Rok: 2008

„Od” czy „do”?

W którym kierunku(*) żyjesz?

„Od” czy „do”?

Ludzie, którzy żyją „od”, cały czas przed czymś uciekają, rzeczywistość ich zaskakuje i muszą bronić się przed jej nieobliczalnością:

  • w szkole siadają w ostatniej ławce i kulą się, gdy nauczyciel podnosi wzrok;
  • w pracy kryją się po kątach, sfrustrowani patrzą, jak ich koledzy robią kariery, i wreszcie zwalniają się, nie mając nic w zanadrzu;
  • przerażeni pojawieniem się na świecie swojego potomka, uciekają w alkohol lub znikają bez wieści.

Ludzie, którzy żyją „do”, sami wyznaczają swoją drogę przez otaczający ich świat, stawiają czoła napotykanym wyzwaniom i nie dają się zbić z pantałyku:

  • w szkole siadają w pierwszej ławce i, zgłaszając się na ochotnika, odpowiadają wtedy, kiedy są najlepiej przygotowani;
  • w pracy chwytają najciekawsze tematy i z pełnym zaangażowaniem doprowadzają je do końca, po drodze przełamując rzeczywiste i urojone bariery; a jeśli chcą zmienić pracę, to wybierają nowego pracodawcę, a nie uciekają od poprzedniego;
  • są świadomymi i zaangażowanymi rodzicami, gotowymi poświęcić wiele czasu, żeby wychować swoje dziecko na podobnego im człowieka.

Zastanów się więc, w którym kierunku żyjesz.

I pamiętaj: zawsze jest czas, żeby zmienić kierunek i zacząć żyć „do”.

(*) uprzedzając ataki fizyków-purystów, informuję, że świadomie zapytałem „w którym kierunku żyjesz?”, a nie „jaki jest zwrot twojego życia?”. Mówienie o „kierunku życia” jest bardziej zrozumiałe od poprawnego naukowo rozprawiania o „zwrocie życia”.

Nie przepłacaj za gwizdek!

Beniamin Franklin opowiedział kiedyś następującą historię:

Gdy byłem siedmioletnim młodzieńcem, w świąteczny dzień wybrałem się – z kieszeniami wypełnionymi drobnymi – do pobliskiego sklepu z zabawkami. Tam, zauroczony dźwiękiem, jaki wydawał swoim gwizdkiem mijany po drodze chłopiec, za wszystkie posiadane pieniądze kupiłem ochoczo taki sam „przyrząd do robienia hałasu”.

Po powrocie do domu dumnie paradowałem, gwiżdżąc na okrągło i denerwując wszystkich członków rodziny. Moi bracia, siostry i kuzyni, rozumiejąc, jaki zrobiłem interes, wytłumaczyli mi, że czterokrotnie przepłaciłem za gwizdek i mogłem za te pieniądze kupić wiele innych, fajnych rzeczy. Tak wyśmiewali moją głupotę, że ze złości strasznie się popłakałem i wspomnienie tego zdarzenia zawsze już miało dla mnie gorzki, a nie, jak marzyłem, słodki smak.

Konsekwencje tej przygody okazały się jednak bardzo pożyteczne. Za każdym razem, gdy kusiło mnie później, żeby kupić jakąś niepotrzebną rzecz, mówiłem sobie: „Nie przepłacaj za gwizdek!” i pieniądze zostawały w mojej kieszeni.

Oj, boli!

Jeśli boli cię lewa ręka, nie porzucaj ćwiczeń – zacznij ćwiczyć prawą.

Jeśli bolą cię obie ręce, weź się za ćwiczenia nóg.

Jeśli bolą cię zarówno ręce, jak i nogi, ćwicz mięśnie brzucha.

Jeśli boli cię głowa, wyjdź na świeże powietrze i poruszaj się żwawo.

Nie szukaj ciągle pretekstów – poszukaj nowych kontekstów!

Tarcie

  1. Ach, jakie piękne byłoby życie, gdyby nie tarcie. Zawsze tak sobie myślę, kiedy zabieram się do przesuwania ciężkiego mebla.
  2. Ach, jakie piękne byłoby życie, gdyby nie tarcie. Zawsze tak sobie myślę, kiedy ciągnę po roztapiającym się śniegu sanki obciążone moim dorodnym dzieckiem.
  3. Ach, jakie piękne byłoby życie, gdyby nie tarcie. Zawsze tak sobie myślę, kiedy na prostej drodze mój samochód zużywa paliwo zamiast bezszelestnie toczyć się do celu.

Ale…

  1. Czy bez tarcia mógłbym zaprzeć się, żeby siłą i godnością osobistą poruszyć ten ciężki mebel?
  2. Czy bez tarcia byłbym w stanie pociągnąć te obciążone niemiłosiernie sanki?
  3. Czy bez tarcia pokonałbym moim samochodem zakręty i zahamował przed przeszkodą?

Niech żyje tarcie! To dzięki niemu mogę zapierać się o rzeczywistość i pokonywać napotykane trudności!