Kategoria: x-gtd

Wspólny mianownik

Ponad sześć lat temu Merlin Mann, który wówczas był jeszcze entuzjastą i propagatorem metody Getting Things Done Davida Allena, zaproponował papierową implementację GTD – Hipster PDA.

Urządzenie to możesz zbudować w trzech prostych krokach:

  1. Kup dużą liczbę kartoników o wymiarach 5 na 3 cale.
  2. Zepnij kartoniki biurowym spinaczem klamrowym.
  3. Nie ma trzeciego kroku. :-)

Kartoniki te służą do zapisywania list Projektów, Może Kiedyś, Najbliższych Działań i innych ważnych informacji w dowolnym, acz zdefiniowanym i przestrzeganym przez użytkownika porządku i układzie.

I to wszystko!

Żadne iPhone’y, iPady, Blackberry, Outlooki i inne wynalazki nie są potrzebne, żeby wywiązywać się ze swoich życiowych obowiązków!

Ostatnio Merlin Mann zamieścił szereg odpowiedzi („Write, do, repeat” / kungfugrippe.com) na pytania dotyczące Hipster PDA. A właściwie jest to jedna odpowiedź na wszystkie padające pytania: Hipster PDA służy do realizacji najprostszego z możliwych algorytmów zarządzania swoimi poczynaniami:

  1. Zapisz to.
  2. Zrób coś z tym.

I to jest, moim zdaniem, esencja i wspólny mianownik wszystkich systemów efektywnego działania.

Moje kolejne 5 minut

W październikowo-listopadowo-grudniowym numerze polskiego magazynu „Coaching” ukazał się artykuł Macieja Nikodemskiego przedstawiający metodę Getting Things Done (GTD) Davida Allena:

Coaching GTD

W artykule tym przytoczono dwie moje wypowiedzi dotyczące GTD. Oto pierwsza z nich:

Coaching GTD KW1

A to druga moja wypowiedź:

Coaching GTD KW2

Fajnie jest wyjść poza ramy swojego naturalnego środowiska przekazu, żeby dotrzeć do nowego grona potencjalnych bezstresowych realizatorów własnych zamierzeń.

Fajnie jest też być dostrzeżonym po wielu latach dzielenia się doświadczeniami i pomagania ludziom w ustawianiu ich życia na właściwych torach.

Moje okruchy życia z GTD

Slice of GTD Life

Z wielką przyjemnością przyjąłem niedawno zaproszenie Kelly Forrister z David Allen Company do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi bezstresowego życia z GTD. W ponad dwudziestominutowej rozmowie za pośrednictwem Skype’a miałem okazję zaprezentować swoją opinię na temat GTD i opisać narzędzia, jakie stosuję do obsługi tego systemu:

  • w pracy:
    • Oprogramowanie Lotus Notes skonfigurowane zgodnie z zaleceniami zamieszczonymi w dokumencie „GTD AND LOTUS NOTES SETUP GUIDE” opracowanym przez David Allen Company.
  • w domu:
    • Notatniki Moleskine zawierające listy Projektów i Najbliższych Działań.
  • w drodze:
    • Nokia E71 jako terminarz, pamięć list Najbliższych Działań i notatnik (tekstowy, głosowy i obrazowy).
    • Portfel/notatnik „GTD NOTETAKER WALLET – TRIFOLD STYLE BLACK” zaprojektowany przez Davida Allena.

Ponadto, podczas rozmowy z Kelly zasygnalizowałem uruchomienie nowego projektu „Productive Tunes – Music that makes you productive!”, w ramach którego zamierzam zrealizować swoje marzenie z młodości i zostać gwiazdą muzyki (produktywnej). Jako pierwszą opublikowałem „Weekly Review Fanafare” – fanfarę, którą można odtwarzać tylko po uczciwym wykonaniu Przeglądu Tygodniowego. :-)

Wywiad ze mną jest dostępny bezpłatnie dla wszystkich członków GTD Connect – klubu zrzeszającego użytkowników metody Getting Things Done.

Stresujące GTD – komentarz Maćka

Ponieważ nie wszyscy Czytelnicy BIZNESU BEZ STRESU śledzą komentarze, postanowiłem w głównym wątku przytoczyć znakomity komentarz Maćka do wpisu Stresujące GTD. Oto on:

Osobiście sam od pewnego czasu prowadzę swój system zarządzania sprawami „do załatwienia” i w zasadzie mógłbym wyznaczyć 4 poziomy wprowadzania takiego sytemu:

  • Poziom 0: nie stosuję żadnego systemu, mój czas dzielę między obijaniem się (nazywane czasem złudnie odpoczywaniem) i stresującymi momentami, gdzie robię ważne rzeczy na ostatnią chwilę. Zaleta: dużo czasu wolnego, wada: ciągłe, podświadome napięcie, ile to rzeczy jeszcze trzeba zrobić – co w zasadzie uniemożliwia pełny relaks.
  • Poziom 1: wprowadzam swoją metodologię zarządzania: tworzę listy rzeczy do wykonania, próbuję załatwiać kolejne sprawy z tych list. Jednak od razu się okazuje, że listy wydłużają się w zastraszającym tempie (bo trzeba dopisać jeszcze to, i to i tamto). Wada: drastyczne ograniczenie czasu wolnego, podniesienie poziomu stresu tym, co trzeba wykonać. Zaleta: niewiele zalet, może tylko uświadomienie sobie, czego jeszcze nie zrobiłem. Istnieje pokusa powrotu do poziomu 0, gdzie przynajmniej było dużo czasu wolnego.
  • Poziom 2: Jeżeli nie ulegniemy pokusie opisanej wyżej, po pewnym czasie osiągamy równowagę, gdzie ilość spraw przychodzących równa się ilości spraw załatwionych. U mnie pojawia się po około 3 tygodniach. Zaleta: zaczynamy mniej więcej ogarniać wszystkie sprawy. Wada: trzeba wkładać dużo energii, by zachować tę równowagę, zyskane poczucie kontroli może być złudne. Pokusa: skoro wydaje się nam, że już kontrolujemy nasze życie, mamy ochotę sobie odpuścić. Osobiście często padam właśnie na tym etapie.
  • Poziom 3: Jeżeli wytrwamy na poziomie 2, to po pewnym czasie listy spraw do załatwienia zaczynają się wyraźnie kurczyć. Większość nowych spraw załatwiamy od razu. Efekt: pojawia się duży nadmiar wolnego czasu. Aby nie stał się on wadą (dla niektórych może to być bardzo stresujące), musimy szybko wznieść się na
  • Poziom 4: w którym to dopiero możemy poświęcić zyskany czas na rozwój zainteresowań, naukę nowych rzeczy czy pogłębianie relacji, które są dla nas ważne.

Tak, zgadzam się, że wprowadzanie GTD i podobnych metod może być bardzo stresujące. ;)