Kategoria: x-a-propos

Badylarze

Mieszkam w okolicy, w której właściciele domów jednorodzinnych zasadzili wiele pięknych, oszałamiających o tej porze swoim zapachem, bzów. Każdego roku obserwuję, jak te bzy są atakowane przez chmary szkodników, zwanych potocznie badylarzami (łac. bezus badylarus).

Przed chwilą ubrany w elegancki garnitur samiec-badylarz rozejrzał się czujnie dookoła, chyłkiem podbiegł do płotu, zza którego wciąż przewiesza się bez, i nieco niezdarnie urwał pokaźną gałąź. Pewnie zaniesie ją do swojego gniazda, a jego żona, zauroczona zaradnością męża i oszołomiona pięknym zapachem badyla, nabierze ochoty na igraszki prokreacyjne. Dzięki temu zwiększą się szanse przetrwania ich gatunku.

A teraz widzę samicę. Jest z młodymi. Nawet się nie skrada. Z podniesioną dumnie głową demonstruje swoim dzieciom, jak sprawnie łamać, ozdobione kolorami wiosny, gałęzie, zostawiając jedynie brązowe, pozbawione liści kikuty. Dzieci się cieszą i wąchają zdobycz, zanim zwiędnie i wyląduje na śmietniku. Jak dorosną, też zostaną badylarzami. Tradycja i dziedzictwo gatunkowe zobowiązują.

Dobrze, że w Polsce posesje są ogrodzone wysokimi płotami. Gdyby nie to, wszystkie bzy zostałyby wyrwane z korzeniami…

A czy ty… czy jesteś badylarzem?

Udacznik

W niedawnym wpisie Nieudacznik zachęcałem Cię, żebyś przestał być nieudacznikiem, czyli osobą, której bardziej zależy na porażkach bliźnich niż na własnym sukcesie.

Gdy przestaniesz już zazdrościć innym ich powodzenia i tonąć w żółtym morzu zawiści, będziesz miał rzeczywiście większe szanse zrobić w życiu coś, co pozwoli ci poczuć prawdziwą satysfakcję. Jest tylko jeden haczyk:

Musisz to coś zrobić!

Wydobycie się z otchłani nieudacznictwa jest wielkim osiągnięciem i obietnicą lepszej przyszłości. Jednak nie możesz na tym poprzestać, ponieważ wówczas staniesz się jedynie cieszącym oko elementem krajobrazu: kamieniem, który nikomu nie wadzi, drzewem, które malowniczo rysuje się na horyzoncie, lub szafą, do której można schować książki albo ubrania. To miłe uczucie: być pożytecznym, ale wierzę, że stać cię na więcej. Że twój udział w zmienianiu świata – twojego świata – może być aktywniejszy!

Zostań udacznikiem, czyli człowiekiem, który, nie czekając na czyjeś polecenia, z własnej inicjatywy bierze się do roboty.

Jeśli nigdy tego nie robiłeś, za pierwszym razem może wydać ci się to przerażające, ale powiadam ci:

Nie ma się czego bać!

Ludzie czekają na podpowiedzenie im, co mają robić. Udaczników jest znacznie mniej niż nieudaczników i tych, którzy są jedynie elementami krajobrazu.

Możesz zacząć od małych spraw, takich jak posprzątanie swojego pokoju, wdrożenie metody Getting Things Done czy krzyknięcie na boisku piłkarskim: „podaj do mnie”. Ważne, żebyś wziął odpowiedzialność za jakiś fragment swojego życia. Ważne, żebyś uruchomił swoją moc twórczą. Zatem:

Uruchom się! Zostań udacznikiem!

Nieudacznik

Nieudacznik mógłby być człowiekiem sukcesu, gdyby tylko zajął się realizacją swoich marzeń.

Ale nieudacznik skupia się na poszukiwaniu przyczyn powodzenia innych i z góry zakłada, że jest to coś karygodnego, niemoralnego lub wręcz przestępczego. Nie może uwierzyć, że wystarczy ruszyć palcem, żeby coś osiągnąć.

Dostrzega pewne wspólne cechy i sposoby działania ludzi sukcesu, co prowadzi go do wniosku, że stanowią oni zorganizowaną grupę powołaną do tego, żeby zaszkodzić jemu i innym nieudacznikom. Że jest to układ, spisek i mafia w jednym. W ten sposób stara się usprawiedliwić i wznieść na piedestały swoją niemoc pozytywnego działania.

Nieudacznik wie, że budzi w ludziach sukcesu niechęć, ale szczególnie denerwuje go fakt, że jest to niechęć podobna do zniecierpliwienia małym kamykiem, który wpadł do buta i który trzeba usunąć, żeby nie przeszkadzał w dalszej drodze do celu.

Człowiek sukcesu nie traci czasu na rozbijanie tego kamyka młotkiem, tylko idzie dalej.

Takie lekceważenie boli nieudacznika i wzbudza w nim jeszcze większe poczucie krzywdy.

Przestań być nieudacznikiem! Zajmij się swoimi marzeniami!

Bo nieudacznictwo to postawa, którą można zmienić, a nie suma poniesionych porażek.

Historia cywilizacji

Oto historia cywilizacji w dwóch dowcipach.

Pierwszy dowcip, jaki kiedykolwiek opowiedziano, brzmiał tak:

  • Jaskiniowiec 1: „Ugh!!”
  • Jaskiniowiec 2: „Arrgh!!”
  • Jaskiniowiec 1: „Ugh!!”
  • Jaskiniowiec 1 i 2: „Hahahahahahaha!”

Natomiast dowcip ostatni to:

  • Wenn ist das Nunstruck git und Slotermeyer?
  • Ja!…
  • Beiherhund das Oder die Flipperwaldt gersput!