Rok: 2011

Doręczanie szczęścia

Stanowczo zbyt długo oszukiwałem Cię, Drogi Czytelniku. W bocznym panelu BIZNESU BEZ STRESU przez wiele miesięcy, jako czytana przeze mnie lektura, widniała książka twórcy firmy Zappos Tony’ego Hsieha „Delivering Happiness”. Tymczasem połknąłem ją w całości natychmiast po jej nabyciu. To dobra książka, dająca nadzieję, że nie trzeba być cynicznym i niemoralnym dupkiem, żeby świetnie radzić sobie w drapieżnym otoczeniu wolnego rynku. Że realizacja własnych pasji i celów życiowych może być związana z sukcesem ekonomicznym i dostatnim, pełnym satysfakcji życiem. Warto przeczytać tę książkę! Na zachętę przedstawiam Ci kilka cytatów, które szczególnie zwróciły moją uwagę.

Strategia:

  • Nie graj w gry, których zasad nie rozumiesz. Nawet wówczas, gdy widzisz, że wiele osób, grając w nie, wygrywa.
  • Poznawaj zasady gry wtedy, gdy stawka nie jest jeszcze zbyt wysoka.
  • Nie oszukuj. Na dłuższą metę oszustwo nie jest wygrywającą strategią.
  • Trzymaj się swoich zasad.
  • Dostosowuj styl swojej gry do dynamiki wydarzeń. Bądź elastyczny.
  • Bądź cierpliwy i myśl perspektywicznie.
  • Zwykle wygrywają najwytrwalsi i najbardziej skupieni.
  • Wyróżniaj się. Działaj inaczej niż twoi konkurenci.
  • „Nadzieja” nie jest dobrym planem działania.
  • Nie odgrywaj się i nie próbuj przebijać muru głową. Często lepiej przerwać grę na pewien czas, żeby powrócić na arenę z nową energią.

Tony Hsieh „Delivering Happiness” (65-66)

„Bądź skromny” jest prawdopodobnie tym elementem firmowego dekalogu Zappos, który ma największy wpływ na nasze decyzje rekrutacyjne. Spotykamy się z wieloma doświadczonymi, inteligentnymi i utalentowanymi ludźmi, którzy z pewnością od pierwszego dnia wpłynęliby pozytywnie na wyniki finansowe firmy. Ale wielu z nich tak pragnie skupiać na sobie uwagę otoczenia, że ich nie zatrudniamy. W wielu koncernach szefowie działu kadr nie podzielaliby tego stanowiska, argumentując, że taki kandydat wniósłby wiele do przedsiębiorstwa. Być może dlatego wiele z tych firm nie może pochwalić się wysokim morale.”

Zgodnie z naszą filozofią w Zappos jesteśmy gotowi na krótkoterminowe poświęcenia (obejmujące utratę przychodów i zysków), gdy wierzymy, że długoterminowe korzyści nam to wynagrodzą. Ochrona kultury firmowej i jej kluczowych wartości jest właśnie taką długoterminową korzyścią.

Tony Hsieh „Delivering Happiness” (158)

„Każdy ma swój własny Mount Everest, dla którego zdobycia pojawił się na ziemi.” – Hugh Macleod

„Jeśli masz więcej niż 3 priorytety działania, to znaczy, że nie masz żadnego.” – Jim Collins

„Jeśli osoba, do której mówisz, cię nie słucha, bądź cierpliwy. Może po prostu ma w uchu fafołek.” – Kubuś Puchatek

Tony Hsieh „Delivering Happiness” (200)

To ciekawe, jak zmieniało się hasło skojarzone z marką Zappos na przestrzeni lat:

1999 – Największy wybór butów

2003 – Obsługa klienta

2005 – Kultura firmowa i kluczowe wartości jako nasza platforma

2007 – Osobisty, emocjonalny związek

2009 – Doręczanie szczęścia

Tony Hsieh „Delivering Happiness” (230)

„Jedną świecą można zapalić tysiąc świec bez uszczerbku dla trwałości jej płomienia. Szczęścia też nigdy nie ubywa, gdy się nim dzielimy.” – Budda

„W życiu nie chodzi o odnalezienie siebie. W życiu chodzi o wykreowanie siebie.” – George Bernard Shaw

„To zadziwiające, jak wiele można osiągnąć, gdy się nie dba o to, kto zbierze laury.” – H. S. Truman

„Albo robimy się żałośni i nieszczęśliwi, albo silni i szczęśliwi. Wysiłek w obu przypadkach jest taki sam.” – Carlos Castaneda

„Co jest za nami i co jest przed nami nie ma znaczenia w porównaniu z tym, co jest w nas.” – Ralph Waldo Emerson

Tony Hsieh „Delivering Happiness” (244)

Mit dzietności, czyli wielkie oszustwo emerytalne

Czytanie prasy za pomocą czytnika Amazon Kindle sprzyja skupieniu i uważnej analizie tego, co napisał autor artykułu. Tekst jest wyświetlany na ekranie niewielkimi fragmentami i w związku z tym wzrok nie ma tendencji do rozbiegania się po kolumnach, tak jak w przypadku wydania papierowego.

W ostatnim numerze „Polityki” przeczytałem artykuł redaktora Jacka Żakowskiego o kondycji polskiego państwa („Najjaśniejsza Patologia”), z którego ogólną wymową się zgadzam, lecz który zawiera jedno stwierdzenie budzące mój żarliwy sprzeciw. Pisząc o Otwartych Funduszach Emerytalnych, publicysta stwierdził:

„Nikt nie pytał, czy zamiast wydawać gigantyczne pieniądze na OFE, nie lepiej by było przeznaczyć je na zwiększenie dzietności.”

Twierdzenie, że większa liczba dzieci uratuje system emerytalny, to jeden z największych i najbardziej szkodliwych mitów, jakie w życiu słyszałem.

Tym razem, wyjątkowo :-), nie ucieknę się do teorii spiskowych i nie będę zarzucał nikomu chęci przekręcania naszej kasy przez propagowanie tej błędnej terapii.

Pomysł zaludnienia planety tabunem dzieci, które będą na nas pracowały, gdy przejdziemy na emeryturę, powstał w głowach ludzi nie rozumiejących istoty przemian społecznych i gospodarczych dokonujących się na naszych oczach.

Tak jak redaktor Żakowski, pamiętam czasy, gdy zwiększenie produkcji odbywało się przez wybudowanie nowej hali fabrycznej i zatrudnienie tysiąca nowych pracowników. Gdy zwiększenie wydobycia węgla związane było ze ściągnięciem na Śląsk ludzi z całej Polski. Gdy w biurach i redakcjach znaczną część powierzchni zajmowały hale maszynistek (przepisujących przez kalkę teksty) lub hale wprowadzania danych do komputerów.

Jeszcze do niedawna postęp i rozwój odbywały się przede wszystkim poprzez zwiększanie zatrudnienia.

Ale to się skończyło!

W skali światowej można jeszcze znaleźć biedne regiony z tanią siłą roboczą i póki co koncerny wykorzystują te zasoby do niskonakładowego zwiększania produkcji w okresie przejściowym do pełnej automatyzacji. Ale nie minie jedno pokolenie, gdy ten model działania przestanie być zyskowny i przez to atrakcyjny. Wówczas znienacka okaże się, że do wyprodukowania odkurzacza, samochodu czy lampki stołowej nie potrzeba wcale tysięcy ludzi. Wystarczy kilkadziesiąt osób czuwających nad w pełni zautomatyzowanym procesem wytwórczym. Prawdopodobnie już niebawem po miastach zaczną krążyć bezpieczne autobusy i tramwaje bez kierownicy i siedzącego za nią kierowcy.

Głośne ostatnio zamknięcie Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu to nie przejaw spisku wrogiego Polsce kapitału. To znaczący sygnał, że nikt nie potrzebuje tak dużego terenu i tak wielu pracowników do produkcji kilkudziesięciu tysięcy samochodów rocznie.

Moja propozycja rozwiązania problemu emerytalnego jest zupełnie inna:

Tu nie chodzi o to, żeby więcej osób coś produkowało. Tu chodzi o to, żeby więcej zostało wytworzone na jednego emeryta potrzebującego na starość naszego wsparcia. Zatem nie chodzi o ilość dzieci, ale o ich jakość!

Apeluję więc:

Skończmy z „becikowym”!

Wprowadźmy „rozwojowe”!

Doceniajmy i premiujmy dzieci, które prą do przodu, zdobywają wiedzę i zakładają nowoczesne firmy. Premiujmy rodziców, którzy wierzą w swoje pociechy i starają się im pomóc wydobyć z szarości.

Czas skupić wysiłki Państwa Polskiego na nowoczesnej wydajności, a nie na radosnej prokreacji prowadzącej do powołania do życia tysięcy bezrobotnych.

Kindelkowa „Polityka”

Niedawno zelektryzowała mnie informacja, że tygodnik „Polityka” jest dostępny na tablecie Apple iPad, i już zacząłem wymyślać dodatkowe argumenty uzasadniające nabycie tego urządzenia, gdy dowiedziałem się, że elektroniczna oferta objęła także czytnik Amazon Kindle. I jakby tego było mało, pierwsze dwa tygodnie prenumeraty są darmowe, a potem koszt wynosi tylko cztery dolary miesięcznie, czyli znacznie mniej niż 4 lub 5 wydań papierowych!

Ruszyłem zatem do sklepu Amazon. Zalogowałem się i poleciłem wysłać prenumeratę do mojego Kindelka (Amazon Kindle 2 z oprogramowaniem w wersji 2.5.3). Niestety witryna Amazon odmówiła współpracy i stwierdziła, że wystąpił błąd, który nie powinien wystąpić. :-) Wstrzymałem więc eksperymenty do następnego dnia – wiadomo wszak, że czas leczy wiele problemów, szczególnie w dziedzinie informatyki.

Miałem rację. Owego następnego dnia wszystko poszło bez problemów i już po chwili najnowsze wydanie „Polityki” automagicznie pojawiło się w Kindelku, bezszelestnie przetransmitowane przez sieć komórkową. Niestety w niektórych miejscach brakowało polskich liter, spis treści był wyświetlany dziwacznie, a prawie wszystkie obrazki poznikały. Już chciałem szpetnie zakląć i powiedzieć: „Miało być inaczej, a wyszło jak zwykle!”, ale zanim wydałem z siebie ten pochopny sąd, postanowiłem sprawdzić, jak to wygląda na Kindelce (Amazon Kindle 3 z oprogramowaniem w wersji 3.1).

Uruchomiłem Kindelkę, włączyłem jej WiFi, wybrałem z menu opcję „Sync & Check for Items”, która służy do synchronizacji publikacji w czytnikach przypisanych do tego samego konta i… nic. „Polityka” nie pojawiła się. Wszedłem więc do sklepu Amazon i ponownie zaprenumerowałem tygodnik – tym razem dla Kindelki. Okazuje się, że trzeba oddzielnie płacić za prenumeratę przesyłaną na każde posiadane urządzenie i nie można synchronizować „miejsca czytania” pomiędzy czytnikami! To mi się zdecydowanie nie podoba!

„Polityka” na czytniku Amazon Kindle 3 to zupełnie inna para kaloszy niż na Kindle 2. Niech świadczy o tym poniższy fotoreportaż.

Po pierwsze: okładka. Czarno-biała, ale precyzyjnie odwzorowana:

Kindle Polityka 1

Po drugie: wygodny spis treści podzielony na sekcje (lewa kolumna ekranu) i artykuły należące do danej sekcji (prawa kolumna ekranu). Można wygodnie skakać po całym tygodniku:

Kindle Polityka 2

Po trzecie: artykuły są ilustrowane czarno-białymi fotografiami. Jak można zauważyć nie ma gwarancji, że wydanie elektroniczne będzie zawierało te same fotografie, co wydanie papierowe. Zapewne zawiłości prawa autorskiego w pewnych przypadkach na to nie pozwalają:

Kindle Polityka 3

Po czwarte: rysunki satyryczne. Zgromadzone zostały w osobnej sekcji i możliwe jest ich automatyczne przybliżanie:

Kindle Polityka 4

Podsumowując, uważam elektroniczne wydanie tygodnika „Polityka” dla czytnika Amazon Kindle za bardzo udany eksperyment i usilnie proszę o jego kontynuowanie.

Jeden z czytelników zapytał mnie ostatnio, czy warto kupować Kindle 3, będąc posiadaczem Kindle 2. Redakcja „Polityki” dała mi do ręki potężny argument, żeby odpowiedzieć na to pytanie twierdząco:

TAK, warto wymienić Kindle 2 na Kindle 3 – chociażby po to, żeby cieszyć swoje oczy znakomitą treścią „Polityki” w jednej z najnowocześniejszych form przekazu.

Czas płynie

W takie dni jak dziś (nie pytaj mnie, dlaczego) zastanawiam się, jak to jest z tym czasem. Podobno płynie, podobno nieprzerwanie, ale skąd płynie, gdzie jest jego źródło i do jakiego morza wpada, tego nikt mi jeszcze nie wyjaśnił.

Ciekawi mnie też, dlaczego pojawiamy się znienacka w tym strumieniu chwil i czy czas porywa nas do oceanu wieczności, gdy odchodzimy z tego świata.

A może to nie my płyniemy w czasie, tylko czas przepływa przez nas wyciskając piętno na naszym ciele i umyśle, rzeźbiąc w nich meandrowe wąwozy i nieregularne pagórki i pozostawiając po sobie osobliwe ostańce. Gdzie w takim razie podziewa się to, co zostaje wypłukane? Na przykład złudna fascynacja światem, z którą wszyscy się rodzimy, ale z którą niewielu umiera? Albo wiara we własne siły i lepszą przyszłość?

Niezależnie od tego, jak to jest z tym czasem, warto bez skrupułów zadbać o jego jak najlepsze wykorzystanie – tu i teraz. Bo czasu, tak jak i Wisły, nie da się zawrócić. Ani kijem, ani nawet pompą strażacką.

Zatem:

Dbaj o każdą chwilę niezależnie od tego, czy to ty płyniesz przez nią, czy ona przenika przez ciebie!