Autor: Krzysztof Wysocki

Zgoda buduje wbrew przepisom?

Oto skrócony cytat z artykułu opublikowanego tuż przed Sylwestrem przez witrynę gazeta.pl:

Zamurują okno w pokoju dziecka?

Ziemowit Nowak, 2010-12-28, ostatnia aktualizacja 2010-12-28 18:50

Nadzór budowlany najpierw wydał pozwolenie na budowę domu jednorodzinnego, potem po ośmiu latach nakazał… zamurować cztery okna i drzwi balkonowe. – Jak ma dziecko ze swojego pokoju wyglądać na świat, przez luksfery? – pyta właściciel.

(…)

– Zgodził się sąsiad, mieliśmy pozwolenie budowlane, wszystko wyglądało dobrze. Aż tu sąsiad sprzedał własność, a nowej właścicielce nasze okna zaczęły przeszkadzać. Że jej będziemy do łazienki zaglądać. I zaczęła się skarżyć do starosty – opowiada Bożena Gadowska.

Po skargach sąsiadki powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Opatowie stwierdził wprawdzie odstępstwo od dokumentacji, ale w 2007 roku postępowanie umorzył. Odstępstwo polegało na tym, że ściana domu Gadowskich leży dwa metry od granicy działki, a – jeśli ma okna – powinna co najmniej cztery. – Myśleliśmy, że mamy spokój, postępowanie umorzone – mówi Józef Gadowski. I tłumaczy, jak powstało odstępstwo. – Z sąsiadem się dogadaliśmy, że tak dom możemy stawiać – mówi.

(…)

– To najbardziej zagmatwana sprawa, z jaką mam do czynienia w mojej karierze zawodowej – przyznaje Stanisław Męczkowski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Opatowie. Przyznaje, że właściciele domu mogą się czuć pokrzywdzeni. – Tak to jest, że my podejmujemy decyzje, a potem sądy je zmieniają na podstawie moim zdaniem błahych powodów. My jesteśmy budowlańcami, stajemy naprzeciwko prawników. A potem psy się wiesza na nadzorze – komentuje Męczkowski.

Jego zdaniem kłopotów udałoby się uniknąć, gdyby nie spór sąsiedzki. – Ten dom był postawiony z naruszeniem przepisów, ale jak wiele innych. Gdyby sąsiedzi się dogadali, nie byłoby sprawy, stałby, jak stoi, ludzie by mieszkali, wszyscy byliby zadowoleni. Ale jak się sąsiad uprze, zacznie się odwoływać, wnosić zastrzeżenia, tak to się kończy – mówi Męczkowski.

Jakich kłopotów, panie Męczkowski?

Pan jest od tego, żeby pilnować porządku! Jeżeli dom został postawiony niezgodnie z pozwoleniem, to należy z żelazną konsekwencją wyegzekwować korektę.

Według mnie to skandal, że przedstawiciel administracji państwowej, odpowiedzialnej za ład i bezpieczeństwo w budownictwie, godzi się na stawianie budynków wbrew przepisom. To po co jest ta administracja, ja się pytam?

Mówi Pan „właściciele domu mogą się czuć pokrzywdzeni.” Jeden facet przejechał staruszkę na przejściu dla pieszych, poszedł do więzienia i teraz też czuje się pokrzywdzony, bo przecież staruszka była stara i i tak niedługo sama by umarła z tej swojej starości.

Panie Męczkowski! Życzę Panu, aby w Nowym Roku poczuł się Pan szeryfem, który staje po stronie pokrzywdzonych – to znaczy tych, którym w świetle przepisów stała się krzywda, a nie tych, którzy te przepisy łamią. Wówczas nie będzie Pan miał problemu z sądami, które zmieniają Pańskie decyzje.

2011

Toast 2011

Zanim szampan zaszumi ci w głowie, zanim wkroczysz z nadzieją w nowy rok, zastanów się nad kilkoma sprawami. Twoje przemyślenia pomogą ci uprawomocnić tę nadzieję i przekuć marzenia w plany, które zrealizujesz.

  • „Wizja bez działania jest tylko snem na jawie, zaś działanie bez wizji – koszmarem” – mówi stare japońskie przysłowie. Połącz wizję z działaniem, a rezultaty przekroczą twoje najśmielsze oczekiwania.
  • Czy bardziej zajmuje cię planowanie ślubu niż planowanie małżeństwa? Czy poświęcasz więcej czasu na planowanie dwutygodniowych wakacji niż na planowanie własnego życia? Plan bez działania na nic się nie zda, ale kierowanie ostrza uwagi w niewłaściwym kierunku jest przyczyną znacznie poważniejszych konsekwencji. Nadaj odpowiednie priorytety swojemu myśleniu.
  • Ludzi nie obchodzi twoja wiedza, dopóki nie dowiedzą się, jak bardzo obchodzą cię ich sprawy. Niezależnie od tego, jaki jest charakter twojej relacji z daną osobą, postaraj się szczerze skupić swoją uwagę na jej problemach i radościach. To zawsze działa.
  • Wielcy ludzie rozmawiają o ideach, przeciętni ludzie rozmawiają o rzeczach, mali ludzie rozmawiają (a właściwie plotkują) o innych ludziach. Sam możesz wybrać, o czym myślisz i rozmawiasz. O Kowalskim, którego być może zdradza żona? O nowym samochodzie, który chciałbyś mieć? Czy o pomyśle na własną firmę, która usprawni lub uczyni przyjemniejszym życie innych ludzi. Decyzja należy do ciebie!

Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl. Dzięki temu zwiększysz prawdopodobieństwo, że Nowy Rok będzie dla ciebie pomyślny! :-)

A tymczasem:

Życzę ci dobrych wyborów i skutecznego działania w 2011 roku!

Łyżeczka

Łyżeczka

Pojawiła się w moim życiu w czasach, których prawie nie pamiętam. Była elementem kompletu składającego się z łyżki, widelca, noża i łyżeczki. Kompletu, który był świadkiem moich pierwszych zmagań w dziedzinie zręcznego operowania narzędziami jedzeniowymi i kulturalnego zachowywania się przy stole.

Łyżkę, widelec i nóż diabeł ogonem nakrył albo schowała w bezpiecznym miejscu moja żona, ale łyżeczki zawsze pilnowałem jak oka w głowie i do dziś jest przy mnie. Na dobre i na złe. To nią codziennie po powrocie z pracy jem trzy kawałki białego sera z dżemem. To nią, w razie potrzeby, odmierzam odpowiednie porcje lekarstw. To nią jem świąteczny „domek Baby Jagi”, stefankę i mój ulubiony sernik.

Czasem wydaje mi się, że jest moją najlepszą przyjaciółką – przecież wspólnie odczuwamy wszystkie słodycze i gorycze mojego życia i razem spędzamy wszystkie poranki i wieczory.

Nie chcę nawet myśleć, co by się stało, gdyby kiedyś mi jej zabrakło…

Pewnie nic, bo wszystko przemija i znika jak poranna mgła nad wrzosowiskiem. Zostają tylko wspomnienia…

Czy dobre?

Tylko od nas zależy, co robimy tu i teraz i co zapamiętujemy…

Strzeż się mówiących ludzkim głosem!

Zgodnie z tradycją w Wigilię Bożego Narodzenia o północy zwierzęta mówią ludzkim głosem. Niektórzy utrzymują, że tradycję tę kultywują tylko niektóre zwierzęta. Świadczy o tym pamiętny cytat z filmu „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?”:

– Czekaj, cholero, jak cię złapię.
– Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?
– Tato, słyszałeś?
– Widzisz synku, w noc świętojańską kwitnie kwiat paproci, który normalnie nie kwitnie, gdyż ma zarodniki. Gadają ludzkim głosem krowy, konie i świnie…
– To chyba tylko w wigilię.
– W wigilię, to te wierzące.

Ale, wracając do zwierząt, uważam, że należy bardzo ostrożnie podchodzić do oświadczeń wygłaszanych przez nie w wigilijną noc. Mówienie ludzkim głosem nie jest ich normalnym zachowaniem. Robiąc to, starają się nam przypodobać, zrobić coś pociesznego, co wprawi nas w znakomity humor i zapewni dobry klimat dla dalszego zgodnego współżycia w domu i w zagrodzie przez kolejny rok. Nie łudźmy się – to jest po prostu rodzaj chwytu marketingowego, który ma im zapewnić przebywanie w okolicach żłoba (albo michy) przez następną, dwunastomiesięczną kadencję. Nic dziwnego więc, że mówią nam wtedy tylko same sympatyczne rzeczy. Czas szczekania i kąsania nadejdzie później. Odgrywając tę komedię po prostu nie są sobą!

Nie inaczej jest w świecie polityki. Zapewne sam możesz podać wiele przykładów, kiedy polityk, którego nie trawisz, nagle zaczynał mówić ludzkim głosem, jego głębokie myśli z lekkością wsączały się do twojego ucha, a ręka sama chciała postawić krzyżyk przy jego nazwisku na karcie wyborczej. A po wyborach, jak zwykle, wszystko wracało do „normalności”.

Dlatego ostrzegam:

Strzeż się mówiących ludzkim głosem!

Szczególnie wtedy, kiedy zjawisko to wydaje się być cudem…