Rok: 2014

Pajęcze GTD

Entuzjastom metody Getting Things Done (GTD) Davida Allena wszystko się kojarzy z jednym… ;-)

Członek forum dyskusyjnego GTD Connect obserwował ostatnio, jak pewien pająk „obsługuje” swoją sieć:

  1. Pierwszym sieciowym zadaniem pająka było rozpięcie sieci tak, żeby jak najskuteczniej służyła do wyłapywania wszystkiego, co przelatuje w pobliżu. Wszystkiego, a nie tylko tego, co nadaje się do zjedzenia!
  2. Drugim sieciowym zadaniem pająka było ciągłe, systematyczne zajmowanie się tym, co wpada w tę sieć i decydowanie, co należy zjeść od razu, co zachować na później, a co usunąć z pola przechwytywania, żeby pułapka była gotowa do dalszego, optymalnego działania (chodzi tu o utrzymywanie stanu opisywanego w literaturze jako „pajęczyna zero” ;-) ).

Jeśli przeczytałeś podręcznik Davida Allena, to od razu widzisz, że pająk realizował dwa, a być może nawet trzy pierwsze etapy procesu zarządzania strumieniem zadań:

  1. Kolekcjonowanie – czyli gromadzenie niezbędnych rzeczy (w tym przypadku much i innego latającego tałatajstwa).
  2. Analiza – czyli opróżnianie skrzynki spraw przychodzących (w tym przypadku opróżnianie sieci wyłapującej i decydowanie, co nadaje się do zjedzenia już, co później, a co wcale).
  3. Porządkowanie – czyli odpowiednia kategoryzacja zadań (w tym przypadku pożeranie lub wyrzucanie).

Zainspirowany tym skojarzeniem, naszkicowałem nowe logo GTD, które przekazuję wszystkim pająkom do wykorzystania w procesie dekorowania ich pajęczyn!

GTD Spider Web

Tchórzostwo, oportunizm czy zdrowy rozsądek?

„Wyznaję filozofię Gichina Funakoshiego, mistrza karate shotokan, które trenuję od lat: w 99 proc. sytuacji, które mogą się skończyć źle dla ciebie i dla twoich bliskich, przepraszaj, negocjuj, uciekaj. Dopiero kiedy nie możesz uciec – broń się skutecznie. Powal przeciwnika jednym ciosem. Ale najlepiej tak, żebyś ostatecznie nie zrobił mu wielkiej krzywdy.” – Tymon Tymański w wywiadzie opublikowanym 25 października 2014 roku w Gazecie Wyborczej.

No właśnie…

Co sądzisz o takiej postawie, Drogi Czytelniku?

Zdrowe porównania

Porównywanie się z bliźnimi uznawane jest za niezdrowy nawyk prowadzący do zazdrości i zawiści, bądź wręcz przeciwnie – do poczucia wyższości i nieomylności.

Jest jednak jedna osoba, z którą warto się porównywać.

Porównuj się z samym sobą. Wcześniejszym samym sobą.

W ten sposób możesz łatwo ocenić, czy twoje sprawy idą w dobrym kierunku, co osiągnąłeś w życiu i gdzie powinieneś skupić swoją uwagę, żeby następne porównanie wypadło (jeszcze) lepiej.

A oto kilka przykładów z mojego życia:

  • Wiele lat temu byłem redaktorem naczelnym studenckiej gazetki ściennej mogącej poszczycić się setkami aktywnych czytelników (ich aktywność mierzyliśmy liczbą dopisywanych komentarzy i obelg oraz częstotliwością kradzieży najpopularniejszych artykułów). Dziś jestem autorem BIZNESU BEZ STRESU – blogu o zasięgu ogólnopolskim, mogącym poszczycić się tysiącami uważnych czytelników.
  • Kiedyś jeździłem maluchem i z zazdrością patrzyłem na wyprzedzające mnie mazdy. Potem przesiadłem się do poloneza, a teraz pomykam wygodną, niepsującą się toyotą i wcale nie zazdroszczę ojcu Rydzykowi jego skromnej, jak przystało na hierarchę Kościoła Katolickiego, limuzyny z kierowcą.
  • Przez wiele lat byłem dość samolubnym facetem, który przede wszystkim zajmował się swoją karierę zawodową i mierzył własnymi sukcesami wartość osiągnięć wszystkich otaczających go ludzi. Dziś rozumiem, że każdy ma prawo do radości i satysfakcji ze swoich dokonań oraz do mojego szacunku i uznania, ponieważ porównywanie jego dzieł z moimi nie ma żadnego sensu.
  • Wiele lat temu rozwiązałem problem wprowadzania wielkiej ilości danych z lokalnych placówek do komputera w centrali pewnej instytucji. Na sprzedaży tego systemu zarobiłem bardzo okrągłą sumkę. Ostatnio nie rozwiązałem żadnego istotnego problemu zawodowego i ten fakt daje mi trochę do myślenia…

Porównywanie się z wcześniejszym sobą to zdrowy proces, który pozwala zauważyć i zdyskontować własne sukcesy oraz umożliwia wyciągnięcie rozsądnych wniosków na przyszłość.

Szczerze polecam!

Milczenie jest złotem

W pierwszej serii słynnego serialu „House of Cards” usłyszałem następujący dialog:

– Resztę można przemilczeć.
– To dużo będzie tego milczenia…

Esencją polityki jest mówić to, co służy realizacji celów, a nie to, co się wie.

Reszta pozostaje milczeniem.

Kto to rozumie, zostaje Przewodniczącym Rady Europejskiej, a kto nie, musi wyjechać do Białowieży albo innego Chobielina.

Zaawansowanym czytelnikom BIZNESU BEZ STRESU polecam również korzystanie z następujących wskazówek praktycznych:

  1. Po pierwsze: nie myśl!
  2. Jeśli pomyślałeś, nie mów!
  3. Jeśli powiedziałeś, nie pisz!
  4. Jeśli napisałeś, nie podpisuj!
  5. Jeśli podpisałeś, to się potem nie dziw! ;-)