Autor: Krzysztof Wysocki

Ideał sięgnął parkietu

Jak oficjalnie podała amerykańska telewizja ABC, w ósmej edycji programu „Dancing with the Stars” („Taniec z Gwiazdami”) weźmie udział współzałożyciel firmy Apple Steve Wozniak. Pląsy tego z natury dość niezgrabnego, korpulentnego przedsiębiorcy i filantropa będą z pewnością atrakcją widowiska.

Steve’a Wozniaka udało mi się spotkać w świecie realnym w maju 1993 roku, kiedy po wykładzie na Politechnice Warszawskiej prezentował komputerek przenośny Apple Newton. Myślę, że w „Tańcu z Gwiazdami” ten genialny inżynier może być taką samą rewelacją, jak Mariusz Pudzianowski w polskiej edycji programu.

Powodzenia Steve! Twoje wyczyny na pewno ktoś wrzuci na YouTube’a, więc wszyscy będziemy mogli je podziwiać!

To dla Tatusia

Kiedy byłem kilkuletnim brzdącem, co roku na przełomie lutego i marca jeździliśmy całą rodziną na narty do Bukowiny Tatrzańskiej. Był tam wtedy tylko jeden wyciąg – „wyrwirączka” przy Klinie. Wiecie, jak wyglądał wyciąg typu „wyrwirączka”? To była po prostu stalowa lina rozciągnięta pomiędzy dwoma kołami: górnym-napędzającym i dolnym-napinającym. Każdy narciarz dostawał drewniany kołek z ukośną szczeliną, za pomocą którego przyczepiał się do liny. Brzdące, takie jak ja, miały kłopot w tych miejscach, gdzie lina wznosiła się wyżej. Musieliśmy trzymać ją pod pachą i jechać za jakimś ciężkim narciarzem, który ściągał ją w dół. Inaczej groziła nam utrata kontaktu z ziemią i odpadnięcie z wyciągu.

Ale nie o tym chciałem napisać…

Otóż po jeździe na nartach, stałym punktem dnia był torcik cytrynowy w kawiarni nieopodal poczty. Rodzice i ich znajomi popijali kawę, a ja sam lub z kolegami buszowałem po całym lokalu.

Pewnego razu postanowiłem sprawić przyjemność mojemu Tacie. Ujrzałem – przechodzącą między stolikami – piękną, zgrabną, młodą dziewczynę w czerwonym swetrze. Doskoczyłem do niej, chwyciłem mocno za spodnie narciarskie i zacząłem ciągnąć w kierunku naszego stolika, wrzeszcząc na całą kawiarnię:

To dla Tatusia! To dla Tatusia!

Wszyscy w jednej chwili ryknęli głośnym śmiechem, zupełnie jak w piosence Wojciecha Młynarskiego. Dziewczyna momentalnie zrobiła się cała czerwona, wyrwała się z moich objęć i umknęła na dwór.

Ta przygoda była pierwszym zanotowanym przez historię przypadkiem mojego zainteresowania płcią odmienną oraz świadectwem wspaniałej atmosfery, w jakiej miałem możliwość przeżyć swoje dzieciństwo.

Making It All Work (3) – strumień spraw

Kolejne sześć rozdziałów „Making It All Work” David Allen poświęcił pięciofazowemu przetwarzaniu strumienia spraw:

  • Getting Control: Capturing
  • Getting Control: Clarifying
  • Getting Control: Organizing
  • Getting Control: Reflecting
  • Getting Control: Engaging
  • Getting Control: Applying This to Life and Work

Kwestia odzyskiwania kontroli nad swoim życiem została w tych rozdziałach przenicowana, prześwietlona i dokładnie zbadana. Muszę przyznać, że David Allen przedstawia wiele przekonujących argumentów i przykładów dowodzących, że GTD to najprostszy, kompletny system umożliwiający zapanowanie nad sprawami, które absorbują nasza uwagę.

Po przeczytaniu tych rozdziałów zrozumiałem, dlaczego metoda GTD jest prosta w teorii, a trudna w praktyce – szczególnie na dłuższą metę. Po prostu wymaga utrzymania żelaznej dyscypliny w zakresie wszystkich pięciu faz przetwarzania strumienia spraw, to znaczy:

  • zapisywania wszystkiego i umieszczania notatek w skrzynkach spraw przychodzących;
  • systematycznego opróżniania skrzynek spraw przychodzących w procesie wyjaśniania znaczenia wszystkiego, co się tam znalazło, i określania naszego stosunku do każdej z tych kwestii;
  • umieszczania wyników przeprowadzonej analizy w miejscach do tego przeznaczonych – każda rzecz i każda sprawa musi mieć swoje miejsce;
  • okresowego przeglądania swoich spraw w celu wykrycia tego, co być może – mimo całej staranności postępowania – nam umknęło, oraz wyrobienia sobie strategicznej intuicji, co jest ważne, a co nie;
  • zdeterminowanej realizacji zamierzeń na podstawie list Najbliższych Działań i wyrobionej podczas Przeglądów Tygodniowych intuicji, przy wykorzystaniu sprzyjających okoliczności.

Ten łańcuch działań jest na tyle silny, na ile silne jest jego najsłabsze ogniwo. GTD szwankuje, gdy nie zapisujemy wszystkiego, gdy nie analizujemy tego, co zapisaliśmy, gdy nie umieszczamy na swoim miejscu tego, co przeanalizowaliśmy, gdy zapominamy o Przeglądach Tygodniowych i wreszcie gdy nie angażujemy się w wykonywanie Najbliższych Działań.

W tym kontekście nie ma znaczenia, czy trzymamy nasze listy w zeszycie, programie komputerowym czy w sieci. Najważniejsza jest dostępność tych danych, wygoda i przyjemność korzystania z wybranego narzędzia oraz nasza wiara w niezawodność systemu.