Rok: 2008

Narzędzia i nawyki

Internetowe forum David Allen Company ma cały dział poświęcony różnym narzędziom stosowanym do implementacji metody GTD. Toczą się tam długie debaty, co jest lepsze:

  • papier czy elektronika;
  • organizer czy zeszyt Moleskine;
  • teczki wiszące czy stojące;
  • programy dostępne przez sieć czy instalowane w komputerze;
  • Outlook czy Lotus Notes;
  • iPhone czy Blackberry;
  • Symbian czy Windows Mobile;
  • i tak dalej, dookoła Wojtek…

Tymczasem GTD to nie narzędzia. GTD to zestaw nawyków, których wykształcenie jednym przychodzi łatwiej, a innym trudniej. A dyskusja o narzędziach jest tylko próbą ukrycia faktu, że dana osoba nie radzi sobie z nawykami GTD. Zatem:

Baaaczność! Spooocznij! Do Przeglądu Tygodniowego marsz!

Biuro Zatwierdzania Pomysłów

W starciu dwóch pomysłów niekoniecznie zwycięża lepszy. Wygrywa raczej ten, za którym stoi najbardziej nieustraszony heretyk.

Wielu z nas chciałoby wierzyć, że istnieje BZP czyli Biuro Zatwierdzania Pomysłów, którego celem działania jest analizowanie zgłaszanych pomysłów i błogosławienie tych najlepszych. Wystarczy, że wyszlifujesz swój wspaniały pomysł i przedstawisz go w BZP, a oni już zajmą się jego wdrożeniem.

Niestety nie zanosi się na to w dającej się przewidzieć przyszłości.

Seth Godin „Tribes” (36)

W co inwestować?

W czasach kryzysu, gdy akcje i nieruchomości tracą na wartości, a system bankowy chwieje się w posadach, wiele osób zastanawia się, w co należy inwestować?

Wbrew pozorom odpowiedź jest banalnie prosta:

Inwestuj w siebie!

  • Zdobądź nowe kwalifikacje.
  • Stań się lepszym pisarzem, blogerem, programistą.
  • Zainwestuj w swoje osobiste projekty. Wiele przedsięwzięć, które odniosły olbrzymi sukces, zainicjowano podczas załamania gospodarczego.
  • Zadbaj o swoje zdrowie i sprawność fizyczną.

To jest kapitał, który z pewnością zaprocentuje, kiedy nadejdą lepsze czasy.

Czy wie o tym kulka?

Umysł ludzki bardzo kiepsko radzi sobie z rachunkiem prawdopodobieństwa. Doszukujemy się prawidłowości tam, gdzie ich nie ma, i usiłujemy zinterpretować to, co nie poddaje się interpretacji.

Na przykład wiele osób jest przekonanych, że wypadnięcie w trzech kolejnych losowaniach Dużego Lotka liczby „7” jest znacznie mniej prawdopodobne niż wypadnięcie bardziej przypadkowego układu liczb – na przykład „7”, „2” i „9”. Na podstawie takich błędnych przeświadczeń tworzone są zadziwiające teorie i „stuprocentowo pewne” systemy wygrywania.

I tylko jedno mnie zastanawia: skąd kulki w maszynie losującej mają o tym wszystkim wiedzieć? Na przykład, że powinny dać się wylosować w tym, a nie w następnym losowaniu?

Jeśli zaś nie dzieje się to za przyczyną kulek, to w jaki sposób odpowiedni sygnał do machania skrzydłami jest przekazywany pewnemu motylowi gdzieś w Amazonii?