Miesiąc: Listopad 2009

Czym się różni GTD od łopaty?

Czym się różni metoda GTD (Getting Things Done) Davida Allena od łopaty?

W gruncie rzeczy niczym.

To nie łopata decyduje, gdzie i jak głęboki dół zamierzasz wykopać.

To nie GTD decyduje, czego i w jaki sposób zamierzasz dokonać. GTD jest tylko logiczną metodą, uporządkowanym zbiorem reguł, który pozwala twojemu umysłowi wypracować skuteczną ścieżkę realizacji przedsięwzięć. Oprócz tego GTD pomaga stwierdzić, czy twoje siły są odpowiednie do zamiarów.

W przeciwieństwie do innych systemów „zarządzania czasem” GTD nie obiecuje, że nadanie przedsięwzięciom priorytetów A-B-C lub 1-2-3 przyniesie ci automatyczną odpowiedź, co powinieneś zrobić tu i teraz. GTD służy budowaniu intuicji, dzięki której sam będziesz w stanie wybierać najlepsze w danym momencie działania.

Pamiętaj: metoda GTD to łopata, a nie kryształowa kula. Moje doświadczenia jednoznacznie wskazują, że w życiu znacznie częściej przydaje się dobra łopata. A kryształowa kula… ładnie wygląda na kominku.

TurboDymoMan na prezydenta!

W czerwcu 2008 roku w Irlandii odbyło się referendum w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego reformującego ustrój Unii Europejskiej. Wyniki referendum były następujące (dane ze strony „Referendum Ireland”):

  • 3,051,278 uprawnionych do głosowania;
  • 1,621,037 wzięło udział w głosowaniu (53.13%);
  • 752,451 głosów „za”;
  • 862,415 głosów „przeciw”;
  • 6,171 głosów nieważnych.

TurboDymoMan (niewątpliwy kandydat na Prezydenta Unii Europejskiej), zapoznawszy się z tymi wynikami, tak zawstydził rząd Irlandii, że ten postanowił przeprowadzić kolejne referendum. Odbyło się ono w październiku 2009 roku. Przyniosło zgoła odmienne wyniki (dane ze strony „Referendum Ireland”):

  • 3,078,032 uprawnionych do głosowania;
  • 1,816,098 wzięło udział w głosowaniu (59.00%);
  • 1,214,268 głosów „za”;
  • 594,606 głosów „przeciw”;
  • 7,224 głosów nieważnych.

Zastanawiam się, jak to jest. Pierwszy mecz wygrali przeciwnicy ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, drugi jego zwolennicy. Czy zatem nie należałoby rozegrać trzeciego meczu na neutralnym terenie? A może liczą się małe punkty? A może ten się śmieje, kto się śmieje ostatni?

W każdym razie, dzięki wczorajszej decyzji prezydenta Vaclava Klausa usunięta została ostatnia przeszkoda na autostradzie politycznej kariery TurboDymoMana. Europie potrzebny jest przywódca, który będzie w stanie zachować i utworzyć o 50% więcej miejsc pracy niż prezydent Obama i zbudować o połowę dłuższy gazociąg pod Bałtykiem niż planowany przez premiera Putina!

Mój plan dnia

Jeden z czytelników poprosił mnie o przedstawienie mojego standardowego planu dnia. Oto on (od poniedziałku do piątku):

  • 04:45 Pobudka, lekkie śniadanie, toaleta poranna oraz sprawdzenie, czy w mojej teczce Action Support są dokumenty niezbędne do załatwienia spraw, które chcę danego dnia załatwić.
  • 05:45 Jazda samochodem do firmy (słuchanie podcastów).
  • 06:30 Kawa, pielęgnacja blogu, poranny przegląd zadań.
  • 07:00 Czytanie i pisanie (dokumenty, literatura fachowa itp.).
  • 08:45 Drugie śniadanie.
  • 09:00 Spotkania, czytanie i pisanie, czyszczenie skrzynek spraw przychodzących.
  • 11:45 Lekki obiad (30 minut).
  • 14:45 Popołudniowy przegląd zadań.
  • 15:00 Jazda samochodem do domu (słuchanie podcastów).
  • 16:15 Biały ser z dżemem lub powidłami.
  • 16:30 Sport (bieganie, windsurfing, fitness) (słuchanie podcastów).
  • 17:45 Rodzina, zajęcia domowe, lektury, internet, telewizja itp.
  • 19:00 Duże jabłko.
  • 20:00 Kieliszek czerwonego wina.
  • 21:00 Wieczorny przegląd zadań i przygotowanie zawartości teczki Action Support na następny dzień.
  • 21:30 Toaleta wieczorna.
  • 22:00 Cisza nocna.

Jest to oczywiście plan standardowy, który w razie potrzeby ulega modyfikacjom (na przykład, gdy wieje wiatr, windsurfing ma najwyższy priorytet :-) ), jednak staram się go trzymać i wpływać na świat tak, żeby dopasowywał się do moich zwyczajów.

W soboty i niedziele pozwalam sobie pospać nieco dłużej, bo aż do 06:45. W te dni stałymi, obowiązkowymi punktami programu są: pływanie (poranny basen), spacer, rozliczenia z fiskusem oraz Przegląd Tygodniowy.

Mam nadzieję, że niczego istotnego w powyższym opisie nie pominąłem.

Jak wam się podoba mój plan dnia?

Tajemnice mojego Kindelka

Oto kilka nieudokumentowanych funkcji, które zdradził mi mój Kindelek. Możesz je wywołać wprowadzając „w ciemno” trzycyfrowy kod, gdy wyświetlony jest ekran „Settings & Device Information”:

  • 311 – wyświetla ekran „Available Wireless Providers” zawierający listę operatorów sieci komórkowych, w których zasięgu znajduje się urządzenie (we wpisie Kto się boi mojego Kindelka? zamieściłem przykład takiego ekranu);
  • 411 – wyświetla ekran „411 Page” zawierający szereg informacji o urządzeniu, między innymi: czy jest zarejestrowane, numer fabryczny, numer fabryczny części radiowej i wersję oprogramowania systemowego;
  • 611 – wyświetla ekran „611 Page” zawierający 5 stron parametrów technicznych dotyczących między innymi: wbudowanego modemu (w tym numer IMEI), karty SIM, sieci komórkowej oraz parametrów komunikacji z siecią komórkową i serwerami Amazon.

Oprócz tego, zawsze gdy za pomocą klawisza Menu wywołasz… menu, u góry ekranu pojawia się ilość wolnej pamięci, bieżący czas i informacja o trybie dostępu do sieci komórkowej – na przykład „3G”.

Jednak najważniejsza, ukryta funkcja Kindleka jest dostępna po naciśnięciu kombinacji klawiszy Shift-ALT-M:

KINDLE31

Oprócz gry „Saper” dostępne jest też GoMoku, czyli kółko i krzyżyk „do pięciu w linii”:

KINDLE32

Dla zainteresowanych podaję, że póki co nie musiałem jeszcze po raz drugi ładować akumulatora, mimo że nie wyłączam Kindelka całkowicie, tylko pozostawiam go w stanie uśpienia.