Miesiąc: Czerwiec 2010

Kondycja kandydata

Tydzień temu, w poniedziałek, wysłałem do sztabów wyborczych wszystkich kandydatów w zbliżających się wyborach prezydenckich następujący list elektroniczny:

Szanowni Państwo,

Prowadzony przeze mnie blog „BIZNES BEZ STRESU” jest neutralną politycznie witryną propagującą aktywne i odpowiedzialne podejście do swojego życia i obowiązków. Jednym ze sposobów obniżenia związanego z tym stresu jest dbałość o kondycję fizyczną.

Chciałbym przedstawić Moim Czytelnikom zestawienie „parametrów” wszystkich kandydatów startujących w Wyborach Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Zapewniam, że zestawienie będzie miało charakter informacyjny i obiektywny (na podstawie danych otrzymanych ze Sztabów Wyborczych) oraz będzie pozbawione jakiegokolwiek komentarza z mojej strony.

W związku z tym uprzejmie proszę o podanie następujących informacji dotyczących Państwa Kandydata:

1. Wzrost.

2. Waga.

3. Regularnie uprawiane dyscypliny sportowe.

4. Informacje dodatkowe (na przykład udział w imprezach masowych, wyniki, rekordy itp.)

Licząc na przychylne potraktowanie mojej prośby i udzielenie szybkiej i precyzyjnej odpowiedzi, łączę wyrazy szacunku.

Z poważaniem,

TesTeq – Krzysztof Wysocki

Dołożyłem należytej staranności w procesie wyszukiwania właściwych adresów pocztowych na internetowych stronach sztabów wyborczych i partii politycznych. W większości przypadków list wysłałem pod więcej niż jeden adres.

Niestety, efekt mojego działania okazał się marny.

Jako pierwszy po 3 godzinach na pytania odpowiedział sztab Kornela Morawieckiego. Według słów przedstawicielki sztabu wyborczego Pan Kornel Morawiecki ma 176 centymetrów wzrostu i waży 72 kilogramy, co daje bardzo dobry współczynnik BMI równy 23,2. Obecnie na regularne uprawianie sportu brakuje mu czasu, ale dla poprawienia kondycji jeździ na rowerze, a w młodości ćwiczył jogę i biegał. Jego pasją jest pływanie – szczególnie na długie dystanse. W diecie preferuje prostotę, głównie warzywa, ryby i ciemne pieczywo. Sam przygotowuje przetwory owocowo-warzywne na zimę ze swojej działki.

Jako drugi, po 5 godzinach odezwał się sztab Bronisława Komorowskiego, pytając, jaki jest ostateczny termin nadsyłania odpowiedzi. Niestety moje stwierdzenie, że ze względu na „plany wydawnicze” czekam na dane do piątku, okazało się niezręcznością, zaległa bowiem taka… krępująca cisza. Do piątku żadnych informacji nie otrzymałem.

I to by było na tyle.

Obiecałem sztabom wyborczym, że nie będę komentował zestawienia, ale ponieważ nie ma czego zestawiać, zastanawiam się, co przyczyniło się do mojej porażki?

  • Może te dane są poufne?
  • Może są inne, ważniejsze sprawy?
  • Może nie ma się czym chwalić?
  • Może w Polsce w ogóle niestosowne jest zadawanie pytań kandydatom?

Póki co w zasięgu mojego wzroku jest Morze Bałtyckie i to mi w zupełności wystarcza!

Deska Sławomira Idziaka

W kontekście mojego planu na następny tydzień (wybieram się nad polskie morze) – dwa cytaty z zamieszczonego 18 lutego 2010 roku w Dużym Formacie (dodatek do Gazety Wyborczej) wywiadu ze Sławomirem Idziakiem, światowej sławy operatorem filmowym (między innymi „Helikopter w ogniu” i „Harry Potter i Zakon Feniksa”):

Lubi pan swój zawód? Ostatnio chyba pan przystopował?

– Tak naprawdę lubię pływać na desce surfingowej, to mnie najbardziej interesuje. Gdybym nie pływał chociaż przez miesiąc w roku, byłbym nieszczęśliwy. Za chwilę wyjeżdżam w tym celu na Wyspy Zielonego Przylądka, bo latem siedzę na Helu.

Jakość życia jest szalenie istotna. Często ludzie zapamiętują się w jakichś działaniach, zapominając, że mogą swoje życie zmienić. Ja dozuję to, co robię. Nie chcę umrzeć na planie filmowym.

(…)

Co jest teraz dla pana ważne?

– Najchętniej bym odpowiedział, że pływanie na desce. Nie miałem poczucia większego sukcesu niż wtedy, gdy zrobiłem zwrot na desce w ślizgu. Wcześniej przez lata mi to nie wychodziło, więc pomyślałem: „O, wreszcie coś mi się w życiu udało”. Jak schodzę z deski umęczony, to uśmiecham się do siebie, co rzadko zdarza mi się w pracy.

Rework – pracoholizm, pomysły, lekkość

Nasza kultura czci ideę pracoholizmu. Słyszymy o ludziach zarywających noc po nocy, spędzających całe doby w pracy i sypiających na podłodze w biurze. Punktem honoru jest paść na twarz na koniec projektu. Żadna ilość pracy nie jest zbyt wielka.

Pracoholizm nie tylko jest niepotrzebny, ale po prostu głupi. Większy wysiłek nie oznacza większego zaangażowania lub większego efektu. Jest tylko większym wysiłkiem.

Jason Fried, David Hansson „Rework” (Amazon Kindle location 261)

Każdy z nas ma znajomego, który mówi: „Miałem pomysł na eBay (albo Allegro). Gdybym tylko się tym zajął, to byłbym miliarderem!”. Taka logika jest żałosna i złudna. Pomysł na eBay nie ma nic wspólnego ze stworzeniem takiego serwisu internetowego. Ważne jest to, co zrobisz, a nie to, co pomyślisz, powiesz lub zaplanujesz.

Jason Fried, David Hansson „Rework” (Amazon Kindle location 339)

Zostań wyznawcą filozofii lekkości. Jesteś w tej chwili najmniejszy, najszczuplejszy i najszybszy w swojej karierze. I od tej chwili zaczniesz przybierać na wadze. A im cięższy jest obiekt, tym więcej energii wymaga zmiana kierunku jego ruchu. Ta prawda ma zastosowanie zarówno w świecie biznesu, jak i w otaczającej cię rzeczywistości. Czynnikami zwiększającymi masę firmy są:

  • kontrakty długoterminowe;
  • przerosty zatrudnienia;
  • decyzje, których nie da się zmienić;
  • zebrania;
  • sztywne procedury;
  • zawartość magazynu (fizycznego i mentalnego);
  • uzależnienie od platform sprzętowych, programowych i technologicznych;
  • długoterminowe mapy działania;
  • polityka biurowa.

Jeśli tylko możesz, unikaj tych rzeczy. Dzięki temu z łatwością będziesz mógł zmieniać kierunek swojego działania. Im kosztowniejszy jest ten proces, tym mniej prawdopodobne, że go zainicjujesz i zrealizujesz.

Jason Fried, David Hansson „Rework” (Amazon Kindle location 496)