Rok: 2008

Zderzenie łodzi

Jedna z buddyjskich legend opowiada o młodym rolniku, który w pocie czoła wiosłował swoją łodzią w górę rzeki, wioząc plony na targ w pobliskiej wiosce. Śpieszył się, ponieważ chciał jeszcze przed zmrokiem wrócić do domu po dostarczeniu produktów. Spojrzał przed siebie i ujrzał drugą łódź, która pędziła z naprzeciwka, kierując się wprost na niego. Rolnik zmienił kurs i jął gwałtownie wiosłować, żeby uniknąć zderzenia, ale to nie pomogło.

Zaczął wtedy krzyczeć w kierunku drugiej łodzi: „Zmień kurs, ty idioto! Staranujesz mnie! Rzeka jest szeroka! Uważaj!”. Ale i to nie przyniosło żadnego skutku. Łodzie zderzyły się z głuchym hukiem. Rozwścieczony rolnik nie przestawał wrzeszczeć: „Ty kretynie! Jak ci się udało uderzyć w moją łódź na samym środku takiej szerokiej rzeki! Odbiło ci?”.

Jednak gdy zajrzał do środka drugiej łodzi, zorientował się, że nikogo tam nie ma. Widocznie urwała się z cumy i swobodnie spływała z prądem w dół rzeki.

Morał stąd wynika następujący: Druga łódź jest zawsze pusta. Gdy się złościsz, wykrzykujesz swoje pretensje w kierunku pustej łodzi.

Marshall Goldsmith „What Got You Here Won’t Get You There” (63-64)

Najważniejszy pies w życiu

Kocham swojego psa, Beau. Podróże służbowe zajmują mi co najmniej 180 dni w roku, więc kiedy wracam do domu, Beau szaleje z radości. Podjeżdżam pod dom i pierwsze, co chcę zrobić, to otworzyć drzwi wejściowe, ruszyć na spotkanie podbiegającego psa i wykrzyknąć: „Tatuś wrócił do domu!”. Wtedy Beau zaczyna skakać jak wariat, a ja go przytulam, poklepuję i zapominam o całym świecie. Pewnego razu moja córka Kelly była świadkiem tego naszego festiwalu miłości. Spojrzała na mnie, podniosła w górę ręce, jakby były psimi łapkami, i zaszczekała w moim kierunku.

Zrozumiałem i do dziś to pamiętam.

Marshall Goldsmith „What Got You Here Won’t Get You There” (82)