Jak nie zapomnę…

DODO-150x150„Czy mógłbyś po drodze odebrać przesyłkę z paczkomatu?”. „Jak nie zapomnę…”. Pewnie nieraz byłeś świadkiem takiego dialogu. Albo jego uczestnikiem. Niekoniecznie w sprawie paczkomatu. Po prostu poprosiłeś kogoś o coś i w odpowiedzi usłyszałeś „Jak nie zapomnę…”. Albo sam tak komuś odpowiedziałeś. Było, minęło, przeszłości nie zmienisz, ale zachęcam cię, żebyś podjął wyzwanie, że od dziś już nigdy więcej nie powiesz „Jak nie zapomnę…”. Dlaczego?

Nie, nie dlatego, że chcę ci wcisnąć propagandę metody Getting Things Done (GTD) Davida Allena, która pomaga w niezapominaniu o zobowiązaniach. Powód jest poważniejszy. Znacznie poważniejszy. I w dodatku podwójny:

  1. Po pierwsze, mówiąc „Jak nie zapomnę…”, dajesz wszystkim do zrozumienia, że nie panujesz nad swoimi zobowiązaniami, swoim czasem i w ogóle nad swoim życiem. Odbiór paczki z paczkomatu rzadko decyduje o losach świata. Problem jednak nie w paczce, lecz w twoim ogólnym podejściu do zobowiązań. Albo traktujesz je poważnie, albo masz je gdzieś. A to jest jak zaraza. Lekceważenie małych rzeczy i związany z tym brak konsekwencji uczy cię, że i z dużymi możesz tak postępować. A to się zawsze źle kończy.
  2. Po drugie, mówiąc „Jak nie zapomnę…”, dajesz do zrozumienia drugiej osobie, że tak naprawdę jej prośba jest dla ciebie niewiele warta. Za pierwszym czy drugim razem ten ktoś pewnie puści to mimo uszu, ale za trzecim zrozumie, że jego sprawy nic cię nie obchodzą. I w gruncie rzeczy będzie miał rację, bo każdemu bliższe są jego sprawy niż czyjeś. Ale po co to tak ostentacyjnie okazywać? Po co pracować na opinię aspołecznego dupka? Zamiast odpowiadać „Jak nie zapomnę…”, uczciwie powiedz, że nie spełnisz prośby z takiego to a takiego powodu. Na przykład: „Wiesz, dzisiaj nie dam rady odebrać tej paczki, ale zrobię to jutro, okej?”.

I jeszcze jedno: nigdy nie ufaj swojej pamięci. Nie ufaj jej zwłaszcza w codziennych sprawach, które nie dotyczą bezpośrednio ciebie. Ich natura jest taka, że wlatują jednym uchem, a wylatują drugim. Nie zatrzymuje ich egoistyczny filtr wyczulony na twoje sprawy. Zawsze noś ze sobą notatnik (papierowy albo używaj tego w komórce) i notuj w nim wszystko, do czego się zobowiązujesz.

Zatem jeszcze raz: podejmij zobowiązanie, że od dziś już nigdy więcej nie powiesz „Jak nie zapomnę…”!

I o tym nie zapomnij!

* * *

Jeśli podobał ci się ten artykuł

albo

ZOSTAN-PATRONEM-BBS-2000x200

2 myśli w temacie “Jak nie zapomnę…

  1. Dawno temu przyjąłem zasadę – dwa razy to o raz za dużo, więc trzeci raz już o nic nie proszę i przestaję reagować na ewentualne prośby drugiej strony (nie działa w przypadku rodziny i osób, o których wiem, że są w jakiejś fazie demencji).

    Przy natarczywym ponawianiu proponuję odległy termin, „jeśli będę miał czas”.

    Polubienie

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.