Autor: Krzysztof Wysocki

Ściskanie gołębia

Zarządzanie podwładnymi i ogólniej współpraca z ludźmi jest jak trzymanie w ręku gołębia.

Jeśli twój uchwyt jest zbyt słaby, gołąb wyrwie się na wolność i wszystko będziesz musiał zrobić sam.

Jeśli zaś ściśniesz zbyt mocno, możesz połamać gołębiowi skrzydła, albo nawet zadusić go na śmierć. I też zostaniesz sam na sam z robotą.

Znalezienie właściwej mocy uścisku wymaga doświadczenia i wprawy. Musisz zatem próbować. Kilka gołębi pewnie ci ucieknie, kilka odniesie lekkie kontuzje i w ten sposób poznasz optymalny kompromis pomiędzy rygorem a wolnością, pomiędzy niezbędnymi procedurami a kreatywnością w działaniu.

Jest jednakże pewien warunek wstępny w dziedzinie ściskania gołębia: musisz mieć dostatecznie silną rękę i nie bać się jej użyć, gdy ptak zaczyna zbyt mocno wierzgać. Kierownik, który boi się swoich podwładnych, jest postacią tragiczną, wyszczerbionym trybem w każdej organizacji.

Moje kolejne 5 minut

W październikowo-listopadowo-grudniowym numerze polskiego magazynu „Coaching” ukazał się artykuł Macieja Nikodemskiego przedstawiający metodę Getting Things Done (GTD) Davida Allena:

Coaching GTD

W artykule tym przytoczono dwie moje wypowiedzi dotyczące GTD. Oto pierwsza z nich:

Coaching GTD KW1

A to druga moja wypowiedź:

Coaching GTD KW2

Fajnie jest wyjść poza ramy swojego naturalnego środowiska przekazu, żeby dotrzeć do nowego grona potencjalnych bezstresowych realizatorów własnych zamierzeń.

Fajnie jest też być dostrzeżonym po wielu latach dzielenia się doświadczeniami i pomagania ludziom w ustawianiu ich życia na właściwych torach.

Moja motywatorka

W związku ze zmianą czasu na zimowy i jesiennymi szarugami zacząłem zastępować popołudniowe biegi po lesie ćwiczeniami na orbiterku (tu jest jego zdjęcie). Kiedy w środę przed Świętem Niepodległości schodziłem zziajany z tej piekielnej maszyny, Pani TesTeqowa niewinnie spytała:

– Będziesz jutro biegał?

– Nnnie wiem… Zacząłem już sezon halowy… – odpowiedziałem niepewnie.

– Ale ma być ładna pogoda! – nie dawała za wygraną.

– Zastanowię się. – zakończyłem pojednawczo temat biegania.

W czwartek rano przy śniadaniu Pani TesTeqowa zaatakowała ponownie:

– Zobacz, jak ładnie świeci słońce! I jest coraz cieplej!

– To co? Mam biegać? – spytałem zaczepnie.

– Przyzwyczaiłeś mnie do tego, że korzystasz z każdego skrawka błękitnego nieba. Jak chcesz, to pójdę na spacer i zrobię ci zdjęcia.

Cóż, nie jestem w stanie oprzeć się takiej zachęcie, więc uczciłem Święto Niepodległości 8-kilometrową przebieżką. Było wspaniale.

A wczoraj znów biegałem! Temperatura sięgnęła 15 stopni, co na połowę listopada jest zjawiskiem niezwykłym i godnym wykorzystania. I znów pomogła mi w tym krótka wymiana zdań z moją motywatorką.

Bo najważniejsze jest to, że u mojego boku niezawodnie stoi Pani TesTeqowa, która bez cienia złośliwości prostuje mnie do pionu w chwilach zwątpienia.

Posiadanie w swoim otoczeniu osoby, która przywołuje nas do porządku, jest jednym z najlepszych sposobów pokonania gnuśności. Może to być żona lub mąż, dziewczyna lub chłopak, przyjaciółka lub przyjaciel, koleżanka lub kolega, znajoma lub znajomy, sąsiadka lub sąsiad i tak dalej, i tak dalej… Ważne, żeby taki motywator nie kierował się zazdrością lub innym paskudnym uczuciem, lecz chęcią pomocy.

Moje szczęście polega na tym, że nie muszę daleko szukać wsparcia. Ono samo pojawia się przy śniadaniu albo podczas wieczornej rozmowy. Mógłbym się nastroszyć, słysząc te mimochodem rzucane komentarze Pani TesTeqowej, ale ja wybieram bezgraniczną wdzięczność za mobilizującą pomoc, jaką przez całe życie otrzymuję!

Intencje, efekty i strach

Najczęściej dobrze znasz swoje intencje, ale twoje otoczenie widzi tylko efekty decyzji, jakie podjąłeś, i czynności, które wykonałeś. I zdarza się, że niełatwo jest na tej podstawie odgadnąć, jakie były twoje prawdziwe zamiary.

Zależność ta działa także w drugą stronę.

Obserwujesz efekty czyichś decyzji i wykonywanych przez tę osobę czynności, ale nie możesz mieć stuprocentowej pewności, jakie kierują nią motywy. Możesz próbować się domyślać, ale bardzo często prawda bywa zaskakująca.

W zadziwiająco dużej liczbie przypadków ludzie kierują się strachem – przed ośmieszeniem, przed odrzuceniem, przed popełnieniem błędu czy przed wyjściem ze swojej strefy komfortu.

Weź to pod uwagę, oceniając zachowanie bliźnich. Tu bardzo często nie sprawdza się powiedzenie, że „jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze”.

Rozważ hipotezę, że „jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o strach”.