Lajk albo laik? Oto jest pytanie!

W przypływie szczerości lub rozpaczy, w związku z niegasnącymi protestami przeciwko podpisaniu umowy ACTA, premier Donald Tusk powiedział w piątek, 3 lutego 2012 roku:

– Zabrakło raczej wyobraźni i pewnego typu wrażliwości, ale o tym już mówiłem, powołując się także na nasze XX-wieczne przyzwyczajenia w niektórych działaniach.

– Ja, może z racji daty urodzenia, podchodziłem do tej kwestii za bardzo XX-wiecznie. (…) Musimy to nadrobić.

Prezes Rady Ministrów zapowiedział też, że:

  • rząd ma zamiar przejrzeć wszystkie ustawy dotyczące praw autorskich, pośrednio w ogóle dotyczące wolności w internecie, dostępu do informacji, by zmieniać je w kierunku „wolnościowym, proobywatelskim”;
  • osobiście spotka się z internautami podczas otwartego spotkania. Debata będzie transmitowana przez internet i za pomocą mediów tradycyjnych. Spotkanie z internautami ma rozpocząć się o godzinie 14:00. Szczegółowe informacje mają zostać podane na stronie internetowej Kancelarii Premiera.

I tu leży pies pogrzebany!

Proszę każdego, kto mógłby podsunąć niniejszy tekst Donaldowi Tuskowi lub Michałowi Boniemu, żeby to niezwłocznie zrobił.

Tak jak nie wypada śpiewać „100 lat” na stypie, tak nie wypada proponować użytkownikom internetu spotkania w realu. Dlaczego mają gdzieś chodzić o 14:00? W czasach powszechnego dostępu do wszechświatowej sieci? Należy wejść do ich świata! Nie na chwilę, raz na cztery lata, podczas kampanii wyborczej, ale na stałe. Być tam i toczyć aktywną, ciągłą i szczerą debatę na wszystkie tematy za pomocą modnych w danym momencie portali społecznościowych. Ignorować i tępić chamstwo, ale nie lekceważyć tych, którzy mają coś istotnego do powiedzenia.

Nie wypada też zapowiadać przejrzenia ustaw przez rządowych ekspertów. Należy opublikować te dokumenty ze stosownymi objaśnieniami i uważnie przeanalizować, co ludzie o nich sądzą. Oczywiście będzie to wymagało sporo pracy i odsączenia wielu głupstw, które pojawią się w komentarzach, ale to jest podejście, którego oczekuje młode pokolenie składające się z mieszkańców nowej fejsowo-guglowo-tłiterowej krainy.

Dlaczego?

Dlatego, że nowa, nieznająca świata bez internetu i Wikipedii generacja oczekuje otwartości i szacunku. W wielu dziedzinach mają wiedzę nie gorszą niż „rządowi eksperci” i wkurza ich takie traktowanie. Poza tym nie rozumieją, dlaczego dyskusja o większości spraw musi się odbywać za zamkniętymi, ministerialnymi drzwiami w czasach, gdy oni na bieżąco ogłaszają światu, gdzie są, co właśnie zjedli i wypili, z kim się przespali i co myślą o różnych sprawach.

W tym wszystkim nie chodzi o samą umowę ACTA, ale o to, że:

Rządzący siedzą na coraz bezludniejszej wyspie, z której odpływają internetem kolejne zastępy rządzonych.

Jedynym sposobem dołączenia do nich jest zerwanie kurtyny obrzędowej urzędowości.

Nadchodzą czasy rządów, których członków da się lajkować – na przykład dlatego, że nie są internetowymi laikami!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s