Miesiąc: Kwiecień 2016

Zaprawdę powiadam wam…




Dwa miesiące temu na łamach BIZNESU BEZ STRESU rozprawiałem się z często zadawanym pytaniem:

Jakie oprogramowanie jest najlepsze do ogarnięcia się i skutecznego załatwiania spraw?

Jeśli chcesz znać moje zdanie na ten temat, przeczytaj wpis Nozbe.

Natomiast dziś chciałbym zacytować wypowiedź jednego z najbardziej doświadczonych entuzjastów metody Getting Things Done (GTD) Davida Allena przedstawiającego się na forum GTD jako mcogilvie:

„Prawda jest taka, że nie istnieje idealne oprogramowanie do zarządzania sprawami do załatwienia. Nie dość, że nie ma takiego najlepszego rozwiązania dla wszystkich, to nie istnieje ono także dla każdego z nas. Wymyślałem różne funkcje, które wydawały mi się niezbędne, szukałem narzędzi, które je posiadają, i po chwili całkowicie zmieniałem swoje zdanie na temat ich przydatności. Wyrzucałem pieniądze, traciłem czas i energię, żeby w końcu znaleźć kilka przyzwoitych programów do zarządzania listami GTD i nabrać jeszcze większego szacunku do Davida Allena. Staję więc tu przed Wami, Bracia i Siostry, żeby zaświadczyć, że nie znajdziecie Królestwa GTD nigdzie na świecie – ani w książkach, ani w oprogramowaniu, jest ono bowiem tylko i wyłącznie w Was samych.

Amen.

SPiER: jak się lenić i odnieść sukces w korpo

Ze względu na charakter tego wpisu już na wstępie informuję, że:

  1. Metoda SPiER jest nieetyczna. Nie usprawiedliwiaj swojego lenistwa żadnymi czynnikami zewnętrznymi. Twoje lenistwo jest twoje i tylko twoje. Stanowi wyraz postawy życiowej, którą pielęgnujesz w swoim sercu i umyśle.
  2. Jeśli nie lubisz swojego szefa, swoich kolegów albo swojej firmy, zmień pracę.
  3. Metoda SPiER jest skuteczna tylko w dużych organizacjach stosujących zasadę obsadzania stanowisk kierowniczych ludźmi niekompetentnymi.
  4. Córki, synowie, małżonkowie oraz inni członkowie rodzin, a także bliscy znajomi Właściciela, Prezesa i Członków Zarządu nie muszą stosować metody SPiER. Przywilej lenistwa prowadzącego do awansu przysługuje im z urzędu, zgodnie z odwiecznymi prawami natury oraz folwarcznym obyczajem i etyką.

Jeśli jesteś zwykłym, szeregowym pracownikiem korporacji lub urzędu, zapewne zauważyłeś, że im lepiej pracujesz, tym więcej zadań dostajesz do wykonania. Im bardziej się urabiasz po łokcie, tym więcej masz do zrobienia. Im jesteś wydajniejszy, tym bardziej musisz się spieszyć. A w tym samym czasie inni awansują, mimo że nie są tak zaharowani jak ty.

Jak to możliwe?

Otóż stosują oni metodę SPiER – Szyfrowanie Pracy i Efektowna Reanimacja.

Skąd się bierze niezwykła skuteczność metody SPiER? Na czym polegają jej dwa kluczowe elementy, które pozwalają leżeć w pracy do góry brzuchem albo siedzieć na fejsbuczku, albo romansować na potęgę i jednocześnie wspinać się po korporacyjnej drabinie sukcesu?

Oto cała tajemnica:

  1. SP – Szyfrowanie Pracy to proceder oparty na podstawowej zasadzie znanej każdemu kryptologowi. Nie musisz być jednak kryptologiem, żeby ją zrozumieć i z łatwością zastosować. Otóż zasada ta mówi, że zaszyfrowanie i odszyfrowanie danych powinno być łatwe dla ich właściciela, a niewiarygodnie trudne dla wścibskiego przeciwnika.
    Jak to się ma do twojej pracy?
    Otóż w przypadku każdego otrzymanego zadania znajdź w nim (lub wymyśl) element, który wymaga współpracy kolegi z twojego zespołu lub osób z innego działu firmy. Najlepiej jakieś dodatkowe „niezbędne” dane albo „kluczowe” podzadanie do wykonania. Następnie skomplikuj szczegółowość tych „niezbędnych” danych lub tego „kluczowego” podzadania tak, żeby kolega lub inny dział miał jak najwięcej pracy i kłopotu z udzieleniem ci „wsparcia”.
    Delegowanie tych prac skrupulatnie dokumentuj, żebyś mógł skutecznie zwalać winę za opóźnienia na innych. Gdy oni będą się zmagali z zaszyfrowanym przez ciebie problemem, ty będziesz mógł się oddać słodkiemu lenistwu, jednocześnie nabierając sił do wkroczenia do akcji w ramach drugiego elementu metody SPiER.
  2. ER – Efektowna Reanimacja to proceder będący nieuniknioną konsekwencją stosowania przez ciebie SP – Szyfrowania Pracy oraz ogólnej niewydolności wszystkich organizacji kierowanych przez niekompetentnych szefów. W takich okolicznościach, na kilka dni przed terminem każde przedsięwzięcie zamiast zbliżać się do szczęśliwego finału, staje na krawędzi przepaści, a organizacja na skraju ostatecznej zapaści.
    I wtedy pojawiasz się ty. Pełen energii i zapału zbawca, który swoją gotowością do poświęceń motywuje pozostałych pracowników do przeprowadzenia skutecznej reanimacji i osiągnięcia wyznaczonego celu. Po tygodniach leniuchowania jesteś wypoczęty i gotowy do działania nawet przez 24 godziny na dobę. Oczywiście mówię tu o ostatniej dobie przed terminem – nie wychylaj się wcześniej, bo się zmęczysz. Przez te 24 godziny musi cię być WIDAĆ. Wszędzie. To jest moment, w którym zostajesz autorem sukcesu, ratujesz swojemu szefowi tyłek i zbierasz cenne punkty do awansu.
    Później, gdy zapadniesz w kolejny letarg, nie zapominaj o okresowym wybudzaniu się, żeby przypominać wszystkim o twoim paśmie sukcesów, o tych wszystkich ER – Efektownych Reanimacjach, które skutecznie przeprowadziłeś.

Pamiętaj tylko o jednym: metoda SPiER nie jest dla mięczaków. Musisz być silny psychicznie, cyniczny i pozbawiony skrupułów. I oczywiście możesz ją stosować tylko w organizacjach, których los nie obchodzi ani ciebie, ani twoich szefów.

Znacznie przyjemniej pracuje się w firmach, które mają jasny cel swojego działania, cel zgodny z twoimi przekonaniami, cel wyrażany przez kompetentnych szefów i podzielany przez pozostałych członków zespołu.

Myślisz, że to niemożliwe? Możliwe, możliwe. Musisz tylko chcieć znaleźć taką oazę inspiracji, a potem wspierać ją swoimi talentami. Wtedy poczujesz, że i ty możesz zmieniać świat na lepsze. A świat to zauważy i w twoimi życiu nagle zaczną się pojawiać nieoczekiwane, pozytywne zmiany, których żaden bezczelny cynik nigdy nie doświadczy.

Na ratunek Może Kiedyś

We wpisie Wysublimowane GTD stwierdziłem:

Moje życie się zmieniło, od kiedy zrozumiałem, że mogę osiągnąć dowolny cel, ale nie mogę osiągnąć ich wszystkich naraz. Sporządziłem więc swoją listę Może Kiedyś, żeby te odłożone na później sprawy mi nie umykały.

Jest to strategiczne spojrzenie na listę Może Kiedyś, która stanowi jeden z filarów metody Getting Things Done (GTD) Davida Allena. Ale listę tę warto również wykorzystywać taktycznie na polu bitwy ze sprawami do załatwienia. Gdy przeważające siły przeciwnika (czyli mnóstwo rzeczy na długiej liście „do zrobienia”) sprawiają, że masz ochotę się poddać i rzucić to wszystko w diabły, zacznij przenosić mniej pilne sprawy na listę Może Kiedyś. Jak długo powinieneś to robić? Aż do momentu, kiedy poczujesz, że masz już przewagą nad przeciwnikiem i znów panujesz nad swoim światem.

Powodzenia!

Mapa świadomości

W wydanej przez wydawnictwo Virgo książce Davida R. Hawkinsa „SIŁA czy MOC” znalazłem ciekawą, prowokującą do refleksji mapę poziomów ludzkiej świadomości:

  1. Wstyd – życie jest żałosne i przepełnione upokorzeniem.
  2. Wina – życie jest złe i przepełnione obwinianiem.
  3. Apatia – życie jest beznadziejne i przepełnione rozpaczą.
  4. Żal – życie jest tragiczne i przepełnione rozpamiętywaniem.
  5. Strach – życie jest przerażające i przepełnione niepokojem.
  6. Pożądanie – życie jest rozczarowujące i przepełnione pragnieniem.
  7. Złość – życie jest antagonistyczne i przepełnione nienawiścią.
  8. Duma – życie jest wymagające i przepełnione pogardą.
  9. Odwaga – życie jest wykonalne i przepełnione afirmacją.
  10. Neutralność – życie jest satysfakcjonujące i przepełnione zaufaniem.
  11. Ochota – życie jest pełne nadziei i przepełnione optymizmem.
  12. Akceptacja – życie jest harmonijne i przepełnione wybaczeniem.
  13. Rozsądek – życie jest sensowne i przepełnione zrozumieniem.
  14. Miłość – życie jest dobrotliwe i przepełnione czcią.
  15. Radość – życie jest kompletne i przepełnione pogodą ducha.
  16. Pokój – życie jest doskonałe i przepełnione błogością.
  17. Oświecenie – życie jest.

Zmierz się z tą skalą i szczerze zastanów, gdzie na niej jesteś, a gdzie chciałbyś być. Przypatrz się też otaczającym cię ludziom i osobom, które rządzą naszą wyobraźnią i naszym krajem. Jeśli te skrótowe opisy są niejasne, sięgnij po książkę, w której autor zawarł szczegółowe wyjaśnienia oraz przedstawił konsekwencje przebywania na każdym z wymienionych powyżej poziomów świadomości.

Powodzenia!

Skuteczna prośba o akceptację

Większość dokonań ludzkości powstaje w wyniku pracy zespołowej. Zadania dzielimy według kompetencji i możliwości wykonawczych poszczególnych realizatorów przedsięwzięcia. W związku z tym często zachodzi konieczność skonsultowania pewnych koncepcji z inną osobą lub uzyskiwania od niej akceptacji konkretnych rozwiązań projektowych. Nierzadko jest to długi i bolesny proces beznadziejnego oczekiwania na odpowiedź lub decyzję – czy to z powodu przepracowania, czy strachu przed odpowiedzialnością, czy zwykłego roztargnienia.

Jak temu zapobiec?

Stosując metodę od dawna wykorzystywaną przez banki i inne instytucje świadczące usługi na podstawie regulaminów, które są załącznikami do zawieranych z klientami umów.

Gdy bank, dostawca energii lub operator telekomunikacyjny zamierza coś zmienić w regulaminie, przesyła ci list z propozycją tej zmiany i informacją, że jeżeli się na nią nie zgadzasz, możesz w terminie 14 dni odstąpić od umowy świadczenia danej usługi. W przeciwnym przypadku – to znaczy, jeśli nie zrobisz nic – zmiana automatycznie wchodzi w życie w proponowanym brzmieniu.

Ty też możesz stosować tę metodę, żeby skutecznie uzyskiwać informację zwrotną od swoich współpracowników. Na przykład tak:

Jarku,
W załączeniu przesyłam Ci projekt naszej nowej strony internetowej, którą zamierzamy uruchomić w najbliższą środę (2016-04-20).
Jeżeli do poniedziałku nie zgłosisz żadnych uwag, dam zielony sygnał działowi IT i zostanie ona wdrożona w proponowanym kształcie.
Pozdrawiam,
Krzysztof

Określając, co się stanie, gdy nie otrzymasz odpowiedzi, jednocześnie mobilizujesz adresata do zastanowienia się nad problemem i definiujesz swoje zachowanie w przypadku braku informacji zwrotnej.

Proste!

Jak blisko śmierć…

TIR grozy

Jak blisko śmierć musi przejść obok nas,
By człowiek zrozumiał swój los?

To pytanie zadał Andrzej Bianusz w polskim tłumaczeniu tekstu słynnego przeboju Boba Dylana „Blowin’ in the Wind”.

Ja też sobie je ostatnio zadałem, gdy o sekundę spóźniłem się na spotkanie z łamiącym wszelkie przepisy i zdrowy rozsądek, rozpędzonym tirem. Na animacji, którą widzisz powyżej, jadę zielonym samochodem po swoim pasie, a czerwony tir mknie na wprost, nie zważając, że jego pas ruchu się w tym miejscu kończy. Gdybym był odrobinę szybszy, zostałbym staranowany albo zrolowany pod jego naczepą…

Na szczęście tak się nie stało i bezpiecznie wróciłem do domu. A tam odkryłem niezwykły, szokujący, brytyjski serial „Black Mirror”, który podrzuca do przemyślenia dylematy etyczne związane z kierunkiem rozwoju naszej cywilizacji.

Odcinek „Be Right Back” prowokuje do rozważań, co by było, gdyby zaoferowano usługę kontaktu ze zmarłymi osobami. A właściwie nie ze zmarłymi osobami, ale z ich symulatorami stworzonymi na podstawie wszystkich materiałów, które te osoby zamieściły w internecie. Na ile odtworzony sposób wyrażania się i tembr głosu dawałaby wrażenie obecności tych, którzy odeszli na zawsze? Na ile rozmowa z nimi pomagałaby ukoić żal po stracie ukochanych i odczuwać ich wsparcie w trudnych chwilach?

Fascynujące, nieprawdaż?

A puenta? Puenta tego wpisu jest taka, że gdyby tirami kierowały komputery, a nie ludzie, to mniejsze byłoby prawdopodobieństwo, że moje życie zawisłoby na włosku. Dlaczego? Bo choć czasami maszyna może ulec uszkodzeniu, to przynajmniej nie jest głąbem z kompleksami!

Gdybym miał więcej czasu…




Ludzie myślą, że gdyby mieli do dyspozycji więcej czasu, to pozbyliby się uczucia przytłoczenia nadmiarem spraw, które mają do załatwienia.

Niestety to tak nie działa. Dodatkowa godzina nie zmniejszy liczby rzeczy, które powinieneś, wypadałoby, mógłbyś lub chciałbyś zrobić.

Znana prawda mówi, że:

Każde praca zajmie ci tyle czasu, ile sobie dasz na jej wykonanie.

Oczywiście na krótką metę jesteś w stanie pokazać, czego możesz dokonać, dysponując dodatkowym wolnym czasem. Na przykład gdy odwołano zebranie, w którym miałeś uczestniczyć, możesz odpowiedzieć na kilka e-maili albo w przypływie twórczego natchnienia napisać parę stron dokumentacji.

Jednak na dłuższą metę wcale nie potrzebujesz większej ilości czasu. Istotą prawdziwej produktywności i sposobem likwidacji uczucia przytłoczenia jest:

  1. Zebranie w jednym miejscu wszystkich spraw, które nękają twój umysł.
  2. Określenie, które z tych spraw nie wymagają natychmiastowego działania.
  3. Skupienie się na realizacji Najbliższych Działań dotyczących tego, co najważniejsze i najpilniejsze.

Do tego właśnie służy metoda Getting Things Done (GTD) Davida Allena.