Ktoś niedawno – w mojej obecności – powiedział: „Jestem zbyt uczciwy”. Pokiwałem ze współczuciem głową i niestety nie byłem na tyle uczciwy, żeby mu uświadomić, że to niemożliwe. Swoją drogą „być na tyle uczciwym” też się nie da. Bo z uczciwością jest jak z ciążą.
Albo jest się w ciąży, albo nie. Nie można „być zbyt w ciąży” ani nie można „być na tyle w ciąży”. Zatem przez analogię: albo jest się uczciwym, albo nie.
Co ciekawe, porównanie uczciwości z ciążą jest znacznie głębsze, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Kobieta może być w ciąży przez dziewięć miesięcy, a potem nie być, i znów być, i znów nie być. Z uczciwością jest podobnie: czasami postępujemy uczciwie, a czasami nie. W każdym razie jedno jest pewne: w danym momencie w danej sprawie jesteś w stu procentach uczciwy, w innym w stu procentach nieuczciwy. Tu się nic nie rozmywa, bo nie możesz być ani częściowo uczciwy, ani zbyt uczciwy, ani trochę nieuczciwy czy zbyt nieuczciwy. Obowiązuje bezlitosna zerojedynkowa logika uczciwy/nieuczciwy.
Na przykład, kiedy nie smakuje ci podana przez teściową zupa i na pytanie „Jak ci smakowało?” odpowiadasz wymijająco „Wyczuwam ciekawą nutę majeranku”, jesteś nieuczciwy. To nic, że robisz to w dobrej wierze, żeby nie psuć rodzinnej atmosfery, ale z drugiej strony przecież pozbawiasz teściową ważnej informacji zwrotnej na temat jej dzieła i do końca życia będzie serwowała swoim ofiarom tę swoją „specjalność”.
Każdy bywa nieuczciwy i każdy umie taką nieuczciwość doskonale usprawiedliwić. Jeśli robi to w dobrej wierze, można mu wybaczyć.
Inaczej rzecz się ma z tytułowym stwierdzeniem „Jestem zbyt uczciwy”.
Dlaczego ludzie tak mówią? Cóż, jest to po prostu pokrętna wymówka, którą stosują wtedy, kiedy jakiś problem ich przerasta. Kiedy boją się asertywnie przedstawić swoje stanowisko i zgodnie z nim działać, obawiając się reakcji otoczenia. Bardzo często zdarza się to w sytuacji, w której wszyscy wiedzą, jakie rozwiązanie byłoby uczciwe, ale unikają go ze względu na potencjalne, choć często wyimaginowane, konsekwencje albo ze względu na to, co wcześniej powiedzieli lub zrobili.
Stwierdzenie „Jestem zbyt uczciwy” nagminnie pada w kontekście osiągania, a właściwie nieosiągania sukcesów zawodowych i osobistych. Powiedzmy to otwarcie: jest to wywieszenie białej flagi i zrzucenie z siebie odpowiedzialności za brak wyników. Zamiast przyłożyć się do tematu i wchodzić oknem, kiedy wyrzucają drzwiami, ludzie wolą dumnie odwrócić się na pięcie i zaprezentować swoją „moralną wyższość”. Bo przecież „sukces odnoszą tylko kłamczuchy i złodzieje”.
Mówiąc: „Jestem zbyt uczciwy”, jesteś… nieuczciwy wobec siebie. Dlatego spróbuj zastąpić to stwierdzenie pytaniem: „Czy brakuje mi asertywności, determinacji, wiedzy, odwagi albo sprytu?”. I zastanów się, czy stać cię na zmianę swojej postawy. Jeśli nie, to trudno. Jeśli tak, to sprawy magicznie zaczną iść po twojej myśli. Powodzenia!

(ilustracja stworzona za pomocą ChatGPT)
* * *
Jeśli podobał ci się ten artykuł
albo
