Miesiąc: Październik 2013

W ciemnym zaułku

„Kiedy cię napadną w ciemnym zaułku, jest już za późno na trening samoobrony.” – David Allen

Innymi słowy: ćwicz i trenuj wtedy, kiedy nic ci nie zagraża. Rób to po to, żeby twoje wyćwiczone w idealnych warunkach umiejętności mogły ci pomóc w chwili zagrożenia.

Żołnierz na polu walki nie powinien zastanawiać się, jak zmienić magazynek w swoim Kałasznikowie ani jak skutecznie czołgać się pod ostrzałem. Żeby przeżyć, musi to robić instynktownie.

Podobnie jest z metodą Getting Things Done (GTD) Davida Allena. Listy Projektów i Najbliższych Działań pielęgnowane w okresie, kiedy masz dużo wolnego czasu, będą gotowe, żeby cię wesprzeć wtedy, gdy wszystko zwali ci się na głowę.

Dbaj o swoje listy, żeby one mogły zadbać o ciebie!

Niespieszna telewizja

W „Polityce” numer 41/2013 z 8 października 2013 roku pojawiła się notka o realizowanej przez norweską telewizję publiczną idei „niespiesznej telewizji” (Slow TV). Jako przykłady programów, które pozwalają celebrować upływ czasu, podano:

  • pięciogodzinną relację pokazującą proces twórczy od strzyżenia owcy do gotowego, zrobionego na drutach swetra;
  • dziesięciogodzinną transmisję z podróży pociągiem na trasie Oslo-Bergen;
  • narodowy wieczór ognisk obejmujący rąbanie polan, ich układanie i kontemplowanie płomieni.

Spodobała mi się ta idea! Z braku dostępu do norweskiej telewizji sam sobie zrobiłem niespieszną telewizję. Szczególnie zainspirował mnie trzeci z wyżej wymienionych przykładów. Zamiast oglądać:

  • wstrząsające relacje z frontów walki o światowy pokój,
  • dyskusje o wpływie brzóz i wybuchowej mgły na lotnictwo,
  • konkursy na najbardziej utalentowanego połykacza ognia lub posiadaczkę najkształtniejszej pupy,
  • wulgarne transmisje z knajpianych kuchni odwiedzanych przez celebrytkę,

włączam sobie YouTube i kontempluję płonące polana:

Już po kilku minutach doznaję istotnego polepszenia nastroju i uspokojenia umysłu!

Polecam!

Działanie i odpowiedzialność

Dziś dwa dodatkowe cytaty z książki „The 12 Week Year: Get More Done in 12 Weeks than Others Do in 12 Months” („12-tygodniowy rok, czyli jak zrobić więcej w ciągu 12 tygodni, niż inni przez 12 miesięcy”) autorstwa Briana P. Morana i Michaela Lenningtona:

Bez wątpienia słyszałeś wielokrotnie, że wiedza to potęga. Ale wiedza jest potęgą tylko wtedy, gdy ją wykorzystujesz. Ludzie latami wchłaniają wiedzę, tylko po co? Wiedza sama w sobie nie przynosi żadnego pożytku, o ile jej posiadacz czegoś z nią nie zrobi. Wspaniałe pomysły też są nic nie warte, jeśli nie zostaną wprowadzone w życie. Liczą się tylko te idee, które ktoś zmaterializował. Możesz być inteligentny, mieć do dyspozycji mnóstwo informacji i wspaniałych pomysłów, znać odpowiednich ludzi, być zdolnym do ciężkiej pracy i obdarzonym wieloma talentami, ale w końcowym rozrachunku liczy się twoje działanie. To ono jest największą przewagą na rynku. Najlepsze firmy i ludzie odnoszący największe sukcesy potrafią działać lepiej od konkurencji. Barierą, która odgradza cię od życia, jakie mógłbyś prowadzić, jest brak konsekwentnego działania. Skuteczne działanie to klucz do wolności. To ścieżka wiodąca do zdobywania tego, czego pragniesz.

[Brian P. Moran, Michael Lennington, „The 12 Week Year”, Kindle loc. 244]

Odpowiedzialność to zdanie sobie sprawy z tego, że zawsze masz wybór; że tak naprawdę w życiu nie ma żadnego przymusu. Przymus to wszystkie te rzeczy, których nienawidzisz, ale jednak robisz, bo musisz. Nie, wcale nie musisz! Wszystko, co robimy w życiu, jest naszym wyborem. Nawet w sytuacjach, gdzie obowiązują jakieś nakazy i zakazy, wciąż masz wybór – ale… jest olbrzymia różnica pomiędzy podejściem „wybrałem” a podejściem „muszę”. Przymus to ciężar – kłopot, który opędzasz jak najmniejszym wysiłkiem. Gdy jednak zdasz sobie sprawę, że w ostatecznym rozrachunku masz wybór, będziesz mógł wykreować diametralnie odmienny scenariusz. Kiedy wybierasz pewne działanie, możesz wykorzystać swoje zasoby i należycie przyłożyć się do wykonania zadania. To postawa dająca znacznie większą siłę przebicia. Jesteś wówczas panem swoich działań – ich rezultatów i konsekwencji.

Odpowiedzialność to nie konsekwencje; to władza.

[Brian P. Moran, Michael Lennington, „The 12 Week Year”, Kindle loc. 837]

Biegnij Warszawo za sensacją

Kolejny bieg Biegnij Warszawo za nami. 14 995 biegaczek i biegaczy wspólnie radowało się:

  • cudowną, słoneczną pogodą;
  • temperaturą, która sprzyjała biciu życiowych rekordów;
  • czasem spędzanym aktywnie na świeżym powietrzu;
  • wspaniałym towarzystwem ludzi, którzy chcą wspólnie dobiec do mety, nie podstawiając sobie wzajemnie nóg.

Była jednak grupa osobników, którzy z niepokojem patrzyli na tę eksplozję pozytywnych emocji, marszcząc swoje zatroskane czoła. I nagle wydarzyło się coś, czym mogli zapełnić puste szablony depesz agencyjnych: serce jednego z biegaczy nie wytrzymało wysiłku. Na coś takiego czekali od wielu lat!

Z całym szacunkiem dla nieszczęścia, które spotkało młodego człowieka i jego rodzinę, chciałbym was, drodzy dziennikarze, spytać, czym ta śmierć zasłużyła na wyróżnienie, na wymienianie jej jako głównego doniesienia w telewizyjnych i radiowych serwisach informacyjnych? Czy staruszce umierającej w szpitalu nie należy się równie eksponowane miejsce w waszych komputerach? O sercach nie wspominam, bo już dawno ich nie macie…

Stuknijcie się w głowę i zastanówcie, jak krzywe jest zwierciadło, w którym odbijacie rzeczywistość!

W Biegnij Warszawo 2013 nie pobiłem swojego ubiegłorocznego rekordu życiowego, ale 10 kilometrów pokonane w czasie 53’42” w rewelacyjnych okolicznościach przyrody jest dla mnie wystarczającą odtrutką na ohydę ziejącą z ekranów telewizyjnych i informacyjnych portali internetowych.

Biegnij Warszawo 2013