Kategoria: x-a-propos

Tęcza Zbawiciela

Tęcza Zbawiciela 1

Przechadzając się po warszawskim Placu Zbawiciela, dostrzegłem trudną walkę, jaką toczy sama ze sobą stolica naszego kraju. Walkę o własny wizerunek i tożsamość.

Ustawiona tam tęczowa instalacja artystyczna ciągnie miasto w kierunku roześmianej, cieszącej się życiem „tu i teraz” Europy. Powiedzmy sobie szczerze: jest wytatuowanym na ciele miasta symbolem zadowolonych z siebie lemingów.

Widać jednak, że zmagania wciąż trwają – tęcza zaczyna się kolorowo, ale kończy szarym, spopielonym kwieciem.

A w tle… W tle stoi kamienica z wyjściami na balkony zabitymi deskami. Balkony zostały usunięte, ponieważ odłamki cegieł spadały przechodniom na głowy.

Tęcza Zbawiciela 2

Dokąd idziesz Warszawo?

Chcesz być jedną z kolorowych stolic Europy czy dziurą zabitą dechami?

Ale… Czy to na pewno jest pytanie do Warszawy?

Może jednak dotyczy ono każdego z nas?

Wszak o charakterze miasta, miejscowości, osiedla i wsi nie decydują ulice i domy. To mieszkańcy – uśmiechnięci albo ponurzy, otwarci albo zamknięci, życzliwi albo złośliwi – stanowią duszę miejsca zdolną przekształcać nawet najohydniejsze zaułki w tętniące życiem oazy. I na odwrót…

Trujące nowiny

Rolf Dobelli to ciekawa postać – warto do niego zajrzeć.

Właśnie publikowane jest angielskie tłumaczenie jego książki „The Art of Thinking Clearly” („Sztuka jasnego myślenia”), a z amerykańskiego Amazona można za darmo ściągnąć „Five Ways of Thinking Clearly: An extract from The Art of Thinking Clearly” („Pięć sposobów jasnego myślenia: Wyciąg ze ‚Sztuki jasnego myślenia'”).

Jeszcze bardziej za darmo, w brytyjskim Guardianie można przeczytać jego artykuł pod tytułem „News is bad for you – and giving up reading it will make you happier”[guardian.co.uk] („Nowiny są szkodliwe – powstrzymanie się od ich czytania uczyni cię szczęśliwszym”).

Oto lista zidentyfikowanych przez autora toksyn, którymi rozpowszechniane przez media nowiny zatruwają twój umysł:

  1. Nowiny wprowadzają cię w błąd poprzez niewłaściwe rozkładanie akcentów.
  2. Nowiny są nieistotne. Znakomita większość z nich nie ma żadnego wpływu na twoje życie.
  3. Nowiny niewiele ci wyjaśniają. Ich ilość nie zamienia się w jakość rozumienia świata.
  4. Nowiny zatruwają ci ciało stale pobudzając twój układ limbiczny.
  5. Nowiny zwiększają liczbę błędów poznawczych, podsuwając ci zniekształcony obraz rzeczywistości.
  6. Nowiny blokują twoje myślenie, skutecznie rozpraszając umysł.
  7. Nowiny uzależniają jak narkotyki.
  8. Nowiny pożerają twój czas.
  9. Nowiny redukują motywację do działania.
  10. Nowiny zabijają kreatywność.

„Mieć” czy „być”? A może „stawać się”?

Każdy myślący człowiek w pewnym momencie swojego życia zaczyna rozumieć zasadność pytania:

„Mieć” czy „być”?

„Mieć” trzeba. Ale tylko tyle, ile wystarczy. Nie warto walczyć o więcej, marnować życia na zdobywanie kolejnych, niepotrzebnych rzeczy, ponieważ nie ma wtedy czasu na to, żeby „być”. Żeby przeżyć coś wartego zapamiętania. Trudno przecież nazwać „byciem” nadgodziny poświęcone na zdobycie kolejnego tysiąca złotych.

„Bycie” jest szlachetniejsze i daje większą satysfakcję. Zapewnia poczucie pełniejszego wykorzystywania czasu danego nam do dyspozycji przez geny i okoliczności przyrody. Pozwala uniknąć na łożu śmierci uzasadnionego żalu, że życie przeciekło nam przez palce.

Ale jest jeszcze inna, możliwość – najwyższy stopień wtajemniczenia:

„Mieć” tyle, ile wystarczy, „być” tak, żeby nie żałować i… „stawać się”.

„Stawanie się” rządzi!

Dlaczego?

Ponieważ stanowi niezbity dowód na to, że nie jesteś kamieniem. Polny kamień „ma” kawałek pola, na którym leży i „jest” – wygrzewa się w słońcu, kąpie w deszczu i zamarza pod śniegiem. Natomiast sam z siebie nie może „stać się” czymś innym. Ktoś może go przemienić w rzeźbę, element płotu lub drogi albo… namiastkę piłki kopanej. Ale on sam takiej zdolności nie ma.

Drzewo dysponuje podstawową umiejętnością „stawania się” – potrafi rosnąć i dawać nowe życie, ale nie robi tego świadomie.

A ty?

Czy podejmujesz wysiłek, żeby „stawać się”?

Kimś lepszym?

Mądrzejszym?

Uważniejszym?

Żelazne Prawo Biurokracji

Znany pisarz science-fiction i publicysta komputerowy Jerry E. Pournelle sformułował następujące, niezwykle trafne prawo opisujące zjawisko biurokracji. Oto ono w pełnym brzmieniu:

Żelazne Prawo Biurokracji Pournelle’a stanowi, że w każdej biurokratycznej organizacji można znaleźć dwa rodzaje ludzi: tych, którzy działają na rzecz faktycznych celów organizacji, i tych, którzy działają na rzecz samej organizacji. W szkolnictwie przykładem tych pierwszych są nauczyciele pracujący i poświęcający się, żeby wyedukować dzieci, a przykładem tych drugich – działacze związkowi, którzy wyznaczyli sobie rolę obrońców nauczycielskich posad bez względu na kompetencje konkretnego nauczyciela. Żelazne Prawo Biurokracji polega na tym, iż we wszystkich przypadkach, prędzej czy później władzę w organizacji przejmuje ten drugi typ ludzi i zaczyna określać zasady jej działania.