zauważyła, że to bardzo nieestetyczne rozwiązanie. A że jest zwolenniczką konstruktywnej krytyki, a nie malkontenctwa, wynalazła w piwnicy elementy nadające się do skonstruowania uniwersalnego zasłońca (czyli przyrządu do zasłaniania słońca):

SUNBLOK2

Kawałek rynny z tworzywa sztucznego, pasujący do niego uchwyt i dwa kołki to wszystko, czego trzeba. Instalację zasłońca rozpoczęliśmy od przytwierdzenia uchwytu, ale obróconego o 90 stopni w stosunku do standardowego położenia, w którym montuje się takie uchwyty:

SUNBLOK3

Następnie do uchwytu wsunęliśmy kawałek rynny z tworzywa sztucznego, który mimo niecodziennego kierunku trzyma się świetnie i nie wylatuje:

SUNBLOK4

I co najważniejsze, położenie elementu zasłaniającego można w szerokim zakresie regulować w pionie, optymalnie dostosowując zasłoniec do kierunku padania promieni słonecznych.

SUNBLOK5

W ten sposób po raz kolejny Pani TesTeqowa ujawniła swoje superbohaterowe, kreatywne moce, zwykle ukryte pod niepozorną maską towarzyszki mojego życia! ;-)

Dlaczego drony wybijają się na niepodległość?

Pewien polski dron wybił się ostatnio na niepodległość. Potwierdził to Premier, potwierdził Minister, potwierdziły to wszystkie kanały elektronicznego rozsiewu plotek i pogłosek. Nie wyjaśniono tylko, dlaczego tak się stało? Co było przyczyną nieoczekiwanej decyzji, którą podjęła latająca, sztuczna inteligencja stworzona przez człowieka.

A ja już wiem!

Znalazłem wyjaśnienie w pewnej książce.

Ale… UWAGA! To nie jest lektura dla słabych duchem, cienkich psychicznie mięczaków. Nie dla tych, których przeraża najnowocześniejsza technologia nieróżniąca się już niczym od magii. Nie jest to też lektura dla osób odrzucających wszelkie teorie spiskowe i żrących medialną papkę bez popijania.

Jesteś gotów dowiedzieć się, co to za książka?

Proszę bardzo!

To „Napój ananasowy dla pięknej damy” Wiktora Pielewina.

Czytając prozę tej rosyjskiej gwiazdy literatury, zaczynasz zastanawiać się, czy ta groteskowa fikcja nie jest przypadkiem opisem prawdziwego świata. Świata, w którym żyjemy.

Szczerze polecam tę lekturę. Pielewin otworzy twoje oczy na całkiem inną rzeczywistość. Jest jak czerwona pastylka, która wyzwoli cię z medialnego matriksa…

A co zaszkodziło polskiemu dronowi? Kody Al-Efesbiego oczywiście! Nie powiem nic więcej, ale dla rozrywki przytoczę dwa cytaty pośrednio związane z tym tematem:

Wyszliśmy około południa. Zgodnie z surowym zakazem Al-Efesbiego nikt nie wziął ze sobą broni. Oddział nasz był zamaskowany i udawał zmierzającą na północ pokojową karawanę z heroiną; takie karawany przechodzą tu kilka razy dziennie, więc nie przyciągaliśmy niczyjej uwagi. Foliowe worki z proszkiem, niesione przez nasze osły i wielbłądy, były dobrze widoczne z góry, co jak mi wyjaśnili bracia, stanowiło praktycznie całkowitą gwarancję, że stalowe tarcze nie wyrządzą nam krzywdy.

[Wiktor Pielewin, „Napój ananasowy dla pięknej damy”, s. 169]

Wyobraźmy sobie idącego ulicą Einsteina, który jednocześnie zastanawia się nad jednolitą teorią pola, obmyśla konstrukcję bomby atomowej i w wyobraźni gra na starych skrzypcach. I nagle nie wiadomo skąd pojawia się przed nim zionący gorzałką Kozak w niedźwiedziej skórze narzuconej na ramiona, układa brudne palce w rosyjski odpowiednik fingera – tak zwaną figę – zbliża je do twarzy uczonego i mówi: „A takiego, żydowska mordo!”.

Bardzo możliwe, że Einstein, mimo fenomenalnych możliwości swojego mózgu, nie tylko przestałby myśleć o abstrakcyjnych zagadnieniach fizycznych, ale pobladłby, zachwiał się i stracił równowagę. Z systemem Freedom Liberator działo się coś podobnego. Projekcja jaskiniowej mentalności na skomplikowane sieci neuronowe dwudziestego pierwszego wieku okazała się przerażająco efektywna.

[Wiktor Pielewin, „Napój ananasowy dla pięknej damy”, s. 173-174]

Człowiek uczy się…

„Człowiek uczy się na błędach.” – głosi stare polskie przysłowie.

Niektórzy uzupełniają je błyskotliwą uwagą, że najlepiej uczyć się na błędach innych. To wspaniały pomysł, ale… nieskuteczny. Bo teoria teorią, a ty wiesz swoje. Mama mówi: „Nie ciągnij obrusa, bo zrzucisz wszystko na podłogę!”, a tylko się obróci, już słychać brzęk upadających sztućców i tłukących się talerzy.

Dlaczego tak się dzieje?

Ponieważ:

  • podstawą dobrej oceny sytuacji i dobrych decyzji jest doświadczenie;
  • doświadczenie zdobywasz, źle oceniając sytuację i podejmując złe decyzje.

Czyli, jak mówią instruktorzy narciarscy na Podhalu:

„Jak sie nie psewrócis, to sie nie naucys!”

Ot, i cała tajemnica.

Wynika z niej ważna wskazówka:

Nie pękaj! Samodzielnie oceniaj sytuację i podejmuj decyzje, a będziesz w tym coraz lepszy!

Pościel łóżko!

Podczas tegorocznej promocji absolwentów na Uniwersytecie Teksańskim w Austin wystąpił admirał William H. McRaven, dowódca amerykańskich operacji specjalnych. Głównym przesłaniem jego przemówienia było następujące zdanie:

  • Jeśli chcesz zmieniać świat, zacznij od pościelenia swojego łóżka!

„Kolejny banał w BIZNESIE BEZ STRESU!” – pomyśli zapewne niejeden mądrala, który „wie lepiej”. A ja wiem swoje. Nieraz musiałem sprzątać po ludziach, którzy nie potrafią utrzymać wokół siebie porządku. Bo ten chaos wcale nie jest twórczy! To dowód niepanowania nad podstawowymi, życiowymi sprawami, a co dopiero mówić o większych wyzwaniach!

W dalszej części swojego wystąpienia admirał McRaven zawarł kolejne stwierdzenia oparte na doświadczeniach zdobywanych podczas treningu przez przyszłych Navy SEALs:

  • Jeśli chcesz zmieniać świat, znajdź kogoś, kto pomoże ci wiosłować! – Liczy się praca zespołowa!
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, oceniaj ludzi po wielkości ich serc, a nie płetw! – Liczy się postawa, a nie posiadany sprzęt!
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, zaakceptuj daremność niektórych działań i niestrudzenie przyj do przodu! – Liczy się twoja postawa i wola działania.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, nie obawiaj się dodatkowej fatygi! – Stajesz się silniejszy po każdej dodatkowej godzinie treningu.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, musisz czasami skoczyć na główkę! – Ryzyko bywa nieuniknione.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, nie cofaj się przed rekinami! – Twoi przeciwnicy są w stanie wyczuć twój strach.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, musisz w godzinie prawdy umieć wykrzesać z siebie to, co najlepsze! – Sytuacje ekstremalne stanowią ostateczny sprawdzian, kim naprawdę jesteś.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, śpiewaj, kiedy jesteś po szyję w bagnie! – Nie pozwalaj umrzeć nadziei.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, nie dotykaj dzwonka! – Podczas szkolenia każdy kandydat do Navy SEALs ma prawo w dowolnym momencie podejść do dzwonka, który wisi w środku obozu, i zadzwonić, co oznacza, że ma on już dość porannych zapraw, biegów z przeszkodami, pływania w lodowatej wodzie i innych ćwiczeń. W ten sposób jego kariera komandosa kończy się samoobsługowo i definitywnie…

Być może nie wszystkie z powyższych sugestii przydadzą ci się do osiągnięcia sukcesu w codziennym życiu, ale z pewnością ta pierwsza:

  • Jeśli chcesz zmieniać świat, zacznij od pościelenia swojego łóżka!

warta jest zastosowania.

(wpis na podstawie „Manvotional: Want to Change the World? Start by Making Your Bed” [artofmanliness.com])