Miesiąc: Grudzień 2008

Nierównowaga

Bardzo często ktoś lub coś wyprowadza cię z równowagi. Wydaje ci się, że wszystko masz już poukładane, że taki stan mógłby trwać do końca świata (a nawet o jeden dzień dłużej), a tu bęc – jakieś zdarzenie zaburza ten ustalony porządek i musisz łapać, podtrzymywać, zbierać i porządkować, żeby znowu sprawy ułożyły się po twojej myśli. Takie wytrącenia z równowagi bywają bardzo irytujące, ale są nieuniknione. Skalę zniszczeń możesz zredukować utrzymując na co dzień jak najwięcej spraw w stabilnej równowadze. Wówczas, działając tam, gdzie wystąpiło trzęsienie ziemi, wiesz, że w innych miejscach nie grozi ci katastrofa.

Ale jest też inny aspekt stanu nierównowagi. Zauważ, że aby wykonać krok, musisz pochylić ciało w kierunku, w którym idziesz, i na chwilę stracić równowagę. Bieg i chód są permanentnym stanem nierównowagi pozwalającym posuwać się w obranym kierunku. Gdyby nie wychylenie ciała nie istniałaby pozioma składowa siły odbicia od podłoża umożliwiająca ten ruch.

Z powyższych rozważań wynikają dwa istotne wnioski:

  1. Staraj się doprowadzać jak najwięcej spraw do stanu równowagi, żeby nie zaprzątały ci głowy w sytuacjach kryzysowych.
  2. Wychylaj się w pożądaną stronę (ku swoim celom), żeby nadać swojemu działaniu właściwy kierunek.

Żaglówka

Mój Tata miał żaglówkę. Jej dodatkowym wyposażeniem był niewielki silnik zaburtowy. Bardzo pożyteczne urządzenie – szczególnie w chwilach, gdy rozleniwiony wiatr ani myślał wziąć się do pracy, tylko wylegiwał się na otaczających jezioro łąkach. Bardzo lubiłem chwytać moją małą dłonią rączkę „gazu” i przejmować pełną kontrolę nad ruchem naszej łodzi. Obok mnie siedział mój Tata i pomagał mi w nawigacji.

Za sterem

Dzięki tym doświadczeniom wiem, że praktyka pod nadzorem mistrza jest najlepszym sposobem nauki i że mistrz powinien tolerować błędy ucznia, dbając jedynie o to, żeby skutki tych błędów nie były katastrofalne.

Mój Tata nauczył mnie wówczas, że ten, kto kieruje, powinien patrzeć, dokąd zmierza, a nie przyglądać się z zainteresowaniem błyszczącym częściom silnika zaburtowego.

Jak możemy do tego doprowadzić?

Zamiast prosić albo żądać spełnienia własnych życzeń, zastosuj sztuczkę Rycerzy Jedi umożliwiającą skuteczne wpływanie na procesy myślowe rozmówcy. Polega ona na przedstawieniu celu, który chcesz osiągnąć i spytaniu: „Jak możemy do tego doprowadzić?”. Oto kilka przykładów:

  • zamiast mówić: „Czy mogę dostać podwyżkę?”,
  • powiedz: „Chciałbym dostać podwyżkę. Jak możemy do tego doprowadzić?”;
  • zamiast mówić: „Czy mogę zostać twoim chłopakiem?”,
  • powiedz: „Chciałbym zostać twoim chłopakiem. Jak możemy do tego doprowadzić?”;
  • zamiast mówić: „Czy możesz mi to sprzedać taniej?”,
  • powiedz: „Chciałbym dostać niższą cenę. Jak możemy do tego doprowadzić?”.

Być może sformułowanie „Jak możemy do tego doprowadzić?” brzmi w niektórych przypadkach nieco nienaturalnie, ale główna zasada sztuczki Rycerzy Jedi polega na wciągnięciu do współpracy – przy osiąganiu własnego celu – osoby, od której w głównej mierze zależy ten sukces.

Na podstawie „Jedi Mind Trick: How can we make this happen?”.