Rok: 2016

Garmin czy Apple?

Dawno, dawno temu we wpisie Gadżety zaprezentowałem elektronikę, która mi towarzyszy podczas biegania. Czy coś się ostatnio zmieniło?

W dalszym ciągu niezastąpionym źródłem dźwięku (czyli podcastów) są dla mnie kolejne generacje iPoda Shuffle. Lekkie, wygodne i banalnie proste w obsłudze.

Natomiast w dziedzinie pomiaru dystansu i czasu przez ostatni miesiąc eksperymentowałem ze sportową wersją zegarka Apple. Trzeba przyznać, że mój stary Garmin Forerunner 205 wygląda przy nim jak nieociosany kloc.

Garmin & Apple

Dlaczego na zdjęciu zamieściłem też iPhone’a? I pasek do jego przenoszenia? Ponieważ zegarek Apple nie ma wbudowanego odbiornika nawigacji satelitarnej GPS i dla uzyskania dobrej dokładności pomiaru dystansu wymaga współpracy z telefonem. Słabe to.

A teraz najważniejsze – porównanie łatwości obsługi obydwu urządzeń:

  • PRZED BIEGIEM:
    • Garmin: załóż na rękę i włącz lewym, górnym, bocznym przyciskiem;
    • Apple: włóż telefon do paska i załóż pasek.
  • POCZĄTEK BIEGU:
    • Garmin: naciśnij przycisk „start/stop”;
    • Apple: naciśnij pokrętło, znajdź na ekranie ikonę programu „Trening” i ją stuknij, wybierz i stuknij typ treningu „Bieg (plener)”, wybierz cel treningu (kalorie, czas, dystans lub trening otwarty) i ustaw wartość parametru, stuknij przycisk „Start” wyświetlony na ekranie.
  • PRZERWA W BIEGU:
    • Garmin: naciśnij przycisk „start/stop”;
    • Apple: naciśnij mocno ekran, a następnie z trzech wyświetlonych, trudno rozróżnialnych w słońcu ikon wybierz „Wstrzymaj” i ją stuknij.
  • WZNOWIENIE BIEGU:
    • Garmin: naciśnij przycisk „start/stop”;
    • Apple: naciśnij mocno ekran, a następnie z trzech wyświetlonych, trudno rozróżnialnych w słońcu ikon wybierz „Wznów” i ją stuknij.
  • KONIEC BIEGU:
    • Garmin: naciśnij przycisk „start/stop”;
    • Apple: naciśnij mocno ekran, a następnie z trzech wyświetlonych, trudno rozróżnialnych w słońcu ikon wybierz „Koniec” i ją stuknij, przewiń ekran z podsumowaniem i stuknij przycisk „Zachowaj” (nie pomyl go z „Porzuć”).

Czy dostrzegasz już problem?

Do obsługi Garmina wystarcza jeden i TYLKO JEDEN, doskonale wyczuwalny pod palcem przycisk „start/stop”. Nie trzeba patrzeć na ekran i narażać się na potknięcie o korzeń, krawężnik albo psa!

Poza tym Garmin nie pyta, czy ma coś zapamiętać. W dzisiejszych czasach, gdy urządzenia są wyposażone w pamięci o olbrzymich pojemnościach, można przecież bez problemu zapisywać wszystko!

No i Garminowi nie jest potrzebny do szczęścia żaden telefon!

Szczegółowe wyniki treningu zarejestrowanego przez zegarek Apple są dostępne tylko na iPhone’ie. To jeszcze mogę zaakceptować, ale żenujący jest fakt, że nie da się bezpośrednio odczytać międzyczasów, tylko trzeba ręcznie sumować czasy pokonania poszczególnych kilometrów. A Garmin pokazuje wynik narastająco, tak jak przystało na profesjonalny czasomierz sportowy.

Wyrok jest więc bezlitosny: gdy idę biegać, zegarek Apple zostaje w domu, a towarzyszy mi mój niezawodny, od blisko dziesięciu lat, Garmin.

Łap kolejkę, nim odjedzie!

Siedziałem onegdaj na ławce na peronie i czekałem na podmiejską kolejkę, która miała mnie gdzieś tam, gdzieś tam zawieźć. Pociągi zatrzymywały się, wypełniały pasażerami i odjeżdżały w różnych kierunkach.

Wreszcie podjechał ten „mój”. Wstałem z ławki, podszedłem do otwartych drzwi i już po chwili mknąłem w pożądanym kierunku.

Być może w tym momencie poziom twojego zniecierpliwienia przekracza już stan alarmowy i myślisz sobie: „Co to za kolejowe banały zamiast BIZNESU BEZ STRESU?”.

Masz rację!

To banał.

Ale banał zatrważająco powszechny.

Na peronach swojego życia siedzą miliony sfrustrowanych ludzi, którzy z uporem maniaka przegapiają zatrzymujące się przed nimi okazje. I wciąż narzekają na dotykającą ich niesprawiedliwość losu. A mogliby przecież choć raz podnieść swoje cztery litery i wsiąść do pociągu, który zapraszająco otwiera przed nimi drzwi.

A ty?

Czy wytrwale siedzisz, patrzysz i „masz za złe”, czy raczej łapiesz „swoją” kolejkę, nim odjedzie?

Krzywe lustra

Nie próbuj szukać swojego prawdziwego odbicia w opiniach, które wypowiadają na twój temat bliźni.

Dlaczego?

Ponieważ niezależnie od tego, czy są twoimi wrogami, czy przyjaciółmi, czy kieruje nimi zawiść, czy miłość, są tylko krzywymi zwierciadłami. Lustrami powyginanymi przez ich własne doświadczenia życiowe, które z pewnością są inne od twoich. Bo nie dość, że każdy z nas startuje z inną pulą genów determinującą predyspozycje psychiczne i fizyczne, to na dodatek wychowujemy się w innych środowiskach, żyjemy wśród innych ludzi i podążamy własnymi, unikalnymi ścieżkami.

Dlatego słuchaj uważnie, co ludzie mają ci do powiedzenia. Koryguj swoją wiedzę na podstawie faktów, które ci przedstawiają. Bierz pod uwagę ich opinie, ale nigdy nie traktuj ich punktu widzenia jako prawdy absolutnej. Szczególnie wtedy, kiedy z niezmąconą żadnymi wątpliwościami pewnością siebie mówią ci, kim ty jesteś.

Zawsze-nigdy, wszędzie-nigdzie, wszyscy-nikt

Jednym z moich wrogów numer jeden…

No nie, wróg numer jeden może być tylko jeden!

Brak logiki jest moim wrogiem numer jeden! ;-)

Tak więc, poza brakiem logiki, jednym z moich głównych wrogów są nieuprawnione uogólnienia. Najbardziej martwi mnie to, że tak łatwo dajemy się na nie nabierać i tak często je sami stosujemy!

  • Zawsze się spóźniasz.
  • Nigdy po sobie nie sprzątasz.
  • Wszędzie kradną, to i ja mogę.
  • Nigdzie nie ma lepszej atmosfery niż w naszej firmie.
  • Wszyscy Szkoci to sknery
  • Nikt mnie nie lubi.

Zdecydowana większość takich uogólnień jest nieprawdziwa.

  • Notorycznemu spóźnialskiemu zapewne nieraz zdarzyło się przyjść punktualnie.
  • Bałaganiarz też czasami potrafi się ogarnąć.
  • Nie wszędzie ludzie kradną.
  • Być może są firmy, gdzie jest jeszcze fajniej niż u nas.
  • Zapewne niejeden Szkot okazał zadziwiającą hojność.
  • Rozejrzyj się dokładnie dookoła siebie. Czy naprawdę nikt cię nie lubi? Czy taka ocena nie jest krzywdząca dla kogoś, komu na tobie zależy, tylko ty tego nie dostrzegasz?

Zatem:

Zawsze i wszędzie pamiętaj, że nigdy i nigdzie wszyscy nie są tacy sami i nikt nie zasługuje na bezpodstawną, krzywdzącą ocenę wynikającą z zaszufladkowania go do wymyślonej naprędce kategorii.