Rok: 2011

Po co uczciwemu państwo i prawo?

Człowiek uczciwy nie potrzebuje państwa i prawa, żeby zachowywać się przyzwoicie, nie kraść, nie szkodzić bliźniemu i dbać o dobro wspólne. To jest dla niego naturalna postawa – postępowanie nie wymuszone przez urzędowy aparat represyjny.

Człowiek nieuczciwy też nie potrzebuje państwa i prawa. Po prostu bierze to, co chce, i śmieje się wszystkim w żywe oczy. Oczywiście tylko wtedy, gdy państwo jest słabe.

Państwo, które nie ma jaj, nie jest potrzebne nikomu!

Dlaczego? Bo nie chroni interesu uczciwych przed zakusami nicponi i cały porządek społeczny rozpada się jak domek z kart.

Do tych dywagacji skłonił mnie artykuł opublikowany 3 listopada 2011 roku w Gazecie Wyborczej pod tytułem „Samowolka po góralsku”. Opisano w nim skalę samowoli budowlanych w Zakopanem i okolicach oraz „bezradność” nadzoru budowlanego wobec tego zjawiska. Zamiast budynków jednorodzinnych powstają pięciopiętrowe pensjonaty, a w nielegalnie wybudowanej przez miejscowego radnego restauracji „Bąkowa” lokalne władze podejmują oficjalnych gości – między innymi ministra gospodarki przestrzennej i budownictwa!

Szczególnie zabolał mnie następujący akapit:

Inspektorat w Zakopanem istnieje od 1999 roku. Od tamtego czasu nie wykonano tam ani jednego nakazu rozbiórki domu, usunięto jedynie kilka nielegalnych ogrodzeń i stragan pod Gubałówką. – Nie ma na to pieniędzy, skoro wyburzenie domu kosztuje między 300 a 400 tysięcy. Te pieniądze, zanim obciąży nimi właściciela budynku, musi wyłożyć inspektorat. A tyle wynosi roczny budżet naszego urzędu, więc nie ma się co dziwić, że egzekucja prawa nie następuje, a zaległości narastają i wszystko kuleje – przyznaje Jan Kęsek (powiatowy inspektor nadzoru budowlanego).

Nie ma się co dziwić?

To właściwie po co jest ten urząd? Żeby uczciwi musieli przechodzić drogę przez mękę, a nieuczciwi bezkarnie robili to, co im się żywnie podoba?

To może po prostu zlikwidujmy te wszystkie urzędy. Będzie taniej, a przede wszystkim dokona się w ten sposób akt sprawiedliwości dziejowej:

Uczciwi otrzymają wreszcie te same prawa, które od lat przysługują nieuczciwym!

Spokojnie, to tylko szczepienie…

Jak co roku, jesienną porą zostaliśmy zaatakowani zmasowaną propagandą na rzecz powszechnych szczepień przeciwko grypie.

Dotychczas mogło się wydawać, że jest to tylko wojna koncernów farmaceutycznych o zawartość naszych portfeli – wszak sprzedaż lekarstw ludziom zdrowym stanowi znacznie grubszą żyłę złota niż leczenie tych, którzy już zachorowali.

Tymczasem ciekawe światło na to ogólnoświatowe przedsięwzięcie rzuca analiza porównawcza przeprowadzona przez Dr. Barucha („Context of the social revolution swine flu” [haaretz.co.il]), z której jednoznacznie wynika, że spokój i posłuszeństwo społeczeństw jest wprost proporcjonalne do odsetka ludzi szczepionych przeciw grypie.

Na przykład w Grecji szczepiono tylko 3% ludności, a w Hiszpanii 10% i gołym okiem widać, jak gwałtowne protesty społeczne trapią te państwa. Także kraje Arabskiej Wiosny 2011 z pewnością nigdy nie należały do światowych przodowników w dziedzinie szczepień przeciwgrypowych. Trudno też podejrzewać ludzi okupujących Wall Street o zaprzątanie sobie głowy profilaktyką zdrowotną.

A w takiej Szwecji, oazie spokoju, odsetek szczepionych sięga rok w rok 60%.

To daje do myślenia!

Co tak naprawdę jest dodawane do tych, jakże skutecznych, szczepionek?

Nie wiem.

Nie wiem!

NIE WIEM!

A teraz odprężę się… Poczuję lekkie ukłucie i będę już spokojny…

Jak się to wszystko skończy?


Żeby uspokoić tę dziewczynę, żeby ją przestawić na słuchanie, opowiadam jej historię mojej rybki. To jest w życiu złotej rybki rybka numer sześćset czterdzieści jeden. Pierwszą kupili mi rodzice, żebym uczył się miłości i troski o inną żywą oddychającą bożą istotę. Sześćset czterdzieści rybek później wiem tylko, że wszystko, co kochasz, umiera. Kiedy po raz pierwszy spotykasz tego kogoś ważnego, możesz liczyć na to, że któregoś dnia ten ktoś umrze i pójdzie do piachu.

Chuck Palahniuk „Rozbitek” (284)


Ezechiel, rozdział dziewiętnasty, wiersz siódmy:
„Napadało na ich wyludnione pałace […]” coś tam, coś tam, coś tam. Nie można mieć całej Biblii w głowie, boby człowiek nie miał miejsca na własne nazwisko.

Chuck Palahniuk „Rozbitek” (277)


Myślisz, że może gdybyś pracował ciężej i szybciej, mógłbyś powstrzymać napór chaosu, ale potem któregoś dnia wymieniasz na tarasie żarówkę z pięcioletnią gwarancją i uświadamiasz sobie, że wymienisz tu żarówkę może jeszcze z dziesięć razy, zanim umrzesz.

Chuck Palahniuk „Rozbitek” (269)


– Czy to bardzo boli, kiedy się umiera?
Cóż kochanie, mówię jej, tak, ale życie boli znacznie bardziej.

Chuck Palahniuk „Rozbitek” (243)


Z zamkniętymi oczami pytam ją, czy wie, jak się to wszystko skończy.
– Na dalszą czy na bliższą metę? – pyta.
Jedno i drugie.
– Na dalszą metę – mówi – wszyscy umrzemy. Potem nasze ciała zgniją. Tu nie ma niespodzianek. Na bliższą metę będziemy odtąd żyli długo i szczęśliwie.

Chuck Palahniuk „Rozbitek” (51)


Rozbitek

Jak łatwo domyślić się z poprzedniego wpisu (krótkotrwałej, bo szybko odgadniętej, zagadki), moją lekturą przez ostatnie dni był „Rozbitek” Chucka Palahniuka. Jeśli, tak jak ja, jesteś fanem filmu „Fight Club” i zaprezentowanej w nim pokręconej, neurotycznej wizji rzeczywistości, „Rozbitek” będzie dla ciebie satysfakcjonującą kontynuacją tych samych klimatów. Jeśli zaś „Fight Club” ci się nie podobał, obejrzyj go jeszcze raz. I jeszcze raz. Aż zobaczysz karykaturę dzisiejszego świata umeblowanego sprzętami z Ikei. Świata, w którym to ty, a nie stół czy krzesło, jesteś towarem i przedmiotem wielowątkowej manipulacji.

A jeśli nigdy nie słyszałeś o filmie „Fight Club”, to masz dwa wyjścia: zamknąć oczy i trwać w nieświadomości lub czym prędzej kupić lub wypożyczyć DVD i ujrzeć prawdę o otaczającej cię rzeczywistości.

A potem przeczytaj „Rozbitka”. Co prawda świat w nim opisany nie różni się od fight-clubowego – wszak to po prostu zachodnia cywilizacja odarta ze złudzeń – ale historia Tendera Bransona została opowiedziana wartko, a tłumaczenie Lecha Jęczmyka jest po prostu doskonałe. No, może z wyjątkiem samego tytułu, ponieważ „Rozbitek” nie w pełni oddaje wszystkie odcienie znaczeniowe oryginalnego „Survivora”, niosącego w sobie, moim zdaniem, nieco więcej optymizmu. Dla mnie rozbitek, to ktoś, kto latami będzie w samotności czekał na ratunek na bezludnej wyspie, a survivor, to osoba, która szczęśliwie umknęła kostusze spod kosy.

Niech poniższe cytaty zachęcą cię do sięgnięcia po tę lekturę i obejrzenia filmu „Fight Club”:


Kiedy się planuje porwanie samolotu w pojedynkę, człowiek zapomina, że gdzieś tam będzie zmuszony zostawić na chwilę zakładników i wyskoczyć do toalety.
(…)
Kiedy zostaliśmy na pokładzie tylko pilot i ja, wystartowaliśmy ponownie.
Pilot, tuż zanim wyskoczył, powiedział mi, że kiedy poszczególne silniki będą obcinać, alarm będzie bez końca ogłaszał, że wyłączył się silnik numer jeden albo trzy, albo któryś. Kiedy wszystkie przestaną działać, jedynym sposobem, żeby lecieć dalej, będzie podniesienie nosa. Trzeba pociągnąć na siebie kierownicę. Nazwał to sterownicą. Żeby ruszyć ster wysokości. Traci się wtedy szybkość, ale utrzymuje wysokość. Wygląda, jakby się miało wybór, wysokość albo szybkość, ale tak czy owak zanurkuje się nosem w ziemię.
To wystarczy, mówię mu, nie mam zamiaru zdawać na licencję pilota. Po prostu muszę skorzystać z toalety jak człowiek. Chcę, żeby już znalazł się za drzwiami.
Zwalniamy do stu siedemdziesięciu pięciu węzłów. Żeby was nie zanudzać szczegółami, schodzimy poniżej dziesięciu tysięcy stóp i otwieramy przednie drzwi kabiny. Pilot wyskakuje, a ja, zanim jeszcze zamknę drzwi, staję w progu i sikam w ślad za nim.
Nigdy w życiu nie czułem takiej ulgi.

Chuck Palahniuk „Rozbitek” (294-293)


Ludzie nie chcą, żeby im prostować życie. Nikt nie chce, żeby mu rozwiązywać jego problemy. Jego dramaty. Jego rozterki. Żeby mu uładzić życie. Posprzątać jego bałagan. Bo co by mu wtedy zostało? Tylko wielkie i przerażające nieznane.

Chuck Palahniuk „Rozbitek” (289)


Ten facet jest dość intensywnie brzydki.

Chuck Palahniuk „Rozbitek” (241)


Mój plan nie polega na tym, żeby dobrze wyglądać. Mój plan, to wyglądać na niewykorzystany potencjał. Chcę osiągnąć wygląd naturalny. Realny. Mam stwarzać wrażenie nieobrobionego surowca. Nie jakiegoś zdesperowanego biedaka, ale kogoś kryjącego w sobie możliwości. Nie kogoś głodnego. Jasne, że chcę wyglądać na kogoś, w kogo warto zainwestować. Uprany, ale nieuprasowany. Czysty, ale niewypolerowany. Pewny siebie, ale skromny.

Chuck Palahniuk „Rozbitek” (226)


Kuratorka dowiedziała się o mnie wszystkiego z wyjątkiem prawdy.

Chuck Palahniuk „Rozbitek” (213)


Nieważne, na czym się znasz.
Ważne, kogo znasz.

Chuck Palahniuk „Rozbitek” (142)


Na scenie w dole jakiś lokalny kaznodzieja rozgrzewał salę. Część jego wstępnego numeru polegała na tym, żeby doprowadzić widownię do hiperwentylacji. Można to uzyskać przez głośny śpiew. Albo skandowanie. Według agenta, kiedy ludzie krzyczą w ten sposób albo śpiewają na całe gardło hymn „Zadziwiająca łaska”, oddychają zbyt często. Krew ludzka powinna mieć odczyn kwaśny. Kiedy człowiek się przetleni, obniża się poziom dwutlenku węgla we krwi, która nabiera odczynu zasadowego.
– Alkalizacja oddechowa – mówi.
Ludzie popadają w zamroczenie. Przewracają się, słyszą dzwonienie w uszach, drętwieją im palce u rąk i nóg, odczuwają bóle w klatce piersiowej, oblewają się potem. To ma być uniesienie. Ludzie tarzają się po podłodze, z dłońmi skurczonymi w sztywne kleszcze.
To się uważa za ekstazę.
– Ludzie pracujący w biznesie religijnym mówią na to „odwalić homara” – powiada agent. – Nazywają to mówieniem językami.

Chuck Palahniuk „Rozbitek” (137-136)


Żeby nie pozostawić żadnych wątpliwości, koordynator informuje mnie, że agent pozwolił sobie upewnić się co do tego, że moja żona urodzi nasze pierwsze dziecko na zakończenie mojego dziewięciomiesięcznego tournee.
Długofalowe plany przewidują, że moja małżonka będzie miała sześcioro, może siedmioro dzieci, wzorowa rodzina wyznawców.
Koordynator występów mówi, że nie będę musiał ruszyć palcem.
Z mojego punktu widzenia to będzie niepokalane poczęcie.

Chuck Palahniuk „Rozbitek” (75)


…ze starej kultury niewolników nie może wyrosnąć nowa kultura ludzi wolnych.

Chuck Palahniuk „Rozbitek” (25)