Kategoria: x-a-propos

Jestem kimś, komu zależy!

Podczas wyborczego weekendu jedna z telewizji kilka razy wyświetliła film „Obława” („Takedown”) opowiadający o pościgu władz federalnych USA za najsłynniejszym cyberprzestępcą Kevinem Mitnickiem. Film jak film, ale jest w nim znakomita wymiana zdań, którą dedykuję wszystkim tym, którzy chcą coś w życiu osiągnąć. Także kandydatom w wyborach prezydenckich.

– Kim jesteś? – pyta Tsutomu Shimomura, haker współpracujący z FBI.

– Kimś, komu zależy! – odpowiada z groźbą w głosie Kevin Mitnick.

A czy tobie zależy?

Słowo się rzekło, kobyła u płotu

Kiedyś było tak (cytat z portalu Wikicytaty):

Pewnego razu szlachcic spod Łukowa, Jakub Zaleski, przyjechał konno (była to wówczas naturalna forma podróżowania) do Warszawy; chciał wyprosić u Jana III Sobieskiego starostwo po swym zmarłym bracie. Króla na zamku nie było, bawił na polowaniu. Zaleski, szukając w puszczy myśliwych, natknął się na dworzanina. Zapytany przez niego, co będzie, jeśli król nie przychyli się do prośby o urząd wójta, odparł: to niech w ogon moją kobyłę pocałuje.

Kiedy szlachcic znalazł się przed obliczem króla, rozpoznał w nim przypadkowego dworzanina. Władca jeszcze raz zapytał, co będzie, jeśli Zaleskiemu nie przyzna starostwa. Ten wtedy rzekł: Słowo się rzekło, kobyła u płotu.

Króla rozbawiła śmiała odpowiedź, udzielił zgody, a słowa te, obecnie uważane za przysłowie, dotrwały do dnia dzisiejszego.

W dzisiejszych czasach przypadkowe społeczeństwo ciągle narzeka, że prezydenci, senatorowie, posłowie i radni obiecują dorodne gruszki na wierzbie, a potem wykręcają się i nie dotrzymują danego słowa. A ja się pytam tych wszystkich narzekaczy:

Poszliście do swoich wybrańców z kobyłą i rozbawiliście ich śmiałą odpowiedzią?

Jeśli nie, to spadajcie na drzewo! ;-)

Skuteczny program wyborczy

Gdybym startował w zbliżających się wyborach prezydenckich, mój skuteczny program wyborczy wyglądałby następująco:

  • Ze mną nie stracisz – twoja własność będzie bezpieczna i nikt ci nie odbierze tego, co już masz!
  • Ze mną zyskasz – będziesz miał więcej, lepiej, ładniej i na dodatek taniej!
  • Zmniejszę podatki i zlikwiduję składki na ubezpieczenie emerytalne i zdrowotne.
  • Zwiększę pomoc społeczną i zapewnię ją każdemu w miarę jego potrzeb.
  • Zapewnię każdemu bezpłatne miejsce w żłobku, przedszkolu, szkole i na studiach, a potem wymarzoną pracę.
  • Obniżę wszystkie ceny i podwyższę płace.
  • Każdemu obecnemu i przyszłemu emerytowi zagwarantuję godziwą emeryturę, ponieważ jesień życia każdego obywatela powinna być złota i wypełniona zwiedzaniem najwspanialszych zakątków naszej planety.
  • Chorym zapewnię powszechny i natychmiastowy dostęp do lekarzy wszelkich specjalności oraz do zabiegów – bez względu na ich koszt.
  • Zniosę ograniczenie szybkości na autostradach i podwyższę bezpieczeństwo ruchu poprzez wybudowanie autostrad wszędzie tam, gdzie trzeba dojechać samochodem, ale nie tam, gdzie ruch pojazdów przeszkadzałby mieszkańcom lub ekologom.
  • Stworzę sieć szybkich, bezpłatnych połączeń kolejowych pomiędzy wszystkimi miastami wojewódzkimi. Podróż ze Szczecina do Rzeszowa nie zajmie więcej niż 2 godziny.
  • W dziedzinie polityki zagranicznej doprowadzę do stworzenia OMZ – Organizacji Mocarstw Zjednoczonych decydującej o losach świata. W jej skład wejdą: Polska jako prezydencja, Chiny i Stany Zjednoczone jako stali członkowie z prawem głosu oraz Niemcy i Rosja jako personel pomocniczy (podawanie kawy, herbaty, ciasteczek i te rzeczy).

Jestem pewien, że mój program poparłaby zdecydowana większość społeczeństwa. Wygrałbym wybory bez problemu.

Znając mnie, rozumiesz więc, dlaczego nie startuję…

Ale zachęcam do głosowania, żeby nikt nie wmawiał ci, że białe jest białe, a czarne jest czarne, bo…

Istnieje wiele różnych kolorów!


Jeżeli jesteś wieloletnim czytelnikiem BIZNESU BEZ STRESU, zapewne dopadło cię uczucie déjà vu. I słusznie! To kopia wpisu z września 2011 roku.

Jak widzisz, mój skuteczny program wyborczy nie zmienia się: przyrzekam wszystko wszystkim i się tego nie wstydzę! Martwi mnie tylko to, że wcale nie wyróżniam się w gronie kandydatów…

Zapasowa głowa

Lego Head

W kwietniowym numerze Productive! Magazine znajdziesz jeden z moich najważniejszych artykułów na temat metody Getting Things Done (GTD) Davida Allena. A właściwie na temat tego, czego w tej metodzie nie ma: Zapasowa głowa – brakujący element GTD.

Na zachętę – fragment:

Wydawać by się mogło, że powyższa procedura obejmuje wszystkie rodzaje spraw, które powinieneś wyrzucić ze swojej głowy, aby uwolnić ją od natrętnych myśli krępujących kreatywność. Niestety tak nie jest.

  1. „Naharowałem się przy tym przedsięwzięciu, a szef nawet tego nie zauważył.”
  2. „Ślęczałem nad oprogramowaniem, a moi wspólnicy kupowali sobie samochody służbowe.”
  3. „Czy on mnie jeszcze kocha?”

Te trzy przykłady reprezentują całą klasę myśli kłębiących się w Twojej głowie. Myśli, których metoda GTD nie rozumie, a które skutecznie zagracają Twój umysł. Nie da się ich po prostu wyrzucić, nie warto chować ich do archiwum i, ani teraz, ani później, nie da się ich załatwić.

Przecież nic rozsądnego nie osiągniesz, wpisując na listę Najbliższych Działań „powiedzieć szefowi, żeby mnie pochwalił”, „nawymyślać wspólnikom” albo „spytać, czy mnie jeszcze kocha”. To nie ma sensu.

Co zatem czynić z myślami zrodzonymi z emocji, z którymi nic nie da się zrobić?

Wrzucić do zapasowej głowy!