Miesiąc: Maj 2014

Pościel łóżko!

Podczas tegorocznej promocji absolwentów na Uniwersytecie Teksańskim w Austin wystąpił admirał William H. McRaven, dowódca amerykańskich operacji specjalnych. Głównym przesłaniem jego przemówienia było następujące zdanie:

  • Jeśli chcesz zmieniać świat, zacznij od pościelenia swojego łóżka!

„Kolejny banał w BIZNESIE BEZ STRESU!” – pomyśli zapewne niejeden mądrala, który „wie lepiej”. A ja wiem swoje. Nieraz musiałem sprzątać po ludziach, którzy nie potrafią utrzymać wokół siebie porządku. Bo ten chaos wcale nie jest twórczy! To dowód niepanowania nad podstawowymi, życiowymi sprawami, a co dopiero mówić o większych wyzwaniach!

W dalszej części swojego wystąpienia admirał McRaven zawarł kolejne stwierdzenia oparte na doświadczeniach zdobywanych podczas treningu przez przyszłych Navy SEALs:

  • Jeśli chcesz zmieniać świat, znajdź kogoś, kto pomoże ci wiosłować! – Liczy się praca zespołowa!
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, oceniaj ludzi po wielkości ich serc, a nie płetw! – Liczy się postawa, a nie posiadany sprzęt!
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, zaakceptuj daremność niektórych działań i niestrudzenie przyj do przodu! – Liczy się twoja postawa i wola działania.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, nie obawiaj się dodatkowej fatygi! – Stajesz się silniejszy po każdej dodatkowej godzinie treningu.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, musisz czasami skoczyć na główkę! – Ryzyko bywa nieuniknione.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, nie cofaj się przed rekinami! – Twoi przeciwnicy są w stanie wyczuć twój strach.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, musisz w godzinie prawdy umieć wykrzesać z siebie to, co najlepsze! – Sytuacje ekstremalne stanowią ostateczny sprawdzian, kim naprawdę jesteś.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, śpiewaj, kiedy jesteś po szyję w bagnie! – Nie pozwalaj umrzeć nadziei.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, nie dotykaj dzwonka! – Podczas szkolenia każdy kandydat do Navy SEALs ma prawo w dowolnym momencie podejść do dzwonka, który wisi w środku obozu, i zadzwonić, co oznacza, że ma on już dość porannych zapraw, biegów z przeszkodami, pływania w lodowatej wodzie i innych ćwiczeń. W ten sposób jego kariera komandosa kończy się samoobsługowo i definitywnie…

Być może nie wszystkie z powyższych sugestii przydadzą ci się do osiągnięcia sukcesu w codziennym życiu, ale z pewnością ta pierwsza:

  • Jeśli chcesz zmieniać świat, zacznij od pościelenia swojego łóżka!

warta jest zastosowania.

(wpis na podstawie „Manvotional: Want to Change the World? Start by Making Your Bed” [artofmanliness.com])

Jutro

Zawsze, kiedy nie mogłem zabrać się do jakiejś pracy, moja mama mobilizowała mnie, ironizując:

„Jutro, ach, jutro ja wszystko zrobię,
A dzisiaj jeszcze odpocznę sobie.”

Ale… nie o odwlekaniu i lenistwie jest ten wpis.

Niedawno usłyszałem wypowiedź amerykańskiego fizyka-celebryty doktora Michio Kaku, w której stwierdził on, że podstawową różnicą pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem jest zdolność do rozumienia pojęcia „jutro”. Nie da się ukryć, że to oczywiste uproszczenie celnie definiuje istotę ludzkiej inteligencji. Zdanie sobie sprawy z tego, że oprócz dnia dzisiejszego istnieje jeszcze jakieś „jutro”, jakaś przyszłość, na którą możemy wpływać naszymi postępkami, jest przywilejem, ale i utrapieniem istoty rozumnej.

Nasze troski i zmartwienia są ceną, jaką płacimy za umiejętność przewidywania i planowania przyszłości. Ceną za to, że jako gatunek zdominowaliśmy naszą planetę i zrobiliśmy wiele wspaniałych, ale także i strasznych rzeczy.

Z jednej strony przyjemnie i beztrosko jest żyć tu i teraz, nie dbając o żadne „jutro”. Jak pies – jeść, gdy podstawią miskę albo coś wlezie pod pysk, biegać za patykiem, tarmosić kapcie lub wylegiwać się na słoneczku. Z drugiej jednak strony takie podejście do życia zapewnia wieczną stagnację – „jutro” będzie zawsze takie samo, chyba że zmieni się coś w otoczeniu i trzeba będzie jakoś zareagować.

A ty?

Czy potrafisz zrównoważyć umiejętność czerpania radości z tego, co robisz teraz, z dbaniem o swoje jutro?

Czy twoje „dziś” nie przesłania ci twojego „jutra”?

I odwrotnie: czy twoje „jutro” nie przesłania ci twojego „dziś”?

Zastanów się nad tym…

Jeszcze dziś!

Nie odkładaj tego do jutra! ;-)

7 pasji Michała

Michał Śliwiński to twórca sieciowego narzędzia Nozbe służącego do zarządzania zadaniami zgodnie z zasadami metody Getting Things Done (GTD) Davida Allena.

Michał skończył w tym tygodniu 35 lat i kultywując nową, świecką tradycję zapoczątkowaną przez Leo Babautę postanowił z tej okazji podarować nam prezent. Napisał i opublikował książkę „It’s all about Passion! How 7 types of passion helped me achieve success with my productivity startup”. Przeczytaj ją, ponieważ po pierwsze może stać się ona dla ciebie natchnieniem do działania, a po drugie sprawisz radość Autorowi! Czyż nie jest dla twórcy największym szczęściem, gdy jego dzieło nie kończy swojego żywota w szufladzie, ale rezonuje w głowach innych ludzi?

A oto 7 pasji, które pozwoliły Michałowi stworzyć światową firmę i zyskać tysiące wiernych klientów chętnie wynagradzających jego zaangażowanie i umiejętności:

  1. Pieniądze jako czynnik i detektor zdrowego działania w biznesie.
  2. Znajdowanie rozwiązań problemów jako sposób na biznes.
  3. Produkt jako zbiór szczegółów, w których tkwi diabeł.
  4. Branża jako naturalne środowisko życia produktu.
  5. Rozwój jako nieodzowny element biznesu.
  6. Pomaganie ludziom jako motto biznesu.
  7. Synergie, czyli reakcje łańcuchowe zachodzące wtedy, gdy liczba pasji w jednym pomieszczeniu przekracza masę krytyczną.

Książka została opublikowana w języku angielskim, ponieważ Michał jest obywatelem świata, a jego klienci żyją i pracują na wszystkich kontynentach. Jeśli nie znasz tego języka – języka globalnego biznesu, niech „It’s all about Passion!” będzie okazją do nauki – jej pierwszym krokiem. Edukację możesz zacząć już teraz od poniższego cytatu, który Autor był uprzejmy włączyć do swojego „prezentu”:

„You are your own start-up. If you’re passionate you’ll be able to attract passionate customers, hire passionate „partners in crime” and share your passion with them. If not… you are doomed. You will spend your life obeying orders just to fake your positive attitude. And it will kill your soul and your joy of life. Don’t do it.” – Krzysztof „TesTeq” Wysocki

Jestem, jesteś, jesteśmy…

POST2014

Kiedy rano się budzę, otwieram oczy i stwierdzam:

„Jestem!”

Powiesz: „co za banał!”, ale ja nie uważam tego spostrzeżenia za banał.

Fakt, że nastał kolejny dzień, a ja mogę otworzyć oczy i uświadomić sobie swoje istnienie jest zadziwiającym cudem natury i niezwykłym darem, który codziennie otrzymuję. Przecież poprzedniego dnia, przed zaśnięciem nikt mi tego nie obiecywał!


Kilkanaście lat temu umówiłem się „na mieście” z moim przyjacielem Piotrkiem. Były straszne korki i Piotrek z wielkim trudem stawił się na to spotkanie. Punktualnie. Podobno powiedziałem wtedy na powitanie:

„Jest siedemnasta. Ja jestem. Ty jesteś.”

Tak mu się to spodobało, że do dziś wypomina mi te słowa… ;-)


W sobotę spotkaliśmy się w gronie przyjaciół na dorocznym podsumowaniu zawodów w postnym odchudzaniu. Nagle rozgorzała gorąca dyskusja na zadziwiająco popularny ostatnio temat: „Co jest najważniejsze w życiu?”.

Od pewnego czasu mam tę kwestię rozkminioną, więc powiedziałem:

„Jak to: „Co jest najważniejsze w życiu?”? Najważniejsze jest to, że siedzimy sobie tu teraz razem i rozmawiamy!”

Wszyscy zgodzili się za mną, bo przecież gdyby to spotkanie nie było w tym momencie najważniejszą rzeczą w naszym życiu, to byśmy się tam nie pojawili i tak miło nie spędzili czasu!

Pozytywny marketing porównawczy

Kardynalną zasadą marketingu jest unikanie wspominania o konkurencji. Ona po prostu nie istnieje. Ale jeśli już musisz podkreślić nową jakość, którą wnosi twój produkt, rób to w sposób pozytywny, a nie obnażający niedoskonałości rywali.

Oto przykład: powiedzmy, że chcesz zareklamować Fiata 500, czyli luksusowego, włoskiego malucha dla pań. Porównawcza reklama negatywna mogłaby brzmieć tak:

Masz już dość hałasu podczas podróży Toyotą Yaris? Jesteś zmęczona poszukiwaniem miejsca do zaparkowania twojego Mercedesa S-klasy? Koniec z kompromisami! Wybierz luksusową jazdę i wygodne parkowanie Fiatem 500!

W polecanej przeze mnie wersji pozytywnej brzmiałoby to tak:

Podoba Ci się wygodne parkowanie Toyotą Yaris? Urzeka Cię płynna, cicha jazda w wygodnych skórzanych fotelach Mercedesa S-klasy? Koniec z kompromisami! Wybierz luksusową jazdę i wygodne parkowanie Fiatem 500!

Gwarantuję skuteczność tej metody i polecam ją każdemu – marketingowcom, politykom, żonom, mężom i kochankom!

Długie dni, krótkie lata

Ktoś kiedyś powiedział:

„Dni się dłużą, ale lata lecą, jak z bicza strzelił.”

O co mu chodziło?

Może o to, że każdego ranka wstajesz i wydaje ci się, że masz jeszcze tyle godzin przed sobą, że na pewno wszystko zdążysz zrobić. Minuty płyną, a ty siedzisz na fesjbuczku albo gapisz się bezmyślnie w telewizor. Nadchodzi wieczór i kładziesz się spać, by odpocząć po tym „wysiłku”, który ani o milimetr nie przybliżył cię do twoich marzeń.

I tak, dzień po dniu, niepostrzeżenie mijają tygodnie, miesiące i lata. Dryfujesz przez ocean czasu, a ślad twojej podróży znika zanim ty zdążysz się oddalić.

Tymczasem gdybyś codziennie konsekwentnie poświęcał tylko jedną godzinę na realizację swoich zamierzeń, po roku miałbyś powody, żeby pogratulować sobie zdobycia nowej umiejętności, stworzenia dzieła sztuki, uprzytulnienia mieszkania, napisania książki czy zdobycia Mount Everestu.

Przestań się oszukiwać: każdego dnia wydaje ci się, że masz tak wiele czasu, ale przecież gołym okiem widać, że wciąż stoisz w tym samym miejscu…

Dieta Mistrza Beksińskiego

jeśli witaminy, to w tabletkach, jeśli kawa, to w proszku, najsmaczniej można zjeść w McDonaldzie (kanapka McRoyal na pierwszej pozycji), najlepszym napojem świata jest obecnie pepsi max. Z owoców mogą być truskawki, ale rezygnuje z nich, bo za dużo jest roboty z odrywaniem ogonków. Marzy o truskawkach w tubce, na razie zjada jogurty.

[Magdalena Grzebałkowska, „Beksińscy. Portret podwójny”, s. 405]

Tezy Gastronomiczne Zdzisława Beksińskiego:

„Wszystkie potrawy na świecie można podzielić na potrawy zdrowe oraz potrawy smaczne. Określenia te wzajemnie się wykluczają: potrawy zdrowe nie są smaczne, zaś potrawy smaczne nie są zdrowe. Jako przypadki szczególne potraktować należy potrawy zarazem niesmaczne i niezdrowe, natomiast potrawy zarazem smaczne i zdrowe w ogóle nie występują w przyrodzie. Powyższe stawia pod znakiem zapytania teorię ewolucji i stanowi pośredni dowód na istnienie Boga.

Pieprzu jest zawsze za mało.

Nawet niewielki dodatek oliwy jest w stanie kompletnie popsuć smak każdej potrawy.

Czosnek jest niejadalnym paskudztwem.

Cukinia, patison, melon, kabaczek i dynia są niejadalnym paskudztwem.

Owoce morza są niejadalnym paskudztwem.

Grzyby są niejadalnym paskudztwem.

Rydze nie są grzybami.

Amen.”

[Magdalena Grzebałkowska, „Beksińscy. Portret podwójny”, s. 405]

Poproszony o podanie swojego ulubionego przepisu do książki „101 potraw znanych osobistości z Polski” pisze: „Od śmierci mojej żony odżywiam się w sposób stereotypowy i skrajnie uproszczony, najczęściej przy pomocy Pizzy Hut, Tele Pizzy, KFC, Burger Kinga i MacDonalda. (…) Póki żyła moja żona, moją ulubioną potrawą, którą przedkładam nad wszystkie inne, były ruskie pierogi z kartoflami i serem. (…) Już do końca życia nie zjem takich pierogów, jakie robiła żona, gotując zaś sam potrawę zwaną „szybki przysmak Beksińskiego” (bo u mnie jedzenie powinno być szybkie, nie cierpię biesiadować), kompiluję ją z gotowych półfabrykatów w następujący sposób: jedna puszka wołowiny w sosie własnym. Jeden słoik sosu Uncle Ben’s ostry seczuański. Dwie torebki ryżu Uncle Ben’s gotowane przez 18 minut. Wołowinę krajemy w kostkę, wyrzucając przedtem tłuszcz z konserwy do kubła, wrzucamy do garnka, zalewamy sosem, dodajemy lekko kopiatą łyżeczkę czarnego pieprzu (…) i podgrzewamy, by nie zaczęło kipieć, bo się bezpowrotnie rozrzedzi. Zjadamy to z ryżem w takim stosunku, by jedna konserwa plus jeden sos wystarczyły na dwie torebki ryżu. (…) Popijać to trzeba pepsi max z lodówki! I tak skromnie wygląda szczyt moich upojeń gastronomicznych.”

[Magdalena Grzebałkowska, „Beksińscy. Portret podwójny”, s. 407]